Koniec wzrostów opartych na nadziejach

Analizy Online, AS
opublikowano: 29-04-2010, 13:09

Mamy jednak początkową fazę cyklu wzrostowego. „Czekanie na korektę może więc skutkować, że inwestorzy „prześpią” całą hossę” – uważa Michał Kopiczyński z ING Investment Management.

Wzrosty trwają już ponad rok i dotychczas nie wystąpiła mocniejsza korekta (rzędu 20-25 proc.). Zamiast tego pojawiły się trzy korekty około 10-procentowe.
„Być może większe spadki nadejdą a być może rynek jest na tyle silny, że możemy obecnie liczyć na częstsze, ale płytsze korekty” – komentuje Michał Kopiczyński, dyrektor zespołu zarządzania instrumentami udziałowymi w ING Investment Management.
Według eksperta najbardziej prawdopodobny scenariusz wskazuje jednak, że znajdujemy się w początkowej fazie cyklu wzrostowego. Czekanie na korektę może więc skutkować tym, że inwestorzy „prześpią” całą hossę.

„Wydaje się, że okres dowartościowywania akcji mamy za sobą (wzrosty odbywały się przy słabych danych finansowych docierających ze spółek, ale niskich wycenach majątkowych i ... przychodowych). Obecne wyceny, przy zaniżonych przez spowolnienie gospodarcze zyskach, są w okolicach średnich długoterminowych i dalsze wzrosty będą wymagały szybkiej poprawy zysków” – czytamy w komentarzu Michała Kopiczyńskiego.

Przedstawiciel ING IM prognozuje, że pojawiające się pierwsze zapowiedzi wyników za drugi kwartał oraz stabilizujące się bezrobocie i wzrost wynagrodzeń rok do roku przemawiają, że na taki wzrost zysków w tym roku można liczyć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Analizy Online, AS

Polecane