Kolejna rozprawa w sprawie WGI (RELACJA)

W sprawie Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej (WGI) na wtorek przewidziane jest kontynuowanie pytań do biegłej Joanny Opalińskiej.

14:05 Mecenas Wende dopytuje czy ktokolwiek robił kalkulacje co by było gdyby struktura portfela nie została zmieniona, a na rachunku byłaby kwota jak na nim była zanim WGI DM straciła licencję KPWiG.

Biegła Opalińska twierdzi, że można to obliczyć, ale trudno powiedzieć czy samo założenie jest realistyczne. Zaznacza, że takiego rachunku nie robiła bo zlecenie jej opinii tego nie obejmowało.

Obrońca sygnalizuje, że kolejny blok pytań dotyczy obligacji WGI Consulting, ale jest na tyle obszerny, że jest mało prawdopodobne by dziś starczyło czasu na tę kwestię. Prosi więc o wyznaczenie kolejnego terminu przesłuchania biegłej. Sąd się na to zgadza. Joanna Opalińska będzie dalej składać wyjaśnienia 11 maja 2016 r.

Mecenas Wende prosi też by po latach sąd wystąpił do władz amerykańskich o pełną historię rachunku WGI w Wachovii (ta już nie istnieje). Przypomina, że z zeznań jednego ze świadków wynika, że między 21 a 27 kwietnia 2006 r. z rachunku WGI w Wachovii zostało wypłacone ponad 8 mln USD i warto ustalić na czyje zlecenie i gdzie poszły te pieniądze.

Sąd przechodzi do kwestii widekonferencji ze świadkami mieszkającymi poza Polską. Zamieszkały w Londynie Daniel B. będzie prawdopodobnie uczestniczył w widekonfrencji na przełomie maja i czerwca 2016 r. Sam jednak poprosił o tę formę składania wyjaśnień i podał wszelkie swoje dane kontaktowe.

Problem jest z Romanem Ś. ze Stanów Zjednoczonych. Jego osoba przewijała się nie tylko w dzisiejszych zeznaniach, ale sąd w praktyce nie ma z nim kontaktu, co z kolei oznacza, że trudno w rozsądnym terminie zorganizować widekonferencję. Sędzia Anna Bator-Ciesielska zdecydowała więc, że nie będzie on przesłuchiwany, a jedynie zostaną odczytane jego zeznania sprzed lat.

- Zdaniem sądu wystąpienie o widekonferencję znacznie, ale to znacznie, przedłużyłoby czas tej rozprawy – twierdzi sędzia Anna Bator-Ciesielska.

- Co to znaczy „znacznie”, bo nie ukrywam, że z punktu widzenia obrony ten świadek ma duże znacznie – próbuje oponować mecenas Jakub Wende.

Nic jednak nie osiąga.

To także koniec dzisiejszej rozprawy.

13:23 Odpowiadając na kolejne pytanie mecenasa Wende, biegła Opalińska nie wie czy czytała umowę, która regulowała stosunki między WGI Consulting a Wachovią Securities. Nie wie też czy Wachovia weryfikowała klientów pod kontem prania brudnych pieniędzy.

Wende pyta czy biegła ma jakąkolwiek wiedzę na temat finansowania przez WGI Cosnulting działalności terrorystycznej.

Biegła twierdzi, że nie wchodziło to w zakres jej analizy.

Joanna Opalińska nie ma też szczegółowej wiedzy na temat wysokości wypłaty syndyka Kochańskiego z rachunku w Wachovii. Wie tylko, że syndykowi został przysłany czek, który on realizował. Kwoty jednak nie zna. Nie wie jaki był stan rachunku w Wachovii w lipcu 2006 r. Do swoich wyliczeń przyjmowała kwotę 17 mln USD. Jeszcze raz podkreśla, że nie miała dostępu do wszystkich rachunków z Wachovii, a w opinii dla sądu upadłościowego miała ustalić wartość obligacji na cztery konkretne daty.

Wchodzi w sposób wyliczania wartości obligacji. Tłumaczy to niejasno. Mecenas Wende prosi by nie brnąć w tę stronę bo pyta wyłącznie o dostęp do informacji o rachunku w Wachovii.

Biegła przyznaje, że nie wystąpiła do prokuratury o to by ta zwróciła się do Wachovii o komplet rachunków.

Mecenas Wende zwraca uwagę, że z informacji biegłej i syndyka wynika, ze przez 1,5 roku na rachunku w Wachovii było 17 mln USD. Przypomina, że pieniądze te były zainwestowane w instrumenty finansowe i jest dziwne, że przez 1,5 roku ich wartość się nie zmieniła do 31 grudnia 2007 r.

Okazuje się, że w sierpniu 2007 r. wartość rachunku wynosiła 8 mln USD, więc wartosć rachunku do którego nikt nie miał dostępu się podwoiła.

Biegła: Syndyk mi tłumaczył, że środki zamrożone były bardzo dobrze ulokowane, w trafione akcje i wartość tych akcji wzrastała. Sam sposób inwestowania w Wachovii bardzo pozytywnie oceniam.

Okazuje się, że w portfelu były akcje alkoholowego CEDC.

13:03 Rozprawa wznowiona. Oskarżony Maciej S. oświadcza:

Mówimy o umowie zakupu papierów wartościowych, a nie warunkowej umowie finansowania osiedli. Wiec warunek o ilości otynkowanych ścian nie bardzo mógł się znaleźć w umowie. Nie zmienia to faktu, że intencją stron było to, że środki będą przeznaczone na ten cel ani to, że środki będą przekazywane wraz z kończeniem kolejnych etapów. (…) najlepszym świadectwem tego, ze taka była intencja stron, że spółka RML nie podejmował jakichkolwiek działań związanych z przesunięciami w płatnościach i same zeznania pana Ś., że nie interweniował bo były opóźnienia w realizacji jednego z osiedli.

Mecenas Wende: Zostawmy RML Development

Pyta o ile zmieniła się wycena rachunku w Wachovii między 4 kwietnia 2006 a czerwcem 2006 r. Biegła nie zna odpowiedzi, bo informacje o stanie rachunku dotyczą końca miesiąca. Wylicza, że Na koniec marca 2006 r. było na 33 mln USD, na koniec kwietnia ponad 27 mln USD. Na koniec maja 2006 r. ponad 17 mln USD. Na koniec czerwca nie ma danych.

Wende: Do którego dnia WGI Consulting mogła składać Wachovii wiążące zlecenia inwestycyjne?

Biegła: Nie potrafię wskazać daty.

Wende: Czy WGI Consulting kiedykolwiek składała własne zlecenia transakcyjne do Wachovii?

Biegła Opalińska zaznacza, że nie było to przedmiotem jej opinii, ale wie, że jest to poruszone w zeznaniach pana Ś. Nie chce jednak ich cytować, bo to jej jedyne źródło wiedzy w tej kwestii.

12:31 Zaczyna się polemika biegłej z oskarżonym Maciejem S. na temat wiarygodności wyceny. Biegła broni metody dochodowej, twierdząc, że jej zastosowanie powoduje, że nawet najgorsze intencje świata po stornie pana Ś. nie mogły spowodować, ze profesjonalny rzeczoznawca wykonałby niewiarygodne operaty szacunkowe. Maciej S. twierdzi, że operaty, które Roman Ś. przedstawił na potrzeby kredytowania inwestycji były innymi operatami i opiewały na wartości dwa razy wyższe.

Biegła zaznacza, że jeśli intencją stron byłoby powiązanie wpłat z postępami robót to tak powinno być zapisane w umowie, a w tym przypadku nie ma żadnego umownego powiązania zaawansowania robót z wpłatami. Biegła przypomina schemat funkcjonowania kredytów hipotecznych. Polemizuje z tym mecenas Wende. Dyskusja staje się coraz bardziej jałowa i jak na zawołanie sąd zarządza przerwę.

12:17 Oskarżony twierdzi, że pierwsze przesunięcie w harmonogramie robót nastąpiło już na samym początku, w wyniku problemów z ekipami, które miały rozpocząć remonty. To opóźnienie mialo być nadgonione przez rzucenie na budowę większej liczby ludzi.

Według oskarżonego rozmowy na temat zmian harmonogramu rozpoczęły się w 2006 r., po tym jak oczywiste stało się, że harmonogram nie przystawał do rzeczywistości.

- Jeszcze raz podkreślę, że to pan Ś. nie chciał od nas kolejnych wpłat, wiedząc, ze nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie: po co kolejna wpłata skoro nie zamknęliśmy kolejnych etapów – mówi Maciej S.

Oskarżony nie ukrywa, że od 1 kwietnia 2006 r. WGI miała inne problemy i kwestia aneksowania umowy po prostu została zaniedbana.

Sędzia pyta, czy oskarżeni kwestionowali wycenę na etapie postępowania upadłościowego.

Maciej S.: Dzisiaj nie jestem sobie w stanie przypomnieć czy tę opinię kiedykolwiek widziałem, a spółka WGI Consulting upadła gdy mnie w zarządzie nie było. (…) A w tamtym czasie próby rozmów z kimkolwiek na poziomie WGI Consulting i WGI DM zostały uznane za pozbawione sensu.

Biegła przypomina, że w postępowaniu upadłościowym syndyk zwracał się do oskarżonych o przedstawienie swojej wizji inwestycji nieruchomościowych w USA. Taką wizję przedstawili we wrześniu 2007 r. Maciej S. i Łukasz K., co przeczy tezie, że stanowisko oskarżonych na tym etapie nie było brane pod uwagę.

12:01 Oskarżony Maciej S. stwierdza, że biegła zaklina rzeczywistość opisując wszystkie poziomy nadzoru:

Jedynym źródłem informacji był pan Ś. Jeśli nawet mówimy o wycenach nieruchomości to wciąż mówimy o wycenach,które zamówił i opłacił pan Ś. Wyceny były sporządzane metoda dochodową, a więc opierały się o zbiór danych, które spółce wyceniającej pan Ś. przekazał w takiej formie w jakiej chciał przekazać. Następnie ma miejsce wizyta syndyka i pana Kornackiego, którzy przecież nie zajmują się wycenami nieruchomości w Stanach Zjednoczonych. (…) Pan Ś. pokazuje jakieś dane na ekranie swojego komputera, na które przez chwilę syndyk i pan Kornacki mogą sobie popatrzeć, a następnie wręcza jako dokument koronny w sprawie zamówione przez siebie wyceny. (…) Opinia opiera się o te właśnie wyceny i relacje syndyka Kochańskiego i pana Kornackiego, które – przypominam – wynikają z ustnych informacji przekazywanych przez pana Ś. W opiniach mówi się o badaniu cash flow spółki RML, tylko potem się okazuje, że nikt nie dysponował wyciągami bankowymi tej spółki, nikt nie miał wiedzy ile mieszkań jest faktycznie wynajmowanych, ile czynszów jest opłacanych, a ile nie jest. Ale powstaje opinia.

Według oskarżonego pan Ś. od pierwszej minuty obecności syndyka i biegłego Kornackiego w USA jako wytrawny gracz rozgrywał wszystko pod zawarcie ugody, które było mu sygnalizowane wcześniej. Stwierdza, że jeśli na spotkaniu rady wierzycieli syndyk jednoznacznie zasugerował, ze taka wycena to wszystko co się uda od pana Ś. uzyskać, a alternatywą jest spór, który nie wiadomo ile będzie kosztował i trwał, to rada chcąc nie chcąc zaaprobowała ugodę. Sędzia komisarz podobnie, bo miał jeszcze zgodę rady wierzycieli.

- To nie jest tak, ze pan Ś. wprowadził nagle w błąd taką rzeszę ludzi. Potraktował tę sytuację jako kolejną transakcję biznesową, mając po drugiej stronie partnera - w mojej ocenie - głodnego sukcesu i jakichkolwiek pieniędzy w tym postępowaniu upadłościowym. Jeśli mówimy o minimum, które mógł zrobić syndyk, to chociaż zlecić własne operaty szacunkowe nieruchomości zaczynając od metody porównawczej, a następnie dochodowej w oparciu o najbardziej wiarygodne dane jakie udałoby mu się uzyskać - podkreśla Maciej S.


11:46 Biegła twierdzi, że zawsze opinia nieruchomości opiera się na tym co mówi sprzedający, ale od tego są rzeczoznawcy majątkowi by wydać obiektywną opinię. Jej zdaniem w tej sprawie wycena została zrobiona najbardziej formalnie jak było możliwie, czyli renomowaną firmę z USA (CBRL), a dwóch biegłych z polski dodatkowo wyceniło aktywa.

- Ta wycena była znana oskarżonym w toku postępowania upadłościowego i do mnie nie doszły żadne informacje by była kwestionowana przez oskarżonych. (…) W postępowaniu tym była również rada wierzycieli i też oceniała wartość inwestycji udzielając syndykowi zezwolenia na zawarcie ugody. Był sędzia komisarz, który nadzorował i syndyka i radę. W związku z tym, ta transakcja była tak bardzo pod nadzorem, że trudno przyjąć, że jeden człowiek mógł tyle osób wprowadzić w błąd – zaznacza biegła Opalińska.

Dodaje, że informacje od pana Ś. nie były jedynymi. Wycena oparta jest na operatach szacunkowych i poziomie szacowania ryzyka określonym przez nią i biegłego Kornackiego oraz umowie kredytowej.

- Relacje z panem Ś. to był tylko wycinek do wydania opinii - podkreśla biegła

11: 38 Maciej S. podkreśla, że w wyniku decyzji KNF i zablokowania rachunku w Wachovii, zarząd WGI w pewnym momencie stracił możliwość dysponowania pieniędzmi.

Biegła stwierdza, że z informacji, które uzyskała od syndyka i biegłego Kornackiego, relacje były krańcowo inne niż przedstawia Maciej S. Pierwsza rata miała być zapłacona do 1 maja 2005 r., czyli już po dacie nabycia nieruchomości. Kolejna – już niezapłacona – do końca licpa 2005 r. Dwie następne do końca października i grudnia 2005 r.

- Szybkość płacenia rat sugeruje, ze nie mogły nastąpić tak duże opóźnienia w realizacji inwestycji by te pieniądze były niepotrzebne. A terminy są na rok wcześniejsze niż spółka zaczęła mieć kłopoty, jak to się sugeruje z nieswojej winy – podkreśla Joanna Opalińska.

Według niej w 2007 r. pan Ś. tłumaczył, że to właśnie brak wpłat uniemożliwił realizację inwestycji i konieczność zaciągnięcia wysokooprocentowanego kredytu.

Mecenas Jakub Wende – Czy w 2007 r. pan Ś. Był jedynym właścicielem RML?

Biegła – Dla mnie to nie ma znaczenia.

Wende – Czy dobrze rozumiem, że dla pani nie ma znaczenia, że jedynym źródłem informacji jest osoba, która może mieć interes w zaniżaniu wartości spółki? (chodzi o rozliczenia z syndykiem WGI)

Zaczyna się kłótnia mecenasa Wende i radcy KNF na temat sposobu przesłuchiwania biegłej. Mecenas Wende twierdzi, że za każdym razem gdy biegła otrzymuje niewygodne pytanie zaczyna odpowiedź od historii dinzaurów.

Sędzia Anna Bator-Ciesielska – Panie mecenasie, takie uwagi są niedopuszczalne.

11: 19 Oskarżony Maciej S. przypomina zeznania Romana Ś., że do połowy w 2006 r. sytuacja nie była krytyczna. Zwraca uwagę, ze według biegłej brak wpłat do grudnia 2005 r. spowodował problemy.

- Nie kwestionujemy tego, że 10 mln USD miało być przeznaczone na realizację tej inwestycji. Natomiast inwestycja ta była realizowana etapowo, a co ważne pierwotny harmonogram wpłat środków wskazany w umowie między WGI Cosnulting i RML Development był niczym innym jak estymacją przygotowaną przez pana Ś. Na długo przedtem jak ruszyły jakiekolwiek prace budowlano-remontowe. Opóźnienia w pracach budowlano-remontowych są dosyć częstym zjawiskiem, zarówno w Polsce jak i USA. Pan Ś. W kontaktach z nami dosyć często powtarzał, że życzy sobie by wpływały środki wraz z postępem prac – mówi oskarżony.

Podkreśla, że to decyzja Romana Ś. Przesądziła o tym, że na koniec grudnia 2005 r. wszystkie środki nie są potrzebne. A wynikało to z opóźnień w pracach.

- W sposób naturalny stwierdził, że nie potrzebuje kolejnych wpłata, zanim nie zostaną zakończone etapy, na które już wpłaty poszły. (…) w tamtym czasie nie przekazanie środków do końca grudnia w naszej ocenie ani ocenie Romana Ś. Nie oznaczało, ze te pieniądze już nigdy nie trafią do RML– mówi Maciej S.

11:08 Po przerwie sąd przechodzi do wysłuchania biegłej Joanny Opalińskiej. Zeznawała już w styczniu, ale obrońca szefów WGI miał tyle pytań, że przesłuchanie jest kontynuowane dzisiaj.

Mecenas Wende pyta czy inwestycja w remonty amerykańskich osiedli była inwestycją etapową.

Biegła potwierdza. Potwierdza też, ze zapoznała się z zeznaniami Romana Ś., partnera biznesowego WGI w amerykańskich inwestycjach nieruchomościowych.

Biegła nie widzi w nich żadnych obiektywnych trudności z realizacją inwestycji, ani intencji Romana Ś. Do przesuwania terminów.

- Materiał uzupełniający, z którym się zapoznałam, nie powodował, że jakąkolwiek część swojej opinii chciałabym zmienić – podkreśla biegła Opalińska.

Mecenas Wende przypomina, że biegła w opinii postawiła tezę, ze brak kolejnych wpłat do grudnia 2005 r. spowodowało fiasko inwestycji. Skąd taka teza?

- W sytuacji gdy mamy do czynienia z inwestycja wysokiego ryzyka i wymaga ona z góry określonego poziomu, to nieudzielenie pełnego finansowania zawsze musi spowodować fiasko inwestycji. Niezależnie czy byłaby to inwestycja w nieruchomości czy jakakolwiek inna. W tej sytuacji JMR Development musiał się kredytować co dodatkowo zwiększyło koszty inwestycji – twierdzi biegła.

Nie jest jednak w stanie powiedzieć kiedy JMR Development musiał się kredytować.

10: 32 Wysłuchanie świadka Ziemisława G. zostaje zakończone. Czas na następnego świadka Macieja K., obecnie przedsiębiorcy, przed laty pracownika WGI.

Świadek Maciej K. przyznaje, że aplikując o pracę w WGI chciał zostać menedżerem ds. marketingu, a w pracy zajmował się organizacją działań reklamowych firmy. Pracę zakończył przed rozwiązaniem WGI. Nie pamięta z czyjej inicjatywy, ale mówi też, że nie otrzymał wypowiedzenia. Wielkość zatrudnienia we wszystkich spółkach z grupy WGI ocenia na 50-60 osób. W marketingu pracowało 4-5 osób. Twierdzi, ze nie byli fizycznie włączeni w to gdzie pieniądze są zarządzane. Zaznacza, ze nie zajmował się osobiście czasopismem „Inwestor finansowy”, ale jego zdaniem informacje, które tam się pojawiały pochodziły ze źródeł wewnętrznych.

Zaznacza, że przyszedł do WGI zwabiony przez sukces firmy, a gdy zaczęły się problemy, rozmawiano o nich wewnętrznie nie przez pryzmat wyników, ale problemach z klientami. Przez te ostatnie rozumie brak możliwości wypłat poprzez zablokowanie pieniędzy w długoterminowych inwestycjach, co powodowały problemy z płynnością. Nie zetknął się z komentarzami na temat kontroli z KPWiG. Zaznacza, że raporty miesięczne dla klientów nie były przygotowywane przez dział marketingu, ale „strukturę finansową”.

Długo myśli nad odpowiedzią czy widział wysyłanie korespondencji do klientów. Relacjonuje, ze wysyłką zajmowała się recepcja.

Zaznacza, że odchodził w tym momencie gdy była kumulacja problemów z klientami. Jego przełożonym był pan Wojtek i to on wraz z zarządem i prawnikami ustalał co będzie przekazywane klientom.

Świadek przyznaje, że pracował w WGI Consulting, ale zajmował się marketingiem WGI DM. Nad „Inwestorem finansowym” bezpośredni nadzór miał dyrektor marketingu i jedna czy dwie koleżanki zajmujące się korektą.

- Ja zajmowałem się organizowaniem spotkań z klientami w Polsce, researchem. Moim zadaniem było zorganizowanie partnera, sali w regionie, ale przyjeżdżał zespół, który dokonywał prezentacji – wspomina świadek Maciej K.

Nie pamięta czy prezentacji dokonywali pracownicy etatowi, ale były to osoby, które pracowały na stale w biurze.

10:00 Relacjonuje, ze na jego związek z WGI miały wpływ znane nazwiska z rady nadzorczej, a szczególnie jedno. Stwierdza jednak, że była to przypadkowa zbieżność nazwisk z kimś innym, ale właśnie ona wpłynęła na jego zaufanie do WGI.

Teraz porównuje WGI do Amber Gold. Zastrzega, że jest różnica skali.

Na pytanie prokurator przyznaje, że nie zdążył wycofać około 170 tys. zł. Odzyskał około 160 tys. zł.

Precyzuje, że syndyk wystąpił do niego o druga kwotę.

Mówi, że jego zdaniem wyciągi, które otrzymywał z grubsza się zgadzały, a na pewno nie miał wiedzy by je zakwestionować.

Mariusz Cyran, radca KNF, pyta czy kwoty na rachunkach się zgadzały.

-Tak zapamiętałem. Nie budziły moich podejrzeń – zeznaje adwokat.

Ziemisław G. przyznaje, ze tego nie weryfikował, bo nie da się wszystkiego weryfikować. DO momentu, w którym zdecydował o wycofaniu pieniędzy miał do WGI zaufanie. Relacjonuje, że w pierwszym okresie na rachunku miał zysk, potem pojawiły się różnice kursowe.

Jakub Wende, obrońca szefów WGI, pyta ile czasu minęło od złożenia przez świadka pierwszego i drugiego zlecenia wypłaty.

Świadek dokładnie nie pamięta. Mówi, że mogła być to różnica miesiąca, dwóch. Gdy składał drugie zlecenie wypłaty w rasie pojawiały się już niekorzystne dla WGI artykuły.

Świadek wraca do kwestii żądań syndyka. Zaznacza, że z pisma syndyka wynikało, że miał tylko jeden rachunek w WGI. Syndyk wykazywał bowiem wpłaty.

- On nie napisał do mnie wycofał pan pieniądze niech pan odda. On napisał, że powstał debet – zeznaje Ziemisław G.

Mecenas Wende dopytuje w jaki sposób wynika z tego, że nie było dwóch rachunków.

Świadek zaznacza, ze po latach nie pamięta dokładnie treści pisma.

Oskarżycielka posiłkowa Ewa Ś. zaznacza, że ona też miała dwa rachunki, a syndyk wykazywał w korespondencji salda poszczególnych osób.

Sędzia Anna Bator-Ciesielska przypomina zeznania świadka z 2008 r. Wynika z nich, że Ziemisław G. podpisał umowę z WGI w 2003 r., za sprawą propozycji jakiejś pani z Citibanku. Umowy podpisywał jednak w siedzibie WGI.

09:40 Są świadkowie. Jest biegła. Rozprawa rozpoczyna się od przesłuchania Ziemisława G., adwokata zeznającego jako świadek.

Przyznaje, że powierzył WGI swoje pieniądze. Warunki oferowane przez WGI uznaje za dobre, ale nie nadzwyczajne jak na tamte czasy. Na jego prośbę WGI potwierdziło otwarcie dwóch rachunków. Uważa, ze WGI nie była firmą szczególnie solidną, jeśli chodzi o obsługę klientów, terminy itp. Ale w tamtych czasach był to w stanie zaakceptować.

Jego niepokój wywołała pani S., (nazwisko tożsame z jednym z oskarżonych), która zwróciła się do niego z sugestią co ma powiedzieć KPWiG. W tej sytuacji adwokat postanowił spokojnie wycofać pieniądze. Na pierwszą transzę czekał dość długo. Drugiej już nie zdążył

To co wyróżniało mnie z masy klientów, to, że syndyk zwrócił się do mnie bym zwrócił do masy upadłości pieniądze, co uświadomiło mi, że musiała być jakaś nieprawidłowość w księgowości, która pozwoliła tak zaksięgować moją wypłatę w stosunku do wpłat, że wyszedł debet – zeznaje Ziemisław G.

 Na pytanie oskarżycielki posiłkowej Ewy Ś. potwierdza, że w związku z posiadaniem dwóch rachunków otrzymywał dwa raporty miesięczne. Jeszcze raz zwraca uwagę, że firma nie była zbyt solidna i rachunki choć nominalnie miesięcznie przychodziły nieregularnie.

Wspólnie z biegłym Witoldem Kornackim, była ona już wysłuchiwana w styczniu. Mimo kilkugodzinnego przesłuchania mecenas Jakub Wende, obrońca menedżerów WGI, uznał jednak, że nie wyczerpał pytań do biegłej i porosił o kontynuowanie przesłuchania na innej rozprawie.

Być może sąd będzie też przesłuchiwał kolejnych świadków. Można się też spodziewać informacji organizacyjnych na temat wideokonferencji mających posłużyć przesłuchaniu Romana Ś., partnera w amerykańskich inwestycjach nieruchomościowych WGI, oraz świadka mieszkającego w Londynie, który sam poprosił o taką formę przesłuchania.

Informacje z sądu będą we wtorek od rana na bieżąco przekazywane na pb.pl.

WGI działała od 1999 r. inwestując na rynku walutowym. Od 2005 r. miała licencję KPWiG (poprzedniczka KNF) na prowadzenie działalności maklerskiej, która została jej odebrana w 2006 r. w związku z zarzutem prowadzenia podwójnej księgowości.

Postępowanie upadłościowe domu maklerskiego zostało umorzone z braku pieniędzy. Na inwestycjach z WGI straciło 1,2 tys. osób. Straty uwzględnione w akcie oskarżenia to 248 mln zł. Według prokuratury, trzej oskarżeni menedżerowie WGI (Łukasz K., Maciej S., Andrzej S.) przyjmowali pieniądze pod zabezpieczenie obligacji z niepełnym wkładem, zaciągali pod zabezpieczenie pieniędzy klientów kredyty i inwestowali je w nieruchomości w USA. Dwóm oskarżonym postawiono też zarzut wyprowadzenia na prywatne konta 6,6 mln USD.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Prawo / Kolejna rozprawa w sprawie WGI (RELACJA)