Lech i Leszek twarzą w twarz

  • DI
opublikowano: 02-06-2019, 07:00

W ramach gdańskich obchodów wyborów 4 czerwca 1989 r. odbędzie się premiera książki pt. „Lech, Leszek. Wygrać wolność”. To zapis rozmowy dwóch czołowych autorów polskiej transformacji. Przed premierą wybraliśmy kilka ciekawych cytatów.

Na początek fragment dotyczący szczęścia...

Wyświetl galerię [1/2]

Okładka książki "Lech, Leszek. Wygrać wolność"

ARC

LB (ostrożnie): Nie jest Pan szczęśliwy? 

LW: Straciłem cały okres życia, od lat 70. do prezydentury. Nie miałem czasu dla dzieci i żony. Ale jestem szczęśliwy, bo odzyskałem to, co stracili moi rodzice. Wolność. Odzyskałem to, za czym oni tęsknili. Szczęście. (znów chwila milczenia) Nie mam za złe losowi. Warto było. A Pan, co Pan myśli o szczęściu? 

LB: Uczestniczyłem w czymś wielkim, o czym wcześniej nawet nigdy nie marzyłem. W wielkiej transformacji Polski. Z tego powodu jestem bardzo szczęśliwy. Pan był bohaterem mojej młodości…

LW: Jak to był? (udaje oburzonego) 

LB: Proszę dać mi skończyć. Jest Pan, oczywiście, bohaterem naszej wolności, ale chciałem dodać, że zachowałem do Pana szacunek przez wszystkie trudne lata. 

LW: Ja robię tylko to, w co wierzę. 

LB: Znakomicie. Ja także. I proszę Pana, jak człowiek robi to, w co wierzy, i to jest słuszne, to nie ma powodów, żeby przejmować się epitetami. Mam więcej zwolenników, niż się ludziom wydaje, tylko oni nie krzyczą. Nieustające ataki na mnie... (zastanawia się) To jest złudzenie akustyczne. 

LW (z aprobatą): Dobrze powiedziane. Po ulicach spaceruje Pan bez obaw? 

LB: Tak, chodzę po ulicach. I powiem Panu, że nigdy nie spotkałem się z prawdziwą agresją. I nawet wtedy, gdy pojawiły się pierwsze kry- tyki reformy, nigdy nie poprosiłem o zwiększenie ochrony. Co więcej, gdy samochód podwoził mnie na proletariackie Bródno, gdzie wtedy mieszkałem, sąsiedzi wychylali się z okien i wołali: „To my już teraz będziemy chronić wicepremiera”. Nie mam problemów w kontaktach ze zwykłymi ludźmi. I bardzo lubię, jak ludzie często zwracają się do mnie „panie Leszku”. 

To zaledwie wycinek z wywiadu, który dziennikarka Katarzyna Kolenda-Zaleska przeprowadziła z Leszkiem Balcerowiczem i Lechem Wałęsą. Pierwszy był autorem planu transformacji gospodarczej, drugi ikoną „Solidarności” i prezydentem. Po 30 latach wspominają czas przełomu. Nie zawsze się ze sobą zgadzali, więc dziś na 320 stronach nie tylko przywołują historyczne wydarzenia, ale także konfrontują różne punkty widzenia.

Książka ukaże się nakładem wydawnictwa Znak Horyzont. Wybrane cytaty publikujemy przedpremierowo dzięki uprzejmości Forum Obywatelskiego Rozwoju.  

LESZEK BALCEROWICZ

„Odpowiedzialność, pełna odpowiedzialność, skazuje na samotność. Bo odpowiada się zawsze indywidualnie.” 

„Chce Pani wiedzieć, czy jeździłem do każdego upadającego zakładu? To odpowiem Pani, że nie. Wizytowanie ograniczałem, bo z wizytowania niewiele wynika. Chyba że ktoś chce być w telewizji.”

„Jak nie ma jawnej konkurencji, to ludzie też rywalizują, tylko nie w sposób jawny: poprzez układy. W tamtym systemie przebijali się często ci mierni, ale wierni. Zapisywali się do partii dla korzyści, dla uprzywilejowanej pozycji.” 

„Ja się denerwuję tym sformułowaniem „koszty społeczne”, które uważam za jeden z najbardziej ogłupiających sloganów funkcjonujących w debacie publicznej. Ukraina w 1989 roku była na takim samym poziomie gospodarczym jak Polska. I porównajmy teraz, gdzie jest lepiej, który kraj jest bogatszy, do którego przyjeżdżają ludzie szukać pracy. Z Ukrainy do Polski, prawda? Dlatego się denerwuję. Bo gdy pada hasło o kosztach reform, to nikt nie dodaje, co by było, gdyby tych reform nie było.” 

LECH WAŁĘSA 

„Samochód buduje tysiąc ludzi, a kierowca jest jeden. Tak, ostatecznie człowiek zostaje sam.” 

„Ja w przeciwieństwie do Pana jeździłem po Polsce i takiego smutku, takiego strachu dawno nie widziałem. O rodzinę, o siebie. Pan nie rozumie, że musieliśmy przyjąć taki postulat gospodarczy, który dałby ludziom trochę nadziei. Odrobinę. Rozumie Pan?”

„Zmienialiśmy nie tylko gospodarkę, ale cały ustrój. Wszystko było do wymiany. Pan i tak miał szczęście, mając cały czas parasol ochronny nad sobą. Ja go trzymałem cały czas.”

„Z Amerykanami ja inaczej mówiłem: „Słuchajcie no, rodzi się nowa Polska. My tego wam nie oddamy, natomiast jak uruchomimy ekonomię, jak nam popuścicie krawat, który nas gniecie, to na tym jeszcze zarobicie, bo potem będzie zarobek”. Biznesowo to im tłumaczyłem.”

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy