Kary za niepłacenie podwykonawcom

Inwestorzy mogą karać wykonawców, którzy nie zapłacili kontrahentom – uznał Sąd Najwyższy. Jest i dobra wiadomość: wysokość sankcji jest ograniczona.

Sąd Najwyższy opublikował niedawno uchwałę, która utrzymuje prawo karania wykonawców przez publicznych inwestorów za niepłacenie podwykonawcom. Geneza sprawy sięga początków dekady.

Przed EURO 2012 wielu generalnych wykonawców wpadło w tarapaty finansowe, bo gwałtowny wzrost cen materiałów budowlanych pozbawił ich zysków. W efekcie niektóre firmy przestały płacić podwykonawcom i dostawcom, którzy w związku z tym żądali wypłat od zamawiających. Wiele firm upadło, a spory o roszczenia toczyły się latami. Parlament zmienił wówczas Prawo zamówień publicznych, dając zamawiającym możliwość karania wykonawców za niepłacenie faktur podwykonawców. To jednak spowodowało niemało kontrowersji, ponieważ zdarzają się sytuacje, kiedy wykonawca ma powody do niepłacenia kontrahentom i nie powinien być karany. Inwestor natomiast nie zawsze może szybko ocenić, czy płatność jest należna. Dlatego wielu wykonawcom zależało na zmianie przepisów.

– Uchwała Sądu Najwyższego w sprawie dopuszczalności stosowania kar umownych za brak płatności dla podwykonawców ostatecznie rozwiewa nadzieje wykonawców. Nieważność kar w ocenie wykonawców mogłaby wynikać ze sprzeczności z podstawową zasadą Kodeksu cywilnego (KC), zgodnie z którą kara może dotyczyć jedynie zobowiązania niepieniężnego. Sąd Najwyższy uznał jednak inaczej – mówi Wojciech Bazan, adwokat w Zespole Procesowym kancelarii JDP Drapała i Partnerzy.

Węzeł kar
Węzeł kar
Zamawiający mogą karać generalnych wykonawców za niepłacenie podwykonawcom. Wykonawcy natomiast nie mogą karać kontrahentów, którzy nie zapłacą dalszym podwykonawcom w łańcuchu realizacji inwestycji.
Mateusz Wlodarczyk / Forum

Nierówne prawa

Wykonawcy uważają, że podwykonawcy są faworyzowani.

– Mamy do czynienia z niesymetrycznym sposobem interpretowania art. 483 par. 1 KC. W pozycji niekorzystnej stawiany jest generalny wykonawca. Jeśli inwestor nie zapłaci za wykonane roboty i generalny wykonawca odstąpi od umowy, nie ma prawa do naliczenia kary zamawiającemu. Natomiast jeśli wykonawca nie zapłaci podwykonawcy, to inwestor może z tego tytułu naliczyć mu karę – twierdzi Jakub Chojnacki, członek zarządu grupy PORR.

Dodaje, że podwykonawcy mogą uzyskać bezpośrednie płatności od zamawiających, więc karanie wykonawców jest niezasadne.

– Teoretycznie celem przepisu było zapewnienie zamawiającemu publicznemu bezpieczeństwa przed ewentualnymi roszczeniami podwykonawców. Jednak kara umowna jest nakładana de facto za samą możliwość wystąpienia w przyszłości przez podwykonawców z nieskonkretyzowanymi jeszcze roszczeniami w stosunku do zamawiającego. Od początku było to rozwiązanie krzywdzące dla wykonawców, którzy muszą ważyć ryzyko związane z brakiem płatności za niewykonane albo nienależycie wykonane przez podwykonawców prace a możliwością bycia obciążonym karą umowną przez zamawiającego – podkreśla Agnieszka Wąsowska, kierownik działu PR Warbudu.

Problemu nie dostrzega natomiast Budimex.

– Praktyka nakładania kar umownych za niepłacenie podwykonawcom wynagrodzenia dotyczy sytuacji intencjonalnego braku chęci zapłaty, a nie sytuacji, w których generalny wykonawca ma uprawnienie ustawowe czy umowne do wstrzymania zapłaty całości albo określonej części wynagrodzenia podwykonawcy lub jego rozliczenia w inny sposób – twierdzi Michał Wrzosek, rzecznik Budimeksu.

Dodaje, że zamawiający mają możliwość oceny faktycznej i prawnej przyczyn, dla których doszło do wstrzymania wypłaty należności na rzecz podwykonawcy.

Koniec igrzysk

Prawnicy JDP zwracają natomiast uwagę, że uchwała zawiera nie tylko ryzykowne, ale także korzystne dla wykonawców zapisy. Wojciech Bazan wnioskuje, że Sąd Najwyższy „stawia tamę zjawisku igrzysk zamawiających”. Chodzi o to, że nie będą mieć oni swobody naliczania coraz wyższych kar za coraz mniej istotne uchybienia.

Uchwała wprowadza też zmiany dotyczące bezpośrednich płatności podwykonawcom przez inwestorów.

– Sąd Najwyższy wykluczył możliwość doprowadzania do sytuacji, w których – po zgłoszeniu się podwykonawcy – zamawiający sami opóźniają płatność bezpośrednią, czekając aż będą mogli pokryć ją ze środków należnych wykonawcy – informuje Wojciech Bazan.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane