Mamy nową erę w europejsko- -amerykańskim ruchu lotniczym. Od niedzieli obowiązuje umowa o otwartym niebie.
W nocy z 29 na 30 marca nastąpiło otwarcie nieba nad Atlantykiem. To nie magia ani koniec świata, lecz wejście w życie umowy liberalizującej transport lotniczy między Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi. Dzięki niej europejscy przewoźnicy będą latać bez ograniczeń między dowolnymi portami w UE i USA — do tej pory operowali jedynie z lotnisk w swoich krajach macierzystych. Na skorzystanie z okazji już się zdecydowały linie Air France, które będą latać do Los Angeles z Londynu oraz British Airways, które do Nowego Jorku będą wozić pasażerów z Paryża. Zyskali też przewoźnicy amerykańscy, którzy od niedzieli mogą latać wewnątrz UE.
Londyn dla wszystkich
Do tej pory w niektórych krajach europejskich istniały prawne ograniczenia dotyczące tras, cen czy tygodniowej liczby lotów wykonywanych z poszczególnych portów. Takie restrykcje wprowadziły: Wielka Brytania, Irlandia, Hiszpania, Grecja i Węgry. Na przykład trasy międzykontynentalne z londyńskiego Heathrow mogły obsługiwać jedynie cztery linie lotnicze. Po wejściu w życie umowy o otwartym niebie, takich ograniczeń już nie ma i z Heathrow będą mogły latać wszystkie linie europejskie i amerykańskie. Według szacunków, liczba lotów do USA z tego lotniska wzrośnie o blisko 20 proc. w porównaniu z kwietniem 2007 r.
Porozumienie w istotny sposób wpływa także na transport lotniczy w Bułgarii, Estonii, Słowenii, na Litwie, Łotwie i Cyprze. Do tej pory w tych krajach nie istniały regulacje prawne, na podstawie których linie mogłyby latać bezpośrednio do USA. Teraz już mają taką możliwość.
Furtka dla kupujących
Zyskają też inwestorzy. Umowa otwartego nieba daje bowiem możliwość inwestowania i kontrolowania nieeuropejskich linii przez europejskich inwestorów i odwrotnie. Z tej okazji skorzystała już Lufthansa, która w lutym kupiła 19 proc. udziałów amerykańskiego JetBlue.
— To początek nowej ery w lotnictwie transatlantyckim. Umowa spowoduje wzrost konkurencji i spadek cen lotów do USA — przewiduje Jacques Barrot, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej odpowiedzialny za sprawy transportu.
Ruch lotniczy między Stanami Zjednoczonymi i UE stanowi około 60 proc. całkowitego ruchu lotniczego na świecie. Co roku między wspólnotą a Stanami podróżuje około 50 mln pasażerów. Sygnatariusze porozumienia oczekują, że usunięcie tylu ograniczeń przyczyni się do wzrostu konkurencji i spadku cen. W ciągu pierwszych pięciu lat pasażerowie zaoszczędzą nawet 12 mld euro.