Kredytowa mapa Polski

opublikowano: 12-02-2014, 00:00

Czy przekonania polityczne mają wpływ na spłacalność kredytów? Na pierwszy rzut oka tak. Na poziomie powiatów teza bierze jednak w łeb

Najlepiej kredyty spłacają mieszkańcy ściany wschodniej. Poznaniacy, wzór gospodarności, solidnością płatniczą wcale nie grzeszą. Centusie z Krakowa grosz wydają oszczędnie, ale długi płacą w miarę regularnie. Warszawa przykładem może nie świeci, ale powodów do wstydu nie ma. To wyniki analizy Biura Informacji Kredytowej (BIK), które sporządziło kredytową mapę Polski, przyporządkowując dłużników według adresów w dowodach osobistych do poszczególnych powiatów. BIK wzięło pod lupę kredyty konsumpcyjne, które w 12 miesięcy od zaciągnięcia miały opóźnienie w spłacie przekraczające 90 dni.

— Diagnoza portfela na tym etapie jest o tyle istotna, że — jak pokazują statystyki — odsetek straconych kredytów po osiągnięciu zapadalności często jest dwukrotnie wyższy niż po 12 miesiącach. Jeśli więc po roku wyniósł on 2,36 proc., to można założyć, że ostatecznie odsetek straconych kredytów przekroczy 5 proc. — mówi Andrzej Topiński, główny ekonomista BIK.

Ćwiczenie z rysowaniem mapy miało miał na celu znalezienie zależności między moralnością płatniczą a czynnikami charakterystycznymi dla danego powiatu, jak np. stopa bezrobocia.

Wypłacalni bezrobotni

Okazało się, że intuicyjne założenie, że tam, gdzie ludzie tracą pracę, przybywa przeterminowanych kredytów, nie znajduje potwierdzenia w statystykach. Na przykład powiat szydłowiecki, dotknięty najwyższą stopą bezrobocia (38,9 proc. na koniec 2013 r.) charakteryzował się niskim odsetkiem opóźnionych kredytów — 1,56 proc. po roku od zaciągnięcia. Wałbrzych (powiat grodzki) natomiast, z bezrobociem na poziomie 32,2 proc. (trzeci od góry wskaźnik w kraju), znalazł się w gronie 10 powiatów o najsłabszej jakości portfela kredytowego. Natomiast w Piszu, gdzie bez pracy jest jeszcze wyższy odsetek osób (32,7 proc.), opóźnienie powyżej trzech miesięcznych rat ma tylko 2,09 proc. kredytów.

Dla porównania: mieszkańcy Poznania, cieszący się najniższym wskaźnikiem bezrobocia w kraju (4,1 proc.), przestali spłacać 2,85 proc. zobowiązań wobec banków zaciągniętych w 2012 r. W warszawskich pośredniakach na listach bezrobotnych jest tylko 4,8 proc. mieszkańców (drugi wynik w Polsce), ale odsetek opóźnionych kredytów wynosi 2,48 proc., czyli więcej niż średnia krajowa. W Krakowie jest jeszcze niższy — 2,03 proc., choć bezrobocie wynosi 5,9 proc. Brak związku między rynkiem pracy a moralnością płatniczą potwierdza też Wrocław, który ze stopą bezrobocia na poziomie 5,6 proc. w statystykach BIK plasuje się w gronie 25 najgorszych powiatów z odsetkiem opóźnionych kredytów wynoszącym 3,16 proc.

— To, że nie widać bezpośredniego związku między bezrobociem a poziomem strat na kredytach, jest efektem dobrego zarządzania ryzykiem. Kredytów nie otrzymują osoby, które nie mają udokumentowanych i stabilnych źródeł dochodów — podsumowuje Wojciech Pantkowski, dyrektor departamentu klienta detalicznego Banku Pekao.

Wzorzec wojewódzki

Genius loci kredytów się nie ima — nie ma regionów, w których mieszkają szczególnie wzorowi kredytobiorcy. Nawet jeśli jeden powiat błyszczy przykładem, jak Limanowa (ósma pod względem jakości portfela), to już u sąsiada, w Nowosądeckiem, odsetek ten jest niemal dwa razy wyższy i wynosi 2,13 proc.

— Na podstawie danych z powiatów trudno znaleźć wzorzec opisujący zachowania kredytobiorców — uważa Andrzej Topiński.

Jednak kiedy spojrzymy na mapę kredytową z oddalenia — na województwa, to można już jednak odczytać zarys wzoru zachowań kredytobiorców. Polityczni spin doktorzy na pewno zauważyliby, że wpisuje się on w podział geograficzny politycznych wyborów z 2011 r. Na liście województw o najniższym wskaźniku opóźnionych kredytów są: podkarpackie, lubelskie, małopolskie, podlaskie i świętokrzyskie, gdzie PiS miało poparcie 40 proc. lub więcej wyborców. Na poziomie powiatów jednak polityczne kalkulacje znowu biorą w łeb.

W powiecie bieszczadzkim, gdzie wygrała PO, 1,65 proc. kredytów z roczną metryką ma opóźnienie, a w Dębicy — również na Podkarpaciu — odsetek ten wynosi 1,89 proc.

Bankowcy mają inne wytłumaczenie zjawiska lepszej jakości kredytów na ścianie wschodniej.

— Dane BIK potwierdzają nasze niedawne badania zrealizowane w 11 regionach. Wnioski są takie, że istotnym czynnikiem w procesie udzielenia kredytów jest znajomość klienta. Im mniejsza miejscowość, tym łatwiej nawiązać bliską relację. Na ścianie wschodniej jest dużo miejscowości o stosunkowo niewielkiej liczbie mieszkańców. Klient jest lepiej znany bankowi i częściej wraca po kredyt — mówi Wojciech Werochowski, dyrektor departamentu finansowania klientów indywidualnych PKO BP.

Rzeczywiście w mniejszych powiatach jakość portfela jest lepsza. Dla przykładu: w powiecie przeworskim na Podkarpaciu odsetek opóźnionych kredytów wynosi 1,15 proc., w Krośnie 1,37 proc., w Kraśniku 1,2 proc., a w Lublinie 1,64 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu