Los norek pod znakiem zapytania

opublikowano: 30-05-2014, 00:00

Rolnictwo: Za sprawą próby wpisania norki amerykańskiej i jenota na listę gatunków inwazyjnych rozgorzała dyskusja na temat hodowli tych zwierząt

Obecnie w Polsce działa około 800 ferm norek, a cała branża zatrudnia 50 tys. osób. Przychody hodowców szacowane na 500 mln EUR [w 2011 r. była to połowa tej kwoty — red.] — podaje Szczepan Wójcik, prezes Fundacji Wsparcia Rolnika Polska Ziemia i hodowca norek. Jednak w ubiegłym roku Ministerstwo Środowiska poinformowało, że chce, by norka amerykańska znalazła się na liście zwierząt inwazyjnych, które mogą zagrozić rodzimym gatunkom. Dotyczy to także jenota.

Zobacz więcej

SPÓR O CZARNĄ LISTĘ: Resort środowiska chce przepisów, które utrudnią życie hodowcom zwierząt futerkowych. Ministerstwo Rolnictwa jednak stoi murem za hodowcami. [FOT. ARC]

— Jeśli norka amerykańska i jenot zostaną wpisane na listę gatunków inwazyjnych, to dla hodowców będzie oznaczało koniec ich biznesu. To zamknięcie branży tylnymi drzwiami — mówi Szczepan Wójcik.

Dlaczego? Jeśli zwierzęta te zostaną wpisane na listę zgodnie z art. 120 ustawy o ochronie przyrody, na hodowców będą nałożone dodatkowe obowiązki. Na przetrzymywanie, hodowlę, rozmnażanie, oferowanie do sprzedaży i zbywanie wymagane będzie zezwolenie właściwego regionalnego dyrektora ochrony środowiska. Zezwolenie na wwożenie takich zwierząt do kraju wydaje Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska.

Zabezpieczenie przede wszystkim

— Oznacza to, że jakikolwiek ruch związany z naszą codzienną działalnością będzie wymagałzezwolenia. Nie ma jednak żadnych zasad na podstawie których te zezwolenia są przyznawane. Dyrektor może zezwolić na hodowlę, ale jaką mamy pewność, że udzieli zezwolenia na ich rozmnożenie czy sprzedaż — mówi Szczepan Wójcik. Dlatego on i inni hodowcy postulują, aby — jeśli norka i jenot zostaną wpisane na listę — określić szczegółowe zasady dotyczące bezpieczeństwa, standardów hodowli, czy odległości od zabudowań, które musiałyby być spełnione przy uzyskiwaniu zezwolenia, tyle że wtedy byłoby ono jednorazowe.

— Jeśli norka i jenot zostaną wpisane na listę, to przy wydawaniu zezwoleń będzie nam zależało przede wszystkim na odpowiednim zabezpieczeniu ferm, aby zwierzęta nie uciekały. Nie sądzę, aby był to warunek, który miałby aż tak negatywny wpływ na hodowców. Będziemy się również kontaktować w tej sprawie z Danią, gdzie działa wiele ferm, ale bardzo mało zwierząt zbiega z hodowli — mówi Karolina Mazurska z Departamentu Ochrony Przyrody Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

Więcej kontroli

Jak mogłyby wyglądać szczegółowe zasady przyznawania zgody na budowę ferm? Zdaniem Moniki Gawlik ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki, na to pytanie świetnie mogliby odpowiedzieć mieszkańcy miejscowości, na których znajdują się fermy. — Fetor z ferm unosi się w promieniu kilku kilometrów od nich. Poza tym mieszkańcy mówią nam zawsze, że jeszcze

większym problemem są wszechobecne muchy. Bardzo często ścieki z fermy są wylewane poza jej teren, do pobliskich strumyków, rowów bądź też na pola. Stanowi to wielkie zagrożenie dla zdrowia ludzi i dla środowiska (np. zanieczyszczenia wód pitnych, zatrucia i padanie dzikiej zwierzyny). Należy też pamiętać o uciekających z ferm zwierzętach, siejących spustoszenia w okolicznych gospodarstwach i wśród dzikich zwierząt — wylicza Monika Gawlik. Podkreśla, że ferma powinna znajdować się przynajmniej kilkanaście km od zabudowań mieszkalnych i potencjalnych terenów mieszkalnych. Nie może znajdować się na terenach chronionych o szczególnych walorach fauny i flory, właśnie ze względu na możliwość zanieczyszczenia i zniszczenia dzikiej przyrody.

— Przede wszystkim jednak uważamy, że kontrole na fermach powinny odbywać się regularnie, najczęściej jak jest to tylko możliwe i dopiero po spełnieniu wszystkich norm hodowca mógłby przedłużyć swoje pozwolenie na hodowlę norek lub jenotów. Od kilku lat obserwujemy liczne zaniedbania na fermach, co ujawnił m.in. raport Najwyższej Izby Kontroli w 2011 r. Przepisy są łamane nie tylko na małych fermach, lecz także u największych krajowych producentów, co potwierdza nałożona w zeszłym roku kara finansowa na posła Andrzeja Piątaka [chodziło o brak pozwolenia na użytkowanie fermy — red.] — mówi Monika Gawlik. Jej zdaniem, umożliwienie hodowcom ubiegania się o pozwolenie na dłuższy okres (rok, dwa lata czy pięć lat) będzie sprzyjało łamaniu przepisów.

Dyskusja nadal trwa

Wspomniany raport NIK wskazuje, że trudno nie zgodzić się z niektórymi argumentami zwolenników zaostrzenia kontroli wobec hodowców. Kontrole przeprowadzone na zlecenie NIK odbyły się na 23 fermach działających w woj. wielkopolskim w latach 2009-10. Z tej liczby 20 podmiotów nie przestrzegało wymagań ochrony środowiska, prowadziły nielegany odzysk odpadów (odchodów zwierząt futerkowych).

Na czterech fermach kontrola stwierdziła nielegalne wprowadzanie do urządzeń kanalizacyjnych ścieków z substancjami szkodliwymi dla środowiska wodnego. Poza tym 11 ferm prowadzona była w obiektach wybudowanych nielegalnie lub w sposób istotnie odbiegający od warunków pozwolenia na budowę. Tylko 6 ferm działało w legalnie wybudowanych obiektach. Jednocześnie 14 z 22 spełniało wymagania weterynaryjne.

— Polscy hodowcy muszą liczyć się ze zdaniem mieszkańców. Często właściciele ferm mieszkają tam, gdzie prowadzą hodowlę, więc nie mogą sobie pozwolić, aby była ona uciążliwa dla sąsiadów. W trakcie dyskusji w sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi większość skarg na fermy dotyczyła zagranicznych hodowców, głównie z Danii i Holandii — mówi Szczepan Wójcik.

Nadal nie wiadomo, czy norka i jenot zostaną wpisane na listę. Na razie Ministerstwo Środowiska i Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW) wymieniają się argumentami w tej dyskusji. Pierwszemu zależy na lepszej i dokładniejszej kontroli ferm, drugie stoi murem za hodowcami. MRiRW wnioskuje o wykreślenie norki i jenota z listy, a gdyby ten wniosek nie został zaakceptowany — o jednoznaczne zaznaczenie w treści rozporządzenia obok nazw obu zwierząt, że chodzi o populacje inne niż populacje norki amerykańskiej i jenota, utrzymywane w celu produkcji surowca dla przemysłu futrzarskiego na podstawie przepisów ustawy o organizacji hodowli i rozrodzie zwierząt gospodarskich.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu