Korek na budowie

opublikowano: 27-06-2019, 22:00

Wykonawcy inwestycji infrastrukturalnych dostali zadyszki. Rykoszetem oberwali dostawcy materiałów

Wzrost przewozów kolejowych napędzały w ubiegłym roku dostawy kruszyw — zwiększyły się o 8 mln ton w stosunku do 2017 r. Urząd Transportu Kolejowego podał, że w I kwartale bieżącego roku spadły jednak o około 1 mln ton r/r. Zwiastowało to ochłodzenie koniunktury w branży budowlanej. Faktycznie dane za maj pokazały, że budowlańcy dostali zadyszki. Produkcja budowlano-montażowa wzrosła wprawdzie w maju o 9,6 proc. r/r., ale analitycy spodziewali się zwyżki aż o 15,4 proc. Niższy wskaźnik nie jest jednak niespodzianką dla budowlanych specjalistów.

Drogi prąd, normy emisji CO 2 i kosztowny transport skłaniają
producentów materiałów budowlanych do podwyższania cen. Spadek zapotrzebowania
z budowlanki oraz rosnący import działają w drugą stronę — wymuszają obniżki
Zobacz więcej

W KLESZCZACH:

Drogi prąd, normy emisji CO 2 i kosztowny transport skłaniają producentów materiałów budowlanych do podwyższania cen. Spadek zapotrzebowania z budowlanki oraz rosnący import działają w drugą stronę — wymuszają obniżki Fot. Fotolia

— Spadek wynika m.in. z zaprzestania realizacji wielu kontraktów wypowiedzianych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad [GDDKiA red.] — twierdzi Piotr Kledzik, prezes grupy PORR.

W fazę realizacji z opóźnieniem wchodzą też projekty PKP Polskich Linii Kolejowych, które unieważniły wiele przetargów, ponieważ oferty wykonawców przekroczyły kosztorysy i trzeba było szukać dodatkowych funduszy. Marcin Lewandowski, prezes Trakcji, twierdzi, że spowolniona jest też realizacja wielu bieżących kontraktów, bo wzrost cen materiałów i robocizny w ostatnich latach pogorszył rentowność inwestycji oraz płynność firm. Piotr Kledzik podkreśla, że bez waloryzacji umów problem będzie się pogłębiać.

Schłodzenie koniunktury

Spowolnienie w budowlance odczuwają także dostawcy materiałów, ale wskazują też na inne czynniki przyczyniające się do zmniejszenia popytu na ich towary. Jednym z nich są podwyżki cen różnego rodzaju usług, wynikające np. ze wzrostu cen energii.

— Do spadku transportu kruszyw koleją mogły przyczynić się wysokie podwyżki cen usług kolejowych wprowadzone przez PKP. Zmniejszone zapotrzebowanie na kruszywa jest jednak także spowodowane ogólnym spadkiem produkcji budowlanej i opóźnieniami w realizacji projektów infrastrukturalnych, szczególnie drogowych — wyjaśnia Krzysztof Suchorz, dyrektor generalny linii produktowej kruszyw Lafarge’a w Polsce.

Zaznacza, że problem nie dotyczy wszystkich kopalni, ale większość notuje spadek zapotrzebowania na produkty.

— Ceny proponowane przez wykonawców w nowych przetargach często przewyższają budżet inwestorski, co powoduje wydłużenie procesu przetargowego lub odwołanie przetargów i rozpisanie nowych. Mam nadzieję na zwiększenie zapotrzebowania na kruszywa, ale jest to uzależnione od szybkiego wyłonienia wykonawców wstrzymanych kontraktów oraz wyboru firm do realizacji nowych — mówi Krzysztof Suchorz.

Problemy uderzają także w dostawców cementu i betonu.

— Pierwszy kwartał możemy uznać za bardzo dobry, ale w kolejnych miesiącach zaczęliśmy obserwować pierwsze symptomy spowolnienia. Początkowo sądziliśmy, że może to być efekt deszczowej pogody w maju i występujących wówczas podtopień i powodzi, ale obecnie widzimy, że koniunktura się osłabia — twierdzi Krzysztof Kieres, dyrektor generalny Dyckerhoffa Polska i przewodniczący Stowarzyszenia Producentów Cementu.

Spadło też zapotrzebowanie na stal.

— Z danych Hutniczej Izby Przemysłowo- Handlowej wynika, że już w pierwszym kwartale 2019 r. zużycie wyrobów stalowych zmniejszyło się o 11,3 proc. w stosunku do tego samego okresu 2018 r. — podaje Jerzy Bernhard, prezes Stalprofilu.

Konsumpcja wyrobów płaskich, używanych np. w motoryzacji oraz do produkcji pokryć dachowych, spadła o 4,3 proc., a długich, wykorzystywanych głównie z budownictwie — aż o 19,9 proc.

Koszty i ceny

Przemysław Sztuczkowski, prezes Cognoru, twierdzi jednak, że obecnie sytuacja się poprawia i zamówień jest coraz więcej. Optymizm może jednak być krótkotrwały. Obaj menedżerowie z branży stalowej przypominają, że w lipcu otwarte zostaną unijne limity na import wyrobów stalowych. Jerzy Bernhard podkreśla, że pozwalają one na zwiększenie importu o 5 proc., a jeśli jakiś kraj nie wykorzysta limitu, może go zużyć importer z innego państwa. Nie ma też ograniczeń dotyczących terminów importowych, co rodzi ryzyko, że cały limit zostanie wykorzystany w krótkim terminie i Europę zasypie lawina importowanej stali. Przemysław Sztuczkowski twierdzi, że przygotowane do transportu towary już czekają na granicach. Zdaniem Jerzego Bernharda wzmożony import może doprowadzić do wojny cenowej. Szef Cognoru podkreśla jednak, że wyroby hutnicze już mocno potaniały. Podaje przykład prętów żebrowanych, które jeszcze niedawno kosztowały 2,3-2,4 tys. zł za tonę, a obecnie — 2,1 tys. zł. Prezes Stalprofilu uważa jednak, że korekta cenowa nie odzwierciedla skali spadku zapotrzebowania na wyroby stalowe. Zaznacza, że producenci niemal co miesiąc sygnalizują podwyżki, ale na razie rynek ich nie akceptuje.

Przemysław Sztuczkowski podkreśla, że z powodu podwyżek cen energii i uprawnień do emisji spadają marże producentów stali, a równocześnie rosnące koszty skłaniają do podwyższania cen wyrobów. Stalowi przedsiębiorcy mają więc dylemat — czy podnieść ceny z powodu zwyżki kosztów, czy trzymać je w ryzach, by przeciwstawić się nadciągającej fali towarów, które dostarczą importerzy spoza Unii Europejskiej, których nie ograniczają normy emisji CO 2 i droższy prąd. Dylematu nie mają przedstawiciele firm budowlanych. Piotr Kledzik i Marcin Lewnadowski zapewniają, że w bieżących ofertach nie przewidują znaczącego spadku cen żadnych materiałów budowlanych.

Mimo schłodzenia koniunktury nie zanosi się na spadek cen cementu. Jego producenci mocno odczuwają skutki podwyżek uprawnień do emisji CO 2 i energii, co skłania ich nawet do podwyżek. Łatwiej im je wprowadzić, ponieważ cementu zazwyczaj nie transportuje się na długich dystansach, więc presja importowa jest niższa niż na rynku stali. Krzysztof Kieres podkreśla jednak, że rośnie przywóz z Białorusi do wschodniej Polski. Działającym w tym regionie dostawcom krajowym trudno konkurowaćz białoruskimi, więc szukają zbytu w Polsce centralnej, a podmioty ze środkowej części kraju zaczynają rywalizować z działającymi w Polsce zachodniej. Pojawia się też trend wygaszania w Europie produkcji klinkieru potrzebnego do wytwarzania cementu. W Gdyni np. powstaje przemiałownia, która na cement będzie przerabiać klinkier z importu. To groźna konkurencja, która w przyszłości może wpłynąć na ceny i rentowność produkcji działających w Polsce grup, mających pełen łańcuch produkcyjny.

Pełne magazyny

Marcin Lewandowski, prezes Trakcji, twierdzi, że dostawcy materiałów coraz częściej narzekają na spadający popyt i zapychające się magazyny. Jerzy Bernhard, szef Stalprofilu, przyznaje, że w branży stalowej krążą informacje wskazujące na ogromne zwyżki zapasów. Obserwują je również dostawcy kruszyw.

— Nagły brak zapotrzebowania na kilka milionów ton kruszyw, które miały być dostarczone na wstrzymane budowy, spowodował wzrost stanów magazynowych u producentów — przyznaje Krzysztof Suchorz z Lafarge’a.

Krzysztof Niemiec, wiceprezes firmy Track Tec, dostarczającej m.in. podkłady i rozjazdy kolejowe, mówił niedawno w rozmowie z wnp.pl, że w związku z przewidywanym niedoborem materiałów firma, podobnie jak inni dostawcy, rozbudowała potencjał. Obecnie — z powodu spowolnienia inwestycji infrastrukturalnych — wykorzystuje go w 60 proc., a odbiór materiałów przez klientów przesuwa się o kilka miesięcy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu