Krajowe venture capital uzależniło się od grantów

opublikowano: 01-01-2019, 22:00

Pierwsze fundusze inwestujące w młode spółki pojawiły się w Polsce ok. 10 lat temu. Rynek nadal jest w fazie embrionalnej i szuka dróg rozwoju

„Kiedy w 1987 r. fundusz Sequoia, jeden z pionierów venture capital (vc), zainwestował 2,5 mln USD w jedną trzecią start-upu Cisco, w Polsce, w chylącym się ku upadkowi reżimie, zastanawiano się nad ogromnym ryzykiem związanym z demokratyzacją życia publicznego. A gdy trzy lata później Cisco debiutowało na NASDAQ z kapitalizacją ponad 200 mln USD, w Polsce formował się pierwszy demokratycznie wybrany rząd. Niecałe trzy dekady później możemy sensownie rozmawiać w Polsce o venture capital, start-upach, szybkich wzrostach i astronomicznych zwrotach inwestycji” — podkreślili autorzy pierwszego w kraju raportu „Złota księga venture capital w Polsce 2018” o dopiero teraz profesjonalizującej się współpracy start-upów i inwestorów. Obrazuje to źródło dystansu, jaki niegdyś dzielił nas od Doliny Krzemowej — i w olbrzymim stopniu nadal dzieli. Dotyczy on nie tylko Polski, lecz także całej Europy, bo wartość inwestycji vc na Starym Kontynencie stanowi zaledwie 10 proc. globalnego rynku.

Założyciel Booksy, międzynarodowej platformy rezerwacji usług, mógł
zasłużenie otworzyć noworocznego szampana. Rundę finansowania w jego spółkę
uznaje się za jeden z największych sukcesów rynku vc w 2018 r. Firma zebrała
ponad 49 mln zł m.in. od brytyjskiego funduszu Piton Capital, OpenOcean oraz
Sebastiana Kulczyka (za pośrednictwem jego Manta Ray). W swojej historii
start-up otrzymał od inwestorów w sumie ponad 80 mln zł. Stefan Batory
zapowiedział, że w ciągu roku planuje przystąpić do rundy C.
Zobacz więcej

RYNKOWY TRIUMF:

Założyciel Booksy, międzynarodowej platformy rezerwacji usług, mógł zasłużenie otworzyć noworocznego szampana. Rundę finansowania w jego spółkę uznaje się za jeden z największych sukcesów rynku vc w 2018 r. Firma zebrała ponad 49 mln zł m.in. od brytyjskiego funduszu Piton Capital, OpenOcean oraz Sebastiana Kulczyka (za pośrednictwem jego Manta Ray). W swojej historii start-up otrzymał od inwestorów w sumie ponad 80 mln zł. Stefan Batory zapowiedział, że w ciągu roku planuje przystąpić do rundy C. Fot. Marek Wiśniewski

Między światem a Polską

Gdy w 2018 r. świat chwalił się inwestycją w estoński start-up z branży transportowej, czyli Taxify, który pozyskał 175 mln USD, nas cieszyło 49,3 mln zł dla Booksy, serwisu rezerwacji, głównie usług fryzjerskich — to jedna z największych “finansowych zrzutek” w rodzimą spółkę w 2018 r.

— Istotnym wydarzeniem minionego roku było też przejęcie Base CRM przez Zendesk. Firma, która powstała kilka lat temu w wyniku współpracy polskiego software house’u Aplicake oraz designera Uziego Shmilovici, po pozyskaniu kilkudziesięciu milionów dolarów inwestycji doszła do „exitu” na bardzo poważnym etapie rozwoju. Jest to największe wyjście z inwestycji od kilku lat. Kolejne takie przykłady pomogą inwestycjom vc dołączyć do klasy aktywów atrakcyjnych dla polskich inwestorów — zaznacza Piotr Wilam, zarządzający funduszem Innovation Nest.

W Polsce nadal jednak inwestuje się posiłkując pieniędzmi publicznymi (ok. 80 proc. transakcji). A w najbliższym czasie sektor będzie czerpał z puli udostępnionej w 2018 r. przez Polski Fundusz Rozwoju (PFR) — dotychczas w ramach pięciu ścieżek finansowania instytucja wydała blisko 1 mld zł (z programów PFR Starter FIZ, PFR Biznest FIZ, Otwarte Innowacje, PFR KOFFI, PFR NCBR CVC). Wybrano już pierwszą grupę funduszy, których zadaniem będzie wspieranie w rozwoju najlepszych projektów technologicznych. Do PFR-owskiej sieci dołączyły m.in. bValue, Cogito Capital Partners, Innovation Nest, Biomed Innovations (na pokładzie z Yigalem Erlichem, współtwórcą słynnego izraelskiego programu wspierania innowacji Yozma), Aper Ventures, Arkley Brinc, Finch Capital. W tym roku zostaną wybrane kolejne podmioty. Zawiązane zostały także pierwsze fundusze korporacyjne — z publicznych zasobów rozwijane są SpeedUp Energy Innovation (podmiot PGE) i EEC Magenta (fundusz Tauronu).

Nadzieje rynku rozpaliła również piaskownica KNF, czyli wykreowane środowisko regulacyjne, w którym swoje rozwiązania będą mogły testować krajowe fintechy, choć splendoru nieco ujęły programowi zawirowania wokół samej Komisji. Niemniej jednak opiekę nad technologicznymi spółkami obejmą PKO Bank Polski, Huge Thing, D-RAFT (wspólnie z Mastercardem), Alior Bank, Fundacja Rozwoju Przedsiębiorczości BusinessCaddy, Bank Pekao, Bank Handlowy w Warszawie i Bank BGŻ BNP Paribas. Z działalnością pełną parą ruszą w 2019 r.

Na ostrym zakręcie

Ponadto fundusze i start-upy muszą się teraz liczyć z konsekwencjami zmian wprowadzonych niedawno np. w programie BridgeAlfa Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, niekorzystnych z punktu widzenia rynku, a wynikających z dostosowań unijnych. Mowa o zmniejszonym limicie inwestycyjnym — z ok. 3 mln zł do ok. 1 mln zł. Oznacza to konieczność korekty strategii funduszy — realizację mniejszych rund finansowych oraz znalezienia i obsługi dużo większej liczby projektów.

— Już teraz poziom przeciętnego wejścia kapitałowego w start-up jest w Polsce dużo niższy niż na świecie. U nas mediana inwestycji seedowych wynosi 700 tys. zł, a — jak pokazują analizy KPMG — w skali globalnej jest to ok. 1,1 mln USD. Rynek funduszy vc uzależniony jest od pieniędzy rządowych, a do ich finansowania nadal trudno jest przekonać inwestorów komercyjnych i prywatnych. Brakuje też pieniędzy dla bardziej zaawansowanych biznesowo start-upów w ramach tzw. serii A i jeszcze wyższych serii B — zaznacza dr Jerzy Kalinowski, doradca zarządu KPMG w Polsce.

Dodaje, że udział kraju w strukturze europejskich inwestycji vc jest obecnie niższy niż 1 proc. Oznacza to, że polska scena start-upowa, poza kilkoma wyjątkami, niemal nie istnieje na światowej mapie inwestycyjnej.

— Jeśli inwestorzy interesują się naszą technologią, przekonują spółkę do przeniesienia działalności poza kraj, co miało miejsce w przypadku przejęcia Ivony przez Amazona. To prawdopodobnie najbardziej spektakularny globalny sukces polskiego start-upu w ostatnim czasie. Wciąż mało kto wie, że to zbudowany w Polsce syntezator mowy jest podstawą usługi Amazon Polly, który umożliwia konwersję dowolnego tekstu na mowę w jednym z 25 języków — dodaje Jerzy Kalinowski.

bc64433c-8c2e-11e9-bc42-526af7764f64
Puls Innowacji
Najważniejsze informacje o rozwoju i finansowaniu nowych technologii. Ciekawostki ze świata gigantów, start-upów i funduszy VC
ZAPISZ MNIE
Puls Innowacji
autor: Anna Bełcik
Wysyłany raz w tygodniu
Anna Bełcik
Najważniejsze informacje o rozwoju i finansowaniu nowych technologii. Ciekawostki ze świata gigantów, start-upów i funduszy VC
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Jego zdaniem do kolejnych sukcesów potrzeba korekty budowanego w Polsce systemu finansowania start-upów, większej profesjonalizacji sektora vc, zaangażowania uczelni w tworzenie innowacji i otwartości biznesu na świat.

OKIEM PRAKTYKÓW

Amerykański trend na polskiej giełdzie

TOMASZ SWIEBODA, zarządzający funduszem Inovo

Mimo że aktywność na polskim rynku vc w 2018 r. była mniejsza niż rok wcześniej, nie można powiedzieć, że był to okres nieudany. Zrealizowanych zostało 67 rund finansowania — w 2017 r. takich transakcji było 106. Niemal połowa przewyższyła wartość 1 mln zł, a kilka przekroczyło granicę 10 mln zł. Były to między innymi: Booksy (rekordowe w tym roku 13,2 mln USD zebrane w USA), CallPage (4,5 mln USD od trzech polskich funduszy) czy Displate (3 mln USD od międzynarodowych inwestorów). Każda z tych firm przeprowadza obecnie dynamiczną ekspansję na rynki zagraniczne i z pewnością w najbliższym czasie będziemy mogli usłyszeć o kolejnych finansowaniach i dalszych sukcesach z ich udziałem. Obserwujemy także „wychodzenie z cienia” dojrzalszych start-upów i firm technologicznych. Przykładem jest CD Projekt, który w marcu wszedł do indeksu WIG20, czyli dwudziestu największych spółek notowanych na GPW.

Tendencja ta dociera do nas z opóźnieniem — Google, Facebook czy Amazon od lat należą do najbardziej wartościowych spółek na nowojorskiej giełdzie. Debiutów nie zabrakło także na rodzimym parkiecie — do grona publicznie notowanych przedsiębiorstw dołączyły m.in. Silvair — krakowski producent systemu do zarządzania oświetleniem, gamingowa spółka Ten Square Games czy Brand24, który zajmuje się monitoringiem mediów społecznościowych i pracuje z klientami takimi jak IKEA, Intel, Carlsberg czy H&M. Kolejne duże transakcje i debiuty są w przygotowaniu, także z naszym udziałem.

Brakuje wyższych rund

WOJCIECH FEDOROWICZ, zarządzający TDJ Pitango Ventures

Biało-czerwona scena technologiczna staje się coraz dojrzalsza i to dobra wróżba na 2019 r. Budujemy podłoże pod sukces dla innowacyjnych, globalnych firm z Polski. Mamy wykształconych specjalistów i mocne zespoły, chociaż w obszarze międzynarodowego skalowania biznesu nadal brakuje doświadczenia. Fundusze? Przydałoby się im więcej wiedzy w budowaniu globalnych organizacji.

W TDJ Pitango Ventures dysponujemy kapitałem inwestycyjnym na poziomie ponad 200 mln zł i w ciągu ostatnich 12 miesięcy zamknęliśmy pięć transakcji, jednak widzimy, że wciąż brakuje tego, co w długiej perspektywie wpływa na sukces rynku venture — finansowania kolejnych rund. Tu jesteśmy wyraźnie w tyle za liderami. Pod względem jakości w Polsce wyróżniają się start-upy z trzech segmentów: marketingu i sprzedaży, healthtech i fintech. Spodziewam się, że w 2019 r. zobaczymy kilka spółek „made in Poland” sięgających po finansowanie rzędu dziesiątek milionów USD. Nie zabraknie też wartościowych projektów docierających do etapu rundy A. Transakcje te, choć będą dotyczyć polskich spółek, nie muszą wydarzyć się w naszym kraju.

Potrzebna lekcja współpracy

BARTŁOMIEJ GOLA, zarządzający SpeedUp Venture Capital Group

Dla krajowego sektora venture capital najistotniejsze w 2018 r. było uruchomienie finansowania z publicznych źródeł — PFR i NCBR. Rynek w oczekiwaniu na nie na pewien czas zamarł i dopiero w najbliższym czasie zacznie się ponownie uaktywniać. Dowodzi to braku dużego kapitału prywatnego i zinstytucjonalizowanych podmiotów inwestycyjnych gotowych wspierać venture capital. Na tym polu próbował zaistnieć PZU, ale szybko wycofał się z projektu. Pozostają jedynie indywidualni inwestorzy, choć — w skali całego rynku — to wciąż za mało.

Myślę, że uzależniając się wyłącznie od pieniędzy unijnych wpadamy w pułapkę, bo to, czy uda się nam powielić historię Izraela, zależy od wielu czynników. Efekty teraz udostępnianych funduszy będzie można ocenić dopiero za kilka lat. Przed nami więc czas, w którym musimy przemyśleć, jak posiadane pieniądze spożytkować. Oczywiście w tym układzie zawsze będzie ciążyć rozbieżność między potrzebą elastycznego, szybkiego i ryzykownego działania funduszy vc i sformalizowanymi, sztywnymi regulacjami przypisanymi publicznym programom finansowania. Ponadto duży wpływ na rynek ma wysoki poziom konfliktu politycznego w kraju — nie zachęca on przedsiębiorców do działania, bez względu na to, po której stronie się opowiadają, zniechęca też zagranicznych inwestorów do aktywności w Polsce. Jesteśmy na etapie, w którym start-up przestaje być traktowany jako pierwsza praca, a technologiczne biznesy zaczynają rozwijać doświadczeni przedsiębiorcy i specjaliści, w tym np. byli prezesi i menedżerowie największych firm. W tym sektorze idealizm pozostał na niezmienionym poziomie, ale zmniejszyła się już doza naiwności.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu