Kiedy trzeba opuścić tonący okręt spółki

Paweł Jakubczak
30-05-2006, 00:00

Członkowie zarządu odpowiadają za długi podatkowe spółki. Czasami mogą się z tego wymigać.

Klientami mecenasa Adama Mariańskiego z łódzkiej kancelarii Brzezińska Narolski Mariański Adwokaci są — między innymi — prezesi firm, które tonęły w długach.

— Tylko jeden z nich zapłaci za długi podatkowe firmy — wyjaśnia Adam Mariański.

To wynik dobrej roboty prawnika z Łodzi, ale również przepisów pozwalających uniknąć odpowiedzialności.

Odpowiedzialność solidarna

Członkowie zarządu spółki akcyjnej i z ograniczoną odpowiedzialnością odpowiadają solidarnie swoim majątkiem za długi podatkowe, których termin płatności upłynął w trakcie ich kadencji.

Co to znaczy? Fiskus może domagać się zapłaty zaległego podatku od każdego z nich albo od wszystkich łącznie. Nie można się uwolnić od odpowiedzialności tłumaczeniem: „W oddziale w Gdańsku zajmowałem się marketingiem, a prawdziwą sytuację finansową firmy znali prezes i dyrektor finansowy, więc to oni powinni odpowiadać za długi”. O odpowiedzialności decyduje pełnienie funkcji, a niej jej zakres.

Warto upaść

— Od złożenia przez członka zarządu wniosku o upadłość spółki przestaje on odpowiadać za długi podatkowe powstałe po tej dacie. W praktyce sąd często zwraca taki wniosek, by uzupełnić braki formalne. We wniosku trzeba zawrzeć wiele danych, m.in. imiona, nazwiska i adresy dłużników. To często niemożliwe. Prowadziłem sprawę, w której było 3,5 tys. dłużników i wierzycieli — mówi Adam Mariański.

Jest jednak sposób, żeby szybko i skutecznie złożyć taki wniosek. Musi to zrobić nasz wierzyciel.

— Z reguły wniosków o upadłość w ogóle się nie zgłasza albo czyni to zbyt późno. Powód: uniknięcie płacenia podatków i innych zobowiązań. Często, jeśli firma zgłasza upadłość, nie ma już majątku, z którego można zapłacić podatek — wyjaśnia Adam Mariański.

Podobne doświadczenia ma Jarosław Kondraciuk, prezes Teleksu z Białegostoku. Wie, że jeśli jego spółce powinie się noga, to z własnej kieszeni zapłaci za zaległe podatki.

— Wielokrotnie stykałem się z kontrahentami, którzy zbyt późno ogłosili upadłość, nie realizując zobowiązań wobec wierzycieli i nie płacąc podatków oraz składek na ubezpieczenie społeczne. Zarazem nie posiadali majątku na pokrycie zobowiązań. Staramy się o unieważnienie umów, na podstawie których tacy przedsiębiorcy wyzbyli się majątku spółki za pół ceny, często na rzecz najbliższych członków rodziny. Myślę, że sąd częściej powinien orzekać wobec nieuczciwych członków zarządu zakaz prowadzenia działalności, a odpowiedzialność za zobowiązania spółki powinna rozciągać się również na inne osoby faktycznie zarządzające spółką — dodaje Jarosław Kondraciuk.

Szybko zrezygnuj

Jeśli ktoś zrezygnuje z funkcji w zarządzie spółki, wówczas od tego momentu nie odpowiada za jej długi podatkowe.

— Trzeba do sądu rejestrowego złożyć wniosek o wykreślenie. Sąd co prawda już tego nie zrobi, bo były członek zarządu nie ma legitymacji do złożenia takiego wniosku. Jednak pozostanie dowód, że wystąpiliśmy o wykreślenie z rejestru. W praktyce miałem przypadki, że ktoś od czterech lat nie jest członkiem zarządu, a w rejestrze sądowym wciąż widnieje jako dyrektor finansowy — zaznacza Adam Mariański.

Czasami zdarzają się również pozorne rezygnacje. Członek zarządu składa funkcję i zostaje prokurentem. Wówczas już nie odpowiada za długi podatkowe, a w rzeczywistości nadal rządzi firmą. Formalnie prezesem jest zaś na przykład jego wujek rencista. Wtedy urzędowi pozostaje ściąganie zaległego podatku — np. kilkuset tysięcy złotych z renty miesięcznej wynoszącej 400 zł.

Na początek podatki

Urząd skarbowy najpierw z majątku spółki ściąga zaległe podatki.

— Gdy egzekucja jest bezskuteczna, orzeka o odpowiedzialności członka zarządu. Ma on 14 dni na zapłatę długów podatkowych spółki — wyjaśnia Adam Mariański.

Zdarza się, że w tym czasie majątek członka zarządu znika i fiskus nie odzyska zaległego podatku od takiej osoby. Fiskus ma też inny sposób na ściągnięcie pieniędzy. Ale tylko teoretycznie.

— Urząd skarbowy może wydać decyzję o zabezpieczeniu na majątku członka zarządu po wydaniu decyzji o jego odpowiedzialności. Jednak decyzja o zabezpieczeniu wygasa z chwilą jej wydania. Zatem faktycznie nie można zabezpieczyć zapłaty podatku przez członka zarządu — sumuje Adam Mariański.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Jakubczak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Podatki / Kiedy trzeba opuścić tonący okręt spółki