Komorowski: kandydat-liberał z PiS na premiera może otwierać drogę do porozumienia

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 28-09-2005, 09:43

Bronisław Komorowski (PO) uważa, że typowanie na premiera Kazimierza Marcinkiewicza - liberała w PiS - może oznaczać, że partia ta weryfikuje swoje stanowisko w kwestii programu PO, co z kolei może otwierać drogę do porozumienia.

Bronisław Komorowski (PO) uważa, że typowanie na premiera Kazimierza Marcinkiewicza - liberała w PiS - może oznaczać, że partia ta weryfikuje swoje stanowisko w kwestii programu PO, co z kolei może otwierać drogę do porozumienia.

    "Jeśli PiS nie zweryfikuje swoich sądów, no to albo oszuka wyborców, bo sam przedtem mówił, że z liberałami za nic, z nimi tylko można walczyć, albo będzie musiał szukać sobie porozumienia, nie wiem, z o. Rydzykiem i Lepperem" - zaznaczył  polityk, który w środę był gościem Radia Zet.

    Podkreślił także, że Platforma jest "cały czas w pewnym szoku", że to nie Jarosław Kaczyński został kandydatem na premiera, "co byłoby naturalne". "Obawiamy się troszeczkę, że Marcinkiewicz jest na tyle człowiekiem przyzwoitym, że nie potrafił odmówić Jarosławowi Kaczyńskiemu" - mówił Komorowski.

    Jego zdaniem, może to być również element pewnej taktyki, związanej z walką o fotel prezydencki jego brata - Lecha, stąd "uchylenie się od odpowiedzialności za rząd".

    Komorowski przyznał, że "ma masę wątpliwości", czy w związku z tym Marcinkiewicz nie będzie premierem tylko do wyborów. "Tak czy siak będą skojarzenia z Marianem Krzaklewskim, który z tylnego siedzenia kierował rządem Jerzego Buzka, w momencie, gdy lider ugrupowania zwycięskiego nie decyduje się na wzięcie pełnej odpowiedzialności" - ocenił. 

    Pytany, jakie zalety ma "premier z Gorzowa", odparł, że z punktu widzenia PiS-u to "chyba głównym walorem jest to, że nie jest Jarosławem Kaczyńskim", zaś z punktu widzenia PO "korzyść polega na tym, że po prostu jest jakaś kandydatura". 

    Dodał, że Marcinkiewicz, "jak na warunki PiS-owskie", jest politykiem o poglądach liberalnych.

    Komorowski zapytany, czy może znaleźć się w rządzie Marcinkiewicza (w spekulacjach prasowych był typowany na ministra obrony narodowej - PAP) powiedział, że "był już ministrem i tak bardzo nie pali się do tej funkcji".

    Powiedział, że PiS deklarował, że nie chce wprowadzenia armii zawodowej  i ocenił, że partia ta jest bardzo konserwatywna w sprawie reformy armii. "Najpierw wyjaśnienie w kwestiach programowych - potem decyzje personalne" - zaznaczył. Indagowany, czy w razie czego nie odmówi premierowi, odparł: "zależy w razie czego".

    Według Komorowskiego, można, "bez krzywdy dla wojska" zlikwidować Wojskowe Służby Informacyjne, jak chciałby tego poseł PiS Zbigniew Wassermann. Zastrzegł jednocześnie, że nie można  zlikwidować  wywiadu i kontrwywiadu wojskowego. "Bo minister, któryby zlikwidowałby wywiad wojskowy, byłby odpowiedzialny za każdenieszczęście np. w Iraku" - powiedział b. szef resortu ON.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane