Lekkie odreagowanie na Wall Street, Nasdaq nadal pod kreską

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 01-09-2022, 22:28
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Słaby początek czwartkowego handlu sugerował, że pierwsza wrześniowa sesja na amerykańskich giełdach znów toczyć się będzie pod dyktando strony podażowej przynosząc kolejne spadki indeksów. Tak było tylko po części, gdyż w ciągu dnia nastroje ulegały lekkiej poprawie co pozwoliło ostatecznie dwóm z trzech głównych indeksom wyjść nad kreskę i przerwać serię czterech sesji spadkowych z rzędu.

Mark Kauzlarich/Bloomberg
Mark Kauzlarich/Bloomberg

Na finiszu sesji wskaźnik największych blue chipów Dow Jones IA zyskiwał 0,46 proc. Szerszy indeks S&P500 urósł o 0,30 proc. Ta sztuka nie udała się tylko technologicznemu Nasdaqowi, który odnotował 0,26-proc. spadek wartości, znacznie jednak ograniczając straty z początku sesji. Mimo wszystko piąty z rzędu spadek to najgorsza passa od lutego.

Według analityków technicznych bliski poziom wparcia (3900 pkt) na indeksie S&P500 daje nadzieję, że w końcu dojdzie do kontrataku byków, choć jego skala i potencjał będzie mocno ograniczony obawami związanymi ze stanem gospodarki w obliczu ryzyka coraz wyższych stóp procentowych.

Inwestorzy z Wall Street są nadal rozdarci po ubiegłotygodniowym wystąpieniu szefa Fed, który wyraźnie dał do zrozumienia, że rynek nie ma co liczyć na szybkie zliberalizowanie polityki monetarnej.

Rosnące więc oczekiwania odnośnie kolejnych podwyżek stóp procentowych, co z kolei rodzi ryzyko jeśli nie recesji to poważnego wyhamowania wzrostu amerykańskiej gospodarki, pchają w górę rentowności obligacji i umacniają dolara, doprowadzając do spadku atrakcyjności akcji oraz nawet tak bezpiecznych aktywów jak złoto, którego notowania dramatycznie zbliżyły się do psychologicznego poziomu 1700 USD. A jeszcze kilka miesięcy temu prognozy zakładały trwałe przekroczenie pułapu nawet 2200 USD.

O tym, że Fed może nie mieć obiekcji by przeprowadzić kolejną mocną podwyżkę stóp przekonywać może stan rynku pracy, który jest jednym z najważniejszych wskaźników dla władz monetarnych przy podejmowaniu decyzji o wzroście stawek. Czwartkowe dane o bezrobotnych okazały się ponownie lepsze niż oczekiwano. Liczba tzw. nowych bezrobotnych spadła o 5 tys. i była w zeszłym tygodniu najniższa od czerwca.

Czwartkowy odczyt poprzedza zaplanowaną na piątek prezentację rządowego raportu, który pokaże do jakich zmian zatrudnienia w sektorze prywatnym i pozarolniczym doszło w sierpniu oraz na jakim poziomie kształtowała się stopa bezrobocia. Prognozy zakładają że przybyło nawet 300 tys. etatów.

Nawet jeśli realny wynik będzie nieco niższy, oznacza to utrzymującą się ogromną siłę rynku pracy, która jest zbyt duża by kontrolować inflację przy łagodnym nastawieniu. Podkreśla to rosnącą konieczność kontynuowania przez Fed ostrych działań.

Na rynku surowcowym znów potaniała ropa, na wycenie której ciążyły obawy związane z przyszłym zapotrzebowaniem na surowiec w obliczu wyhamowujących gospodarek.

To przekładało się negatywnie na notowania walorów koncernów paliwowo-energetycznych.

Ponownie też na wartości traciły akcje spółek zależnych od stawek procentowych, na które cieniem kładzie się wzrost rentowności obligacji. Zysk z benchmarkowych 10-latek podskoczył do najwyższego poziomu od 28 czerwca. W efekcie w ciągu dnia taniały akcje technologiczne i tzw. wzrostowe z takimi gigantami na czele jak Apple, Amazon, Tesla czy Microsoft.

O czwartku szybko zapomnieć będą szczególnie chcieli akcjonariusze producentów chipów, Nvidii i AMD. Kursy zanurkowały po tym decyzji amerykańskich władz o wprowadzeniu zakazu eksportu na niektóre najbardziej zaawansowane chipy AI do Chin.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane