Komentarz Jacka Zalewskiego: Zderzenie wartości z polityką

Jacek Zalewski
opublikowano: 10-12-2007, 09:42

Tytułowy problem nigdzie nie objawia się tak jaskrawo, jak podczas wizyt klasy politycznej z całego świata, składanych w  Rzymie w odstępie kilkudziesięciu minut — w Stolicy Apostolskiej na wzgórzu Watykan oraz w Republice Włoskiej, symbolizowanej wzgórzem Kwirynał. Oba tak różne państwa premier Tusk włączył (w miniony piątek) do swojej ofensywy, poprzedzającej podpisanie traktatu reformującego Unię Europejską.


Wszędzie, gdzie był i będzie Donald Tusk , postawił już swą stopę (nawet kilkakrotnie) Lech Kaczyński. Dlatego naturalne jest dokonywanie przez europejskich rozmówców porównań oraz wychwytywanie w polskiej polityce zarówno zmian, jak i elementów ciągłości. U Benedykta XVI premier spił śmietankę z dorobku prezydenta, kiedy surowy papież bardzo ciepło odniósł się do wniesienia przez Polskę moralnych zastrzeżeń do Karty praw podstawowych. Uduchowiony Tusk nie śmiał wspomnieć, że powodem podtrzymania przez jego rząd owych zastrzeżeń jest… niemożność ratyfikowania traktatu bez głosów PiS. Za to przekazana szefowi rządu Włoch informacja premiera o zerwaniu z ideą prezydenta, czyli o odblokowaniu przez Polskę inicjatywy przeciw karze śmierci, wywołała u Romano Prodiego reakcję południowca — śmiech i spontaniczne klaskanie.


Od kilkunastu dni burzliwa dyskusja o polskiej polityce zagranicznej koncentruje się na wątku — kto. Dwie próbki z kilkugodzinnej wizyty w Rzymie dowodzą, że tak naprawdę chodzi o to — co.

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane