Komentarz surowcowy: Rynek przymierza się do złotej hossy

Przemysław Kwiecień
opublikowano: 05-02-2009, 14:42

Rok 2009 zaczął się od wzrostów cen na  rynku surowców. Drożały przede wszystkim metale przemysłowe, gdyż argumentowano, iż po spadkach cen ich udział w funduszach jest zbyt mały. Na zwyżkę załapały się również ziarna, ropa (maksimum ze stycznia 6 lutego na poziomie 52,12 USD za  baryłkę) oraz metale szlachetne. Ten sentyment nie utrzymał się jednak długo.

Fatalne dane makroekonomiczne nie tylko z USA, ale również z innych gospodarek doprowadziły do przeceny na rynkach akcji oraz umocnienia dolara względem euro. Obydwa te zjawiska nie służą cenom surowców, stąd spadki były rzeczą naturalną. Paniki jednak nie było, zmiany cen można wręcz uznać za wyważone mając na uwadze to, co działo się jesienią. Dość powiedzieć, że zmienność na rynku ropy zamknęła się w przedziale o rozpiętości 10 USD. Pod koniec miesiąca na fali oczekiwań na większą hossę zaczął wyróżniać się rynek złota. Ostatnie zmiany na rynku złotego pokazały także jak istotnym czynnikiem dla krajowych inwestorów o dłuższym horyzoncie są notowania walut. Bardzo duża skala osłabienia wobec dolara spowodowała w ostatnich miesiącach wzrost cen wszystkich surowców w walucie krajowej, a w ostatnich tygodniach złoto było z tej perspektywy prawdziwym hitem.

Surowiec miesiąca – złoto

Złoto to jeden z najwcześniej odkrytych przez ludzi metali. Zyskał swoją popularność już w czasach starożytnych, głównie w Egipcie, gdzie był importowany z terytoriów Nubii. W czasach starożytnych wiele kopalń złota istniało także na terenach należących obecnie do Arabii Saudyjskiej. Od tych czasów złoto używane było do produkcji kosztowności oraz jako środek płatniczy. Depozyty złota występują z reguły z niewielką ilością srebra. W wielu przypadkach w tonie depozytu będzie tylko 1 – 5 gram czystego złota, przez co jest ono niewidzialne dla oka (staje się widzialne dopiero powyżej 30g na tonę), mimo, iż jako jeden z nielicznych metali ma kolor inny niż biały lub szary. Złoto jest bardzo plastyczne (z grama złota można utworzyć blachę o powierzchni metra kwadratowego) i świetnie łączy się z innymi metalami, co jest często wykorzystywane dla dodania twardości oraz do uzyskania różnych barw w przemyśle jubilerskim (na przykład popularne ostatnio białe złoto jest stopem złota z niklem, cynkiem i miedzią lub alternatywnie z palladem). Złoto jest również bardzo gęste – metr sześcienny to ponad 19 ton metalu. Obecnie roczna produkcja złota to niecałe 2,5 tys. ton, przy czym od 2001 roku jest ona coraz mniejsza. Podaż można szacować na ok. 1 tys. ton więcej, gdyż spora część złota pochodzi z odzysku. Bardzo duża część złota, która kiedykolwiek została wydobyta jest bowiem nadal w użyciu. Niemal 70% popytu na złoto pochodzi ze strony producentów biżuterii. Mimo, iż złoto po 1930 roku przestało być środkiem płatniczym, nadal spory popyt gwarantuje produkcja sztabek i różnego rodzaju monet kolekcjonerskich. W dalszej kolejności jest przemysł (złoto jest świetnym przewodnikiem) i dentystyka. Rosnącą rolę po stronie popytu na złoto w formie fizycznej odgrywają również fundusze. Ponadto pewne rezerwy złota przechowywane są przez banki centralne – w sumie jest to ok. 850 ton, głównie w strefie euro i USA, w niewielkim stopniu również w Szwajcarii i Japonii. Od 1905 roku do 2006 roku największym producentem złota było RPA – w szczytowym momencie pochodziło stamtąd nawet ponad 70% globalnej produkcji. Obecnie największym producentem są Chiny, ale odpowiadają jedynie za ok. 12% produkcji. W dalszej kolejności należy wymienić właśnie RPA, a także USA, Australię, Peru i Rosję.

Długie tradycje handlu

Cenami złota interesowano się jeszcze na długo przed pojawieniem się giełd. Ciekawy jest zapis o efekcie wizyty władcy imperium Malijskiego Mansy Musa w Egipcie 1324 roku. Podobno wydał on tam tak dużą ilość złota, że obniżył jego cenę na kolejnych kilkanaście lat. Od XIX wieku złotem handluje się w Londynie w ramach rynku OTC (LBMA – London Bullion Market Association) i jest to nadal istotne centrum handlu tym kruszcem. Obecnie złotem handluje się również na wielu rynkach giełdowych, m.in. w Nowym Jorku, Tokio czy Hong Kongu i na wielu mniejszych rynkach OTC.

Bardzo często to właśnie złoto uważa się za rodzaj aktywa, które najlepiej przechowuje wartość w długim terminie. Nie oznacza to, że inwestycje w ten kruszec pozbawione są ryzyka. Cena złota zmienia się znacząco pod wpływem wielu czynników takich jak kursy walutowe, czy notowania na rynkach akcji, a także szoki popytowo-podażowe. Jednak ze względu na rzadkość występowania i ponadczasowość zastosowania złoto jest w stanie przechowywać wartość w bardzo długim okresie.

Ceny złota wzrastały od początku minionego wieku, ale wzrost ten przyspieszył po porzuceniu mechanizmu gwarantującego wymianę dolara na ten kruszec. Największa hossa na rynku złota przypada na przełom lat 70-tych i 80-tych, konsekwencja trwałego wzrostu inflacji w krajach rozwiniętych. 21 stycznia 1980 roku cena uncji osiągnęła poziom 850 USD, co przy uwzględnieniu inflacji dawałoby obecnie cenę ok. 2500 USD. Od tego czasu złoto było w defensywie i minimum zostało osiągnięte w czerwcu 1999 roku na poziomie 252,90 USD. Aktualne maksimum to poziom 1032 USD z 17 marca 2008 roku – osiągnięte z lokalnymi maksimami na EURUSD w momencie przejęcia Bear Stearns przez JP Morgan.

Czy będziemy mieć złotą hossę?

Jesienią minionego roku złoto okazało się nienajlepszym zabezpieczeniem przed kryzysem. W trakcie paniki rynkowej z października jego cena szybko spadła z poziomu 930 USD za uncję do zaledwie 680 USD, co pokazało, jak duże znaczenie ma wycofanie się inwestorów finansowych. Od tego czasu złoto jednak odrabia straty. Argumentów za wzrostem ceny złota jest kilka. Przede wszystkim rynek obawia się masy pieniądza, która trafia do gospodarki poprzez akcje banków centralnych oraz impuls fiskalny, który będzie wymagał zwiększenia zadłużenia rządów, co zmniejszy też atrakcyjność bardzo drogich obecnie obligacji. Choć obecnie inflacja w krajach bardzo rozwiniętych bardzo szybko spada, a wręcz może przeistoczyć się na pewien czas w deflację, jeśli impulsy nie zostaną wycofane wraz z nadejściem ożywienia mogą przyczynić się do kolejnej dużej fali inflacji. To właśnie ten argument pozwolił cenom złota dość szybko odrobić październikowe straty. Ponadto stale spada produkcja złota i po kilku latach nadwyżki, złota może zacząć brakować na rynku. Wreszcie nie należy pomijać faktu, iż największa fala spekulacji na rynku surowców w minionym roku ominęła złoto. W chwili obecnej trudno byłoby na przykład uzasadnić wzrost cen ropy ponownie powyżej 100 USD za baryłkę w krótkim czasie, lub wzrost cen tony miedzi do 9000 USD. Z tej perspektywy złoto ma jeszcze potencjał. Póki co, kluczowym w przypadku złota będzie pokonanie oporu an poziomie 930 USD (raz już okazał się skuteczny), utworzonego właśnie przez lokalne maksimum z 10 października. Wyjście powyżej tego poziomu otworzyłoby drogę do dalszych wzrostów.

Przemysław Kwiecień
Autor jest głównym ekonomistą X-Trade Brokers DM

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień

Polecane