Klienci dostrzegli poprawę funduszy dłużnych

  • Marek Muszyński
opublikowano: 07-08-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Odbicie cen obligacji po trudnej pierwszej połowie roku na powrót przyciągnęło klientów do funduszy obligacji. Perspektywy robią się coraz lepsze.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • jak fundusze obligacji poprawiły wyniki w lipcu,
  • jakie sobie przed nimi perspektywy na drugą połowę roku,
  • w jakim stopniu klienci zaczęli wracać do funduszy,
  • jakie możliwości mają fundusze, aby zwiększać stopę zwrotu.

Po pierwszym półroczu, gdy wzrost stóp procentowych podbijał rentowności nie dając zarobić na obligacjach, nadeszła chwila oddechu, a może i przełomu. Jak podaje serwis Analizy.pl, w lipcu fundusze polskich obligacji skarbowych długoterminowych średnio zarobiły 5,5 proc., niewiele mniej niż tego samego typu fundusze inwestujące za granicą (5,8 proc.). Fundusze bardziej uniwersalne dały zarobić 4,1 proc. Skromniej, choć wciąż na plusie wypadły fundusze inwestujące na krótki termin, które zarobiły 1,2-1,4 proc.

– Obecny rok dla funduszy dłużnych jest nie lada wyzwaniem. W pierwszej połowie roku większość zanotowała straty, które teraz zaczynają one odrabiać. Potencjał poprawy stóp zwrotu jest duży, a spektakularny spadek rentowności krajowych obligacji skarbowych w lipcu pokazał, że korekta może przyjść niespodziewanie. Zbliżające się zakończenie przez Radę Polityki Pieniężnej cyklu zacieśniania monetarnego sprzyja wzrostowi cen papierów skarbowych, a więc spadkom ich rentowności. W lipcu mieliśmy przedsmak tego, jak rynki mogą zareagować, jeśli jesienią rada ogłosi koniec podwyżek stóp procentowych – mówi Izabela Sajdak, zarządzają z BNP Paribas TFI.

Źródło: Analizy.pl

Klienci zaczynają wracać

Zarządzający zgodnie przyznają, że lepsze wyniki pozwoliły na uzyskanie dodatniego salda napływu środków. To pozwoliłoby na odwrócenie trendu, w wyniku którego aktywa funduszy dłużnych inwestujących w Polsce spadły z ponad 100 mld zł rok temu do 70 mld zł na koniec pierwszego półrocza.

– W lipcu do naszych krajowych funduszy dłużnych napłynęło nieco ponad 80 mln zł netto. Za znaczną część napływów odpowiadał przedpandemiczny bestseller – NN Obligacji. W tej grupie funduszy, czyli papierów dłużnych polskich skarbowych długoterminowych, napływy netto wyniosły w minionym miesiącu ok. 100 mln zł. Do strategii konserwatywnych napłynęło nieco ponad 50 mln zł. Natomiast odpływy notowały przede wszystkim fundusze dłużne uniwersalne, łącznie ok. 70 mln zł – mówi Tomasz Rabęda, dyrektor zespołu zarządzania instrumentami dłużnymi w NN Investment Partners TFI.

– Widzimy wzrost zainteresowania funduszami obligacji długoterminowych. Notujemy zarówno napływy, jak i konwersje. Dobre wyniki z lipca poprawiły sytuację. Saldo jest lekko na plusie, choć nie dotyczy to wszystkich typów funduszy – kierunek się zmienił tam, gdzie mamy duration większe niż dwa lata – wtóruje Łukasz Tokarski, zastępca dyrektora zespołu zarządzania instrumentami dłużnymi w Pekao TFI.

Gdzieś za rok w tabelach funduszy dłużnych będziemy widzieć solidne plusy. Obstawiam, że od 31 lipca taka średnia stopa zwrotu będzie na poziomie 6-7 proc.

Olaf Pietrzak
Esaliens TFI

Tymczasem jego zdaniem obecnie jest dobry moment na wejście raczej w fundusze obligacji krótkoterminowych.

– Moment wejścia do funduszy krótkoterminowych, które mają stosunkowo niską wrażliwość na poziom stóp procentowych, jest dobry – po wzroście stóp procentowych WIBOR przekracza 7 proc. i daje to perspektywę na atrakcyjne wyniki. Natomiast fundusze obligacyjne, które mają ekspozycję na poziom stóp poprzez obligacje o stałym oprocentowaniu, zarabiają dużo, gdy istotnie spadają stopy procentowe. Jeśli stopy spadają o 1 pkt. proc., to te fundusze dostają dopalacz wynikowy rzędu 3-4 pkt. proc. Zmiana nastawienia względem podwyżek stóp już dała takie wzmocnienie w lipcu, ale chwilowo w mojej ocenie się ono wyczerpało. W dłuższym horyzoncie czasowym jest tu potencjał, ale krótkoterminowo mamy już za sobą duży ruch rentowności w dół, a nie wiadomo, czy nie będą potrzebne kolejne podwyżki stóp, stąd możliwe, że będziemy obserwować większą zmienność. To perspektywiczna inwestycja, ale ja byłbym ostrożny i może poczekał na lepszy punkt wejścia – mówi Łukasz Tokarski.

Dobry moment na mnożenie zysków

Zdaniem Izabeli Sajdak mamy dobry moment zarówno na branie ryzyka stopy procentowej i wydłużenia portfela, jak i ryzyka kredytowego.

- Kluczem jest selekcja, aby uniknąć spółek zagrożonych potencjalnymi problemami na skutek rosnących kosztów obsługi zadłużenia. Spadek apetytu na ryzyko może ciążyć papierom skarbowym. Takim czynnikiem mogą być rosnące obawy dotyczące agresji Chin na Tajwan. Wówczas rentowności znowu mogą pójść w górę, ponieważ kapitał będzie uciekał do tzw. bezpiecznych przystani – wskazuje zarządzająca z BNP Paribas TFI.

Odpływ kapitału z polskiego rynku obligacji stworzył sporo okazji rynkowych, zwłaszcza wśród obligacji dużych spółek z WIG20.

– Rynek jest mocno wyprzedany – to widać np. po obligacjach naszych narodowych czempionów, banków, energetyki – zwłaszcza w walutach. Jeżeli fundusz zabezpiecza się dodatkowo od zmiany walut, to na takiej obligacji mBanku może zarobić w ciągu roku 12 proc. Zdarza się, że na krótkim końcu krzywej mamy poziomy z 2001 r., gdy stopy były dwucyfrowe – mówi Olaf Pietrzak, zarządzający z Esaliens TFI.

– Dla inwestora indywidualnego z ograniczonym apetytem na ryzyko są takie okazje, jak np. papiery skarbowe o terminie do wykupu 2-4 lata, bo one dają obecnie najwyższą rentowność. Są też obligacje detaliczne, których oprocentowanie jest uzależnione od stopy referencyjnej NBP. Wśród papierów korporacyjnych widać wyraźnie szanse na zyski, bo ceny tych papierów spadły – rentowności wielu emitentów z WIG20 oscylują wokół 10 proc. Kto jest w stanie zaakceptować podwyższone ryzyko, ten jest w stanie więcej zarobić – uważa Izabela Sajdak.

Dodatkowo wysokie rentowności dają funduszom możliwości aktywnego działania, jakich dawno nie było.

– Czas jest bardzo fajny, bo można próbować grać na obligacjach pod różne newsy z rynku przy mniejszym ryzyku. Skoro mogę zarobić 9 proc., to mam duży zapas – nawet jak się pomylę, to mam dużą szansę wyjść na plus - najwyżej zarobię mniej. To daje duże możliwości tradingu, których przez lata nie było. I widać, że niektóre fundusze to wykorzystały – mówi Olaf Pietrzak.

I choć w skali roku wciąż fundusze obligacji są na sporych minusach, to zarządzający Esaliens TFI odradza wycofywanie pieniędzy.

- Gdzieś za rok w tabelach funduszy dłużnych będziemy widzieć solidne plusy. Obstawiam, że od 31 lipca taka średnia stopa zwrotu będzie na poziomie 6-7 proc. – mówi Olaf Pietrzak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane