Liczenie śladu to prosta matematyka

opublikowano: 03-06-2022, 16:33
Obserwuj w MójPB:
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Nie ma się czego bać: oszacowanie emisji CO2 jest trudne tylko za pierwszym razem, a wkrótce także dla polskich firm stanie się koniecznością — uważa dr Aleksandra Drewko z fundacji Climate Strategies Poland. Podpowiada, jak się za to zabrać.

„PB”: Jak się liczy ślad węglowy?

Dr Aleksandra Drewko: Ślad węglowy można policzyć dla organizacji, produktu, usługi, państwa, miasta, osoby prywatnej. Obojętnie, dla jakiego podmiotu chcemy go policzyć, musimy wziąć pod uwagę nie tylko dwutlenek węgla, ale wszystkie emitowane gazy cieplarniane, takie jak m.in. metan czy podtlenek azotu. Czytając wynik śladu węglowego, zobaczymy CO2 z dopiskiem „e”, który oznacza ekwiwalent dwutlenku węgla. To jednostka, do której muszą zostać sprowadzone wszystkie gazy cieplarniane, odzwierciedlająca ich względny wpływ na efekt cieplarniany. Lubię nazywać liczenie śladu węglowego prostą matematyką. Z jednej strony równania mamy dane o zużyciu, na przykład ilość wykorzystanej energii elektrycznej, a z drugiej wskaźnik emisji, który odzwierciedla jej emisyjność. Ta matematyka nie jest taka prosta, ponieważ potrzebne jest doświadczenie, żeby — po pierwsze — wiedzieć, jakie źródła emisji uwzględnić, a po drugie — jak odpowiednio dobrać wskaźniki emisji.

Ślad węglowy liczy się w kilku zakresach, prawda?

Tak, są różne poziomy liczenia, w zależności od podmiotu. W przypadku przedsiębiorstwa istnieją tzw. trzy zakresy. Pierwszy jest związany głównie z bezpośrednimi emisjami, drugi dotyczy tylko pośrednich emisji z energii, którą kupujemy z zewnątrz — i cieplnej, i elektrycznej. Mamy też nieszczęsny trzeci zakres, który odzwierciedla wszystkie emisje w łańcuchu wartości danego przedsiębiorstwa.

Dlaczego nieszczęsny?

Wiele firm się go boi, ponieważ jeśli spojrzymy w standard do liczenia emisji, jest w nim 15 kategorii. To od razu odstrasza. Nie trzeba się go bać. Nie jest taki straszny, a jest bardzo ważny, szczególnie dla firm, które produkują, mają dużo podmiotów w łańcuchu wartości. Na podstawie mojego doświadczenia w liczeniu śladów węglowych, a zbieram je od ponad 10 lat, doradzam firmom, żeby zaczęły od oceny, które kategorie zakresu trzeciego są dla nich ważne. I od nich zaczęły. Nie rzucały się na wszystko, tylko zaczęły od najważniejszego. Nie jest to jednak jedyny kłopot. Główny kłopot polega na tym, że gdy firma przechodzi przez to ćwiczenie po raz pierwszy, może nie być przygotowana na ilość pracy. Nie możemy obliczyć emisji, nie znając zużycia energii elektrycznej firmy, więc klient musi nam przekazać tego rodzaju dane. Ponadto mogą pojawić się problemy z dostępnością i jakością danych. Wciąż jeszcze za dużo firm nie wie, że ślad węglowy to temat związany ze strategią biznesową, a nie tylko raportowaniem.

Jakie najtrudniejsze projekty pani robiła?

Każdy projekt jest inny, najchętniej opowiedziałabym o najciekawszych. Jednym z nich było liczenie śladu węglowego dla dwóch produktów pochodzących z pirolizy opon [recyklingu opon polegającego na ich rozkładzie w wysokiej temperaturze bez tlenu — red.]. Każdy projekt pozwala nam dowiedzieć się czegoś innego. W tym konkretnym projekcie bardzo ważna była wiedza chemiczna. Konsultowaliśmy się z ekspertami z tej dziedziny, żeby mieć pewność, że wyliczenia były poprawne. Bardzo ciekawe było to, jak zamiana energii elektrycznej w zakładzie produkcyjnym na pochodzącą w 100 proc. z OZE była w stanie zmienić konkurencyjność tych produktów. Innym ciekawym projektem było liczenie śladu węglowego dla usługi telekomunikacyjnej. Często zdarzają nam się projekty liczenia śladu dla produktów, ale usługi nie są jeszcze tak popularne. W tym projekcie najciekawszym i najtrudniejszym etapem było stworzenie mapy procesów, czyli określenie, jakie procesy i jakie źródła emisji trzeba wziąć pod uwagę. W usłudze telekomunikacyjnej klient może korzystać z wielu opcji: wysyłać SMS-a, MMS-a, odbierać połączenia w Polsce i za granicą, korzystać z mediów społecznościowych albo oglądać film. Musieliśmy zmapować wszystkie dostępne czynności i zdefiniować, jakie źródła emisji są z nimi związane. Potem trzeba było określić, jakich danych potrzebujemy, żeby przetłumaczyć te czynności na emisje.

Z tego wynika, że najciekawsze projekty są też najtrudniejsze.

Nie do końca. Ciężko mi powiedzieć, który z projektów, jakie przeprowadziłam, był najtrudniejszy, bo były bardzo różne.

Czy widzi pani różnicę między polskimi a zagranicznymi firmami w liczeniu śladu węglowego?

Zagraniczne firmy są na innym etapie tej drogi. Kiedy zaczynałam liczyć ślad węglowy w Niemczech w 2012 r., ten temat już wtedy nie był obcy niemieckim firmom. Dziś dla firm z wielu krajów liczenie śladu to business as usual, czyli podstawa. Polskie firmy znajdują się na wczesnym etapie, jeśli chodzi o liczenie śladu i raportowanie klimatyczne.

Ile projektów pani zrealizowała?

Takiego pytania nigdy nie dostałam... Na pewno było ich mniej niż 100, ale więcej niż 30.

Co by pani poradziła firmie, która chce zacząć liczyć ślad węglowy?

Po pierwsze: zacząć i nie czekać. To tak jak z rozpoczęciem uprawiania sportu czy nauki języka obcego. Jak sobie pomyślimy: chciałabym się nauczyć nowego języka, zawsze można znaleźć jakąś wymówkę. Tak samo z liczeniem śladu węglowego. Ważne, żeby tego nie odkładać, zacząć, ponieważ prędzej czy później będzie to konieczne. Po drugie: trzeba zdawać sobie sprawę, że za pierwszym razem liczenie będzie wymagało czasu. Wiele razy dostajemy pytania z prośbą o policzenie śladu na jutro. Tego nie da się zrobić na jutro, trzeba to dobrze zaplanować. Należy korzystać ze sprawdzonych metodologii i standardów oraz wiedzy ekspertów, szczególnie w pierwszym roku.

Czyli nie poleca pani samodzielnego liczenia śladu? Trzeba korzystać z usług wyspecjalizowanych firm?

To zależy, jaką ilością czasu i zasobów dysponuje dana firma. Zależy też od jej kompleksowości czy produktu. Prostsze przypadki na pewno można policzyć samodzielnie. Bardziej skomplikowanych, np. usługę telekomunikacyjną, nie polecałabym na pierwsze zadanie. Najważniejsze, żeby firmy pamiętały, że wyliczenie śladu to początek drogi. To nie może być dokument, który schowamy do szuflady, tylko początek budowania strategii redukcji emisji, strategii klimatycznej, czyli zrozumienie, gdzie znajduje się firma i gdzie chce się znaleźć za dziesięć lat.

Szukaj Pulsu Biznesu do słuchania w Spotify, Apple Podcast, Podcast Addict lub Twojej ulubionej aplikacji,

w tym tygodniu: „Śladowy ślad węglowy”

Goście: Adam Juszczak — PIE, dr Aleksandra Drewko — Climate Strategies Poland, Aleksandra Pawelec — LPP, dr Ewa Łabno-Falęcka — Mercedes-Benz, Emilia Dębowska — Panattoni

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane