Kredyt złotowy unieważniony

opublikowano: 09-12-2022, 07:43
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Kredyt złotowy po aneksie zmienił się we frankowy, jednak sąd uznał, że nieważny jest nie tylko aneks, ale również pierwotnie zaciągnięty kredyt złotowy, bo bank nie dał szansy klientom ustalić oprocentowania.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • jakie zapisy w umowie kredytu złotowego zostały zakwestionowane przez sąd,
  • w jakich przypadkach umowy kredytu mogą upaść,
  • jakie są podobieństwa z kredytami frankowymi.

Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Śródmieścia 8 grudnia zdecydował, że umowa kredytu złotowego Credit Agricole, w której oprocentowanie zależało od WIBOR oraz od współczynnika zmiany, jest nieważna. Oceniono, że zasady ustalania oprocentowania były na tyle nietransparentne, że konsument nie był w stanie ich skontrolować, co przesądza o nieważności umowy z oprocentowaniem zmiennym. A ponieważ strony nie przewidziały w umowie możliwości przejścia na oprocentowanie stałe, to nie ma możliwości utrzymania umowy w mocy. Wyrok jest nieprawomocny. Bank nie udzielił komentarza.

Kredyt złotowy z aneksem

Klientka Credit Agricole podpisała umowę kredytu złotowego w 2006 r., a dwa lata później zawarła aneks zmieniający kredyt w waloryzowany do franka szwajcarskiego. Późniejszy wzrost kursu franka był tak przytłaczający, że aby pozbyć się ryzyka walutowego kredytobiorczyni zdecydowała się spłacić przedwcześnie kredyt w 2020 r., a po fakcie zwróciła się do prawnika.

– Na początku zakwestionowaliśmy sam aneks, domagając się odfrankowienia, ale sąd stanął na stanowisku wstępnym, że raczej nie widzi możliwości usunięcia samej klauzuli waloryzacyjnej, ale jest możliwe unieważnienie aneksu – mówi Agnieszka Sobczyk z kancelarii K&L Legal.

W takiej sytuacji, gdyby sąd unieważnił tylko aneks, kredyt wróciłby do swojej pierwotnej formy złotowej z oprocentowaniem opartym na WIBOR.

– Zmodyfikowaliśmy wniosek o dopuszczenie opinii biegłego, chcąc unieważnić sam aneks. Biegły sprawdził umowę i zwrócił uwagę, że choć oprocentowanie zależy od WIBOR-u, to jest także dodatkowy wskaźnik od banku – mówi Agnieszka Sobczyk.

Jak ustalił biegły zmiana oprocentowania zależała od wysokości ustalanego jednostronnie przez bank współczynnika zmiany, który był publikowany w tabeli oprocentowania banku. W umowie brak było jednak wskazań, w jaki sposób ten współczynnik powstaje. A prawo stwierdza, że przy zmiennym oprocentowaniu w umowie muszą być określone zasady jego zmiany. Dodatkowo wskazał, że skoro strony umówiły się na oprocentowanie zmienne, to umowa nie powinna być wykonywana w sytuacji, gdy tych zmian oprocentowania nie da się ustalić.

– Dlatego wystąpiliśmy o uznania umowy jako nieważnej w całości. Mechanizm zmiany oprocentowania, w skład którego wchodzi WIBOR, nie jest jednoznaczny i nie sposób go z umowy w całości odkodować – zaznacza Agnieszka Sobczyk.

Już wcześniej w przypadku frankowiczów zdarzały się sytuacje, że oprocentowanie i co za tym idzie rata nie zmieniała się razem ze wskaźnikiem.

– Mimo tego, że inni klienci tego banku mieli stawkę LIBOR3M w umowie w kredycie denominowanym, to rata nie zmieniała im się co trzy miesiące, ale znacznie rzadziej. Jeden z klientów sprawdził i wyszło mu, że wysokość raty zmieniła się tylko sześć razy w ciągu całego okresu umowy – mówi Agnieszka Sobczyk.

Podobnie było w przypadku grupy klientów tzw. nabitych w mBank. Wtedy bank w umowach wpisał, że oprocentowanie kredytów frankowych zależy od decyzji zarządu banku, nie wspominając nawet o LIBOR3M. Po dziesięciu latach batalii sądowej zapadł wyrok, w którym usunięto ten zapis z umów, a oprocentowanie zostało na poziomie, który został określony na początku umowy.

Niezgodne z prawem klauzule

W kredytach złotowych może znajdować się znacznie więcej postanowień umownych, które przed sądem okażą się nielegalne ze względu na brak transparentności, niemożność wyliczenia wskaźników przez klientów czy dobrowolność w ustalaniu przez bank wysokości zobowiązania.

– W innej sprawie, którą prowadzę, bank stworzył zamiast WIBOR inny wskaźnik, oparty na tej stawce, ale modyfikowany pewnym współczynnikiem ustalanym przez zarząd, co sprawiało, że klient mógł wyliczyć co najwyżej maksymalne oprocentowanie kredytu, ale nie wiedział, ile dokładnie wyniesie – mówi Agnieszka Sobczyk.

Zdarzają się też zapisy, w których nie sposób ustalić wysokości raty czy nawet okresu kredytowania.

– Jeden z banków stworzył tzw. harmonogram pływający. Polega to na tym, że jak spada oprocentowanie, to nie spada rata, ale skraca się okres kredytowania. I do końca nie wiadomo, kiedy ten kredyt zostanie spłacony. Sąd potwierdził w jednej ze spraw, że jest to niezgodne z prawem, ale nie wypowiedział się o konsekwencjach prawnych. Inny bank podaje, że raty są annuitetowe, a pierwsza i ostatnia są wyrównujące, ale nie definiuje ich wysokości. I w sumie nie wiadomo, czy ta ostatnia rata będzie wyższa o 10, 50 czy 90 proc. – mówi Agnieszka Sobczyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane