Kierunek - Wschód

Dorota Gąsowska
opublikowano: 2006-04-13 00:00

Polska jest najszybciej rozwijającym się rynkiem lotniczym w Europie, a Warszawa na dwa dni stała się... centrum dyskusyjnym.

W Warszawie odbyło się pierwsze Forum Lotnicze Europy Środkowej i Wschodniej (CEAF), zorganizowane przez PricewaterhouseCoopers i OpenSky Consulting Group. W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele tradycyjnych i tanich linii lotniczych, europejskich organizacji lotniczych, firm związanych z transportem powietrznym oraz zarządzający lotniskami.

Co kto lubi?

Uczestnicy konferencji rozmawiali m.in. o znaczeniu hubów i regionalnych portów lotniczych w rozszerzonej Europie.

— Narasta konkurencja nie tylko między lotniskami regionalnymi, ale też między dużymi węzłami lotniczymi. W naszym regionie konkurują ze sobą przede wszystkim porty w Pradze, Budapeszcie, Wiedniu, Kijowie. Również zarządzający lotniskiem Okęcie i LOT deklarują, że chcą, by hubem stała się Warszawa. Jednakże nie mogę zadeklarować, że w najbliższym czasie otworzymy połączenia do odległych miejsc na świecie tylko po to, by zasilić Okęcie — mówi Krzysztof Kapis, prezes i dyrektor generalny PLL LOT.

Ponadto przekonuje, że ruch z punktu do punktu w obrębie małych lotnisk nie zawsze jest rentowny. Przykładem jest nieudana próba uruchomienia połączeń do Londynu i Frankfurtu z Rzeszowa —Ryanair był zmuszony zawiesić loty. Irlandzki przewoźnik uparcie zabiega jednak o małe porty.

— Należy pomóc regionalnym lotniskom w uwolnieniu ich potencjału, a wtedy przyczynią się one do powstawania nowych miejsc pracy i pomnażania dobrobytu. W obecnej chwili jest to ograniczane przez narzucane z Warszawy koszty, co zmniejsza możliwości konkurencyjne regionalnych portów. Nawołujemy też polskie władze do uruchomienia drugiego lotniska dla Warszawy na terenie dawnej bazy wojskowej w Modlinie — podkreśla Michael O’Leary, prezes irlandzkiego Ryanaira.

Punktualność w cenie

W pierwszym kwartale bieżącego roku ruch w naszym regionie był większy niż przewidywano. Według Eurocontrol (europejskiej organizacji ds. bezpieczeństwa ruchu lotniczego), w 2006 r. wzrost ruchu lotniczego w Europie Środkowej i Wschodniej będzie dwa razy wyższy niż na zachodzie kontynentu. Dlatego kluczową kwestią jest sprawny system kontroli ruchu lotniczego.

— W UE działa obecnie blisko 70 centrów kontroli ruchu. To zdecydowanie za dużo, bo problemem jest ich kooperacja i przepływ informacji. Tym samym obszarem kontrolowanym w USA przez 6 centrów u nas zajmuje się 10 razy więcej ośrodków — mówi Gerhard Stadler, dyrektor sekretariatu generalnego Eurocontrol.

Tłok na niebie to najpierw tłok na lotniskach. Obecnie średnie opóźnienie lotu w Europie wynosi 4 minuty, jednakże Eurocontrol chce zejść do poziomu 1 minuty. Na świecie najbardziej spóźnialski jest Nowy Jork — tam samoloty średnio spóźniają się o 17,2 minuty. W tym względzie dużo do zrobienia mają linie lotnicze — połowa opóźnień następuje z ich winy.