Kompromis na szczycie WTO - brak satysfakcji ale krok naprzód

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 18-12-2005, 18:28

Ministrowie krajów członkowskich Światowej Organizacji Handlu (WTO) przyjęli w niedzielę wieczorem w Hongkongu deklarację końcową, która pozwala na kontynuowanie procesu negocjacyjnego w ramach tzw. Rundy Rozwoju z Dauhy. Choć porozumienie nie wszystkich satysfakcjonuje, ocenia się je jako krok naprzód.

Ministrowie krajów członkowskich Światowej Organizacji Handlu (WTO) przyjęli w niedzielę wieczorem w Hongkongu deklarację końcową, która pozwala na kontynuowanie procesu negocjacyjnego w ramach tzw. Rundy Rozwoju z Dauhy. Choć porozumienie nie wszystkich satysfakcjonuje, ocenia się je jako krok naprzód.

    Sednem uzgodnień jest zapowiedź zniesienia przez Unię Europejską subsydiów w eksporcie rolnym do 2013 roku, trzy lata później niż pierwotnie domagała się tzw. G20, frakcja kierowana przez Indie i Brazylię. Uchodzą one za nieformalnych liderów państw rozwijających się. Zaproponowana data była dla Brukseli łatwiejsza do zaakceptowania, bo przypada ona w ostatnim roku realizacji uchwalonego właśnie unijnego budżetu (2007-13).

    Unia Europejska rocznie wydaje na dopłaty do eksportu rolnego 2,7 mld euro, co pozwala jej skutecznie konkurować cenowo z biedniejszymi producentami. Bez jej kluczowego ustępstwa, czyli wycofania się z tych subwencji, proces negocjacyjny w Hongkongu zawaliłby się z hukiem.

    Państwa będące na "dorobku" z zainteresowaniem przyjęły też obietnicę uchylenia do 2008 roku ograniczeń celnych i kontyngentów na 97 proc. wytwarzanych przez nie towarów, choć początkowo żądały od krajów bogatych, by dotyczyło to 99,9 proc. ich oferty.

    Nie mniej ważna jest amerykańska deklaracja, że USA zaprzestaną w przyszłym roku dotowania eksportu bawełny, sięgającego 4 mld dolarów rocznie. Z punktu widzenia uboższych wytwórców, nie mających szans na dofinansowanie swego eksportu, była to kwota zabójcza na tyle, że interesy wielu plantatorów w Afryce zostały zrujnowane.

    Mimo wyraźnych koncesji ze strony bogatej Północy, zdaniem katolickiej agencji pomocowej CAFOD w Hongkongu "nie było sprawiedliwości".

    Międzynarodowa Konfederacja Wolnych Związków Zawodowych ocenia, że "hongkońska transakcja nie czyni nic, by rozwiać obawy ludzi związane z globalizacją i poprawić wizerunek WTO, uważanej za klub wpływowych, samolubnych bogaczy".

    Kompromis osiągnięto po morderczych rokowaniach, prowadzonych dniami i nocami z udziałem 149 delegacji, rozbitych na podgrupy. Jego szczegóły będą w najbliższych miesiącach precyzowane. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to finalna umowa, która ma prowadzić do zwiększenia obrotów handlowych i wyciągnięcia milionów ludzi z nędzy, zostanie zawarta do 30 kwietnia. Taki bowiem ostateczny termin wyznaczyli sobie negocjatorzy w Hongkongu.

    Rokowania zmierzające do dalszej liberalizacji globalnej wymiany handlowej podjęto w 2001 roku podczas sesji WTO w Dausze, w Katarze. Kompletnym fiaskiem zakończył się dwa lata temu mający przyspieszyć rozwiązania szczyt WTO w Cancun w Meksyku. Spotkaniu towarzyszyły zajścia z udziałem antyglobalistów.

    Także podczas rokowań w Hongkongu doszło do  gwałtownych wystąpień przeciwników liberalizacji gospodarki. Podczas sobotnich starć demonstrantów z policją rannych zostało 114 osób, w tym 44 policjantów; aresztowano 900 osób.

    Henryk Suchar

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane