Leki dla medycyny

  • Alina Treptow
26-10-2015, 00:00

Dodatkowe ubezpieczenia, mapy potrzeb i premiowanie jakości — to recepta przedsiębiorców na problemy w ochronie zdrowia.

Ochrona zdrowia w roku wyborczym mogła liczyć na szczególną atencję rządu. Przedsiębiorcy i eksperci jednym głosem powtarzają, że branża medyczna, aby się nie cofać, potrzebuje takiej uwagi przez następnych kilka lat. Są zgodni co do tego, od czego powinien zacząć nowy szef resortu z ulicy Miodowej.

— Nowy rząd powinien przede wszystkim zrobić porządek, który zapewni większą przejrzystość całego systemu. Na początek potrzebujemy więc tzw. map potrzeb zdrowotnych, które spowodują, że inwestorzy przestaną błądzić jak dziecko we mgle — będą wiedzieli, gdzie i w jakich specjalizacjach potrzebne są inwestycje w zakresie infrastruktury. Priorytetem na kolejne lata powinna być też jakość — to do placówek wysokiej jakości, mogących się pochwalić świetnymi wynikami w leczeniu powinny trafiać publiczne fundusze — uważa Adam Rozwadowski, prezes giełdowego Enel-Medu.

Premiowanie jakości to życzenie całego prywatnegosektora ochrony zdrowia. Andrzej Sokołowski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Niepublicznych, do listy dopisuje dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne.

— Branża czeka na nie od 20 lat. Sektor pilnie potrzebuje finansowania. Oprócz polis zdrowotnych dodatkowe fundusze mogłyby wpłynąć dzięki waloryzacji składki zdrowotnej oraz zwiększeniu wycen świadczeń medycznych. Obecnie są niesprawiedliwe — niektóre procedury mają ponad 20-procentową rentowność, a inne przynoszą straty. Należy wyrównać te różnice — uważa Andrzej Sokołowski. Na dodatkowe źródła finansowania zwraca też uwagę Anna Rulkiewicz, prezes Pracodawców Medycyny Prywatnej.

— Jednym ze sposobów na ich pozyskanie mogłaby być regulacja wdrażająca dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne, których nie możemy doczekać się od wielu lat. Bardzo istotne jest też zwiększenie finansowania profilaktyki, która u nas kuleje. Podam przykład z onkologii — zachorowalność na nowotwory w Polsce wcale nie odbiega od innych krajów europejskich. Różnice widać w statystykach umieralności, co wynika z tego, że polscy chorzy zaczynają się leczyć za późno — wyjaśnia Anna Rulkiewicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Leki dla medycyny