Już weekend?

Rafał Sadoch, biuro maklerskie mBanku S.A.
opublikowano: 2020-11-26 11:00

Dziś w USA Dzień Dziękczynienia i w takim środowisku o większą zmienność na rynku może być trudno. Ze względu na długi weekend w środę mieliśmy do czynienia z kumulacją publikacji ze Stanów i zarówno w czwartek, jak i w piątek, kalendarium makroekonomiczne pozostaje całkowicie puste.

Środowa sesja nie należała już do najciekawszych, bowiem widać było, że perspektywa dni wolnych nie zachęcała do większych przetasowań. Taki stan rzeczy może utrzymać się w horyzoncie do przyszłego tygodnia, a główne indeksy w oczekiwaniu na dalszy rozwój sytuacji związanej z pandemią i perspektywą szczepień będą stabilizować się w pobliżu ostatnich szczytów.

Patrząc na coraz bliższą perspektywę rozpoczęcia szczepień, start procesu przekazywania władzy w USA oraz nadzieje na impuls fiskalny byczo nastawieni inwestorzy mogą pozostawać w dobrych nastrojach. Środowe minutki z ostatniego posiedzenia Fed, nie niosły za sobą wielu informacji jeśli chodzi o możliwość dalszych ruchów ze strony amerykańskich bankierów centralnych. Podobnie wiele nowego nie wniosły dane o PKB, które okazały się praktycznie identyczne jak pierwszy szacunek. Kolejne godziny na rynkach finansowych powinny upływać pod znakiem senności. Notowania kontaktu terminowego na S&P 500 utrzymują się w okolicy 3630 pkt., niemiecki Dax notowany jest blisko 13300 pkt.

Dolar wciąż znajduje się pod presją, wraz z tym jak spada awersja do ryzyka, a kurs EURUSD wyszedł wczoraj powyżej 1.19. Patrzą na zmienność w gronie G10 pozostaje ona dziś kosmetyczna. Na uwagę zasługuje tylko zyskujący na wartości japoński jen przed jutrzejszymi danymi o inflacji, które mogą wskazać na nasilenie się presji deflacyjnej. Kurs USDJPY spada bowiem w kierunku 104.

Na rynku surowcowym notowania ropy kreśliły wczoraj nowe popandemiczne szczyty powyżej 46 USD w przypadku odmiany WTI. Dziś widzimy realizację zysków, a pierwsze wsparcie to teraz rejon 43 USD za baryłkę. Patrząc jednak na oczekiwania związane ze szczepionką i nadzieje na normalizację popytu w 2021 roku notowania czarnego złota mają jeszcze szanse podążać dalej w kierunku 50 USD za baryłkę. Kluczowe w tej kwestii będzie jednak to co zrobi kartel OPEC, czy obecny poziom produkcji zostanie utrzymany w pierwszej połowie przyszłego roku, czy tak jak zakładało majowe porozumienie producentów limity zostaną poluzowane. Jeśli tak o dalsze wzrosty na rynku ropy może być trudno.

Złoto natomiast broni wsparcie na 1800 USD za uncję, niemniej jednak w ostatnich dniach postrzegane było jako tradycyjna bezpieczna przystań, a powrót do wzrostów cen akcji może skutkować pogłębieniem tego zakresu.

Możesz zainteresować się również: