Kupowane z obawy

Anna Leder
opublikowano: 28-03-2007, 00:00

Polacy stają się zamożniejsi i świadomi ryzyka związanego z brakiem polisy, mimo to wielu z nas ubezpiecza się tylko wtedy, kiedy musi.

Stopień rozwoju gospodarczego przekłada się na zapotrzebowanie na usługi ubezpieczeniowe. Polacy coraz chętniej podejmują decyzje o wydatkowaniu większych kwot na ubezpieczenia. Drgnęło, ale i tak pod wieloma względami do Europy Zachodniej nam jeszcze daleko.

Niedoubezpieczeni

Stosowany przed 1990 r. powszechny model ubezpieczenia, oparty na przymusie ochrony, w pierwszym okresie gospodarki rynkowej załamał się, by powoli osiągać parametry charakterystyczne dla gospodarki rynkowej.

— Jako dowód „cywilizowania się” polskiego rynku ubezpieczeń można wskazać stosunek zbioru składki z ubezpieczeń życiowych do ubezpieczeń majątkowych. Na rozwiniętych rynkach gospodarczych naturalną tendencją jest znacząca przewaga polis życiowych — tłumaczy Stanisław Nowak, prezes Izby Gospodarczej Ubezpieczeń i Obsługi Ryzyka.

Na początku lat 90. udział polis na życie w portfelu ubezpieczeniowym wynosił 12 proc., a majątkowych 88 proc.

— W roku 2006, pierwszy raz w historii, przeznaczyliśmy na polisy życiowe więcej pieniędzy niż na majątkowe — informuje Adam Sankowski, prezes Polskiej Izby Pośredników Ubezpieczeniowych i Finansowych (PIPUiF).

Epokę ubezpieczeń przymusowych mamy już dawno za sobą. Obecnie jako obowiązkowe zawiera się ubezpieczenia tzw. OC zawodowego lub te, które związane są z realizacją innych umów, np. ubezpieczeń bancassurance, zawieranych przy okazji akcji kredytowych i innych form zdobywania kapitału.

— Mimo to można przyjąć, iż ponad połowa dorosłych obywateli obligowana jest do zawierania ubezpieczeń przymusem natury prawnej lub ekonomicznej. Przymus prawny ubezpieczeń obowiązkowych OC dotyczy m.in. ponad 15 mln posiadaczy samochodów, znaczącej liczby rolników oraz licznej grupy posiadaczy polis z tytułu wykonywania zawodu lub prowadzenia przedsiębiorstwa — wylicza Stanisław Nowak.

Przymus ekonomiczny to zjawisko powszechne dla kredytobiorców, leasingobiorców czy uczestników innych rodzajów umów, w których posiadanie określonego umową konkretnego rodzaju ubezpieczenia jest warunkiem zawarcia tej umowy.

— Dzisiaj nasz rynek ubezpieczeniowy jest 20 razy większy niż w latach 90. Wówczas jego wartość szacowano na 1,5 mld zł, a w roku 2005 już na ponad 30 mld zł — podaje Adam Sankowski.

Polska jednak w dalszym ciągu jest bardzo rozwojowym rynkiem ubezpieczeniowym.

— Wskaźnik zebranych składek względem PKB wynosi w Unii Europejskiej 8 proc. Najbardziej rozwinięte rynki ubezpieczeń posiadają Luksemburg, Wielka Brytania, Holandia i Belgia — wszystkie z ponad 10 proc. wartości zebranych składek w stosunku do PKB. Tymczasem dla Polski wskaźnik ten wynosi 3,6 proc. Dla porównania zaznaczę, że dziesięć lat temu wynosił 1,6 proc. — mówi Adam Sankowski.

Niedokształceni

Podstawowym czynnikiem wspierającym rozwój rynku ubezpieczeń na życie jest dobra sytuacja makroekonomiczna kraju wyrażona wysoką stopą wzrostu gospodarczego.

— Koniunktura w gospodarce w połączeniu z obniżającą się stopą bezrobocia oraz migracją zarobkową za granicę przekłada się na wzrost wynagrodzeń. Wyniki badań mówią, że poprawa sytuacji finansowej jest głównym bodźcem skłaniającym do zakupu ubezpieczenia na życie — twierdzi Adam Burchat, menedżer ds. badań i analiz rynku ING Nationale-Nederlanden Polska.

Dobra koniunktura gospodarcza jest konieczna do rozwoju rynku ubezpieczeń z jeszcze jednego powodu.

— Ubezpieczenia nie są produktem pierwszej potrzeby, w przypadku pogorszenia koniunktury oraz konieczności zaciśnięcia pasa ludzie będą w pierwszej kolejności rezygnować właśnie z ubezpieczeń na życie, których nie postrzegają jako coś niezbędnego, lecz jako dobra luksusowe — kontynuuje Adam Burchat.

Kolejnym czynnikiem wpływającym na popyt jest świadomość.

— Badania pokazują, że wielu naszych rodaków nie zdaje sobie sprawy z potrzeby posiadania polisy. 60 proc. obawia się najbardziej śmierci albo ciężkiej choroby własnej lub bliskich. Są to klasyczne powody zakupu ubezpieczenia na życie. Jednak jedynie około 25 proc. osób deklaruje jego posiadanie, co oznacza, że reszta nie decyduje się na zakup, mimo że czuje taką potrzebę. Można zatem pokusić się o stwierdzenie, że na razie Polacy kupują ubezpieczenia dopiero wtedy, kiedy ktoś ich do tego nakłoni, a nie występują sami z taką inicjatywą — konkluduje Adam Burchat.

Nie bez perspektyw

Zrozumienie roli dodatkowych zabezpieczeń emerytalnych sprzyja rozwojowi ubezpieczeń na życie z funduszem kapitałowym jako połączenia możliwości gromadzenia kapitału z zabezpieczeniem partnera na wypadek wcześniejszej śmierci.

— Kwestią czasu jest także rozwój ubezpieczeń zdrowotnych, uzupełniających bądź wręcz zastępujących kulejącą, publiczną opiekę zdrowotną. Mimo że ostatnio ubezpieczenia na życie z funduszem kapitałowym zdają się przegrywać w rywalizacji z funduszami inwestycyjnymi, powinniśmy zaobserwować wzrost ich popularności, co będzie konsekwencją spadku siły nabywczej emerytur i rent, wypłacanych z ubezpieczeń społecznych — prognozuje Dariusz Zajączkowski, wiceprezes Donorii.

Obecnie najdynamiczniej rozwija się rynek indywidualnych ubezpieczeń, zarówno tych na życie, jak i majątkowych, łączonych w pakiety — np. polisy komunikacyjne wraz z produktami: ochroną mienia czy na okoliczność wypadku.

— I tutaj sytuacja raczej się nie zmieni. Zmieniać będzie się natomiast sposób sprzedaży ubezpieczeń. Ubezpieczyciele kładą obecnie duży nacisk na rozwój nowych kanałów dystrybucji, np. telefoniczne i internetowe serwisy ubezpieczeń — dodaje Dariusz Zajączkowski. n

Wydatek w pakiecie mniej boli

Polacy nie do końca rozumieją sens inwestowania w ubezpieczenia. Chociażby dlatego, że kupienie pełnego pakietu ubezpieczeń to duży wydatek. Ale gdy ubezpieczenie jest „dołączone” do innego produktu — chociażby bankowego — to już nie robi wrażenia czegoś horrendalnie drogiego. Łatwiej też je kupić — niejako przy okazji inwestowania w coś innego.

Adam Czarnecki

wiceprezes ARC Rynek i Opinia

30

proc.

- O tyle co roku rośnie w Polsce rynek ubezpieczeń na życie, przy relatywnie niewielkim, bo około 8-procentowym w skali roku przyroście ubezpieczeń majątkowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Leder

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu