LPR: dotrzymamy paktu, ale za rok co najmniej renegocjacja

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 04-03-2006, 15:00

Liga dotrzyma postanowień paktu stabilizacyjnego - powiedział w sobotę Wojciech Wierzejski (LPR). Przypomniał jednak, że pakt obowiązuje do lutego przyszłego roku i gdyby dziś decydowano o jego przedłużeniu na 2007 rok, odpowiedź LPR brzmiałaby - "nie". Polityk opowiedział się co najmniej za renegocjacją umowy.

Liga dotrzyma postanowień paktu stabilizacyjnego - powiedział w sobotę Wojciech Wierzejski (LPR). Przypomniał jednak, że pakt obowiązuje do lutego przyszłego roku i gdyby dziś decydowano o jego przedłużeniu na 2007 rok, odpowiedź LPR brzmiałaby - "nie". Polityk opowiedział się co najmniej za renegocjacją umowy.

    "W obecnej sytuacji, gdy rząd nie realizuje swoich przedwyborczych obietnic i rozmija się z deklaracjami wyborczymi z LPR, na dzień dzisiejszy będzie bardzo trudno przekonać LPR do przedłużenia postanowień paktu stabilizacyjnego na rok 2007 (...) Do lutego 2007 paktu dotrzymamy. Po lutym - jeśli się nic nie zmieni - Liga ten pakt będzie chciała przynajmniej renegocjować albo zmienić jego zapisy i postanowienia" - oświadczył Wierzejski podczas konferencji prasowej w Sejmie.

    LPR zadeklarowała dalsze popieranie rządu Kazimierza Marcinkiewicza i jego ministrów oraz 146 uzgodnionych ustaw. Liga zgłasza też swoje propozycje. Jedną z nich jest projekt nowelizacji ustawy o waloryzacji emerytur i rent, który zakłada rewaloryzację kwotową, a nie procentową, jaka obowiązuje obecnie. Spowoduje to, według LPR, że rewaloryzacja będzie sprzyjać zahamowaniu rozwarstwienia społecznego, bo ten sam 1 proc. od emerytury rzędu 600 zł ma inną wymierną wartość niż 1 proc. emerytury w wysokości 6 tys. zł.

    "PiS wstępnie zgadzało się kiedyś co do zasady" - powiedział w Sejmie dziennikarzom Wierzejski. Poinformował, że spodziewa się poparcia Samoobrony dla tego projektu, chce też rozmawiać na ten temat z posłami PSL, a dopiero potem zwrócić się o poparcie do PiS.

    Według Wierzejskiego, rząd nie realizuje jednak niektórych elementów z expose premiera. Chodzi o redukcję biurokracji i obniżkę podatków. "Zarówno w jednej, jak i w drugiej dziedzinie ten rząd wycofał się z wyborczych obietnic" - dodał. Zastrzegł, że LPR wie, iż naruszając postanowienia paktu "moglibyśmy mieć do czynienia z rządem gorszym".

    Zdaniem posła, prezes PiS Jarosław Kaczyński od piątku "bardzo brutalnie atakuje LPR", podczas gdy na piatkowej konferencji prasowej Romana Giertycha nie było "żadnego poważnego ataku Ligi pod adresem PiS". "To, że wytknęliśmy rozminięcie się PiS z naszymi oczekiwaniami w zakresie +taniego państwa+ i podatków, to po prostu było mówienie prawdy. LPR jest najbardziej upoważniona, by krytykować rząd, bo my daliśmy mu wotum zaufania i głosowaliśmy za budżetem" - przekonywał.

    Słowa J.Kaczyńskiego o próbie destabilizacji paktu stabilizacyjnego przez LPR, Wierzejski interpretuje na dwa sposoby. Jak mówił, "obie interpretacje są bardzo niekorzystne dla J.Kaczyńskiego".

    Według pierwszej hipotezy Wierzejskiego, PiS, którego działacze od kilkunastu lat żyją "w oblężonej twierdzy, ulegają coraz bardziej manii prześladowczej". Według drugiej, to nie mania prześladowcza, lecz "kolejny chytry plan" prezesa PiS, czyli "plan wymiany premiera: premier ma za dużą popularność, premier jest zagrożeniem dla stabilizacji układu w samym PiS, a zatem należy zrzucić odpowiedzialność za destabilizację na LPR, po to, żeby premier pod tym pretekstem podał się do dymisji, rzekomo zmierzamy do przedterminowych wyborów, a tak naprawdę oddajemy inicjatywę prezydentowi Kaczyńskiemu, który desygnuje na premiera, np. Przemysława Gosiewskiego" - mówił Wierzejski.

    Pytany przez PAP o wypowiedź Marcinkiewicza, który ocenił, że  lider LPR po piatkowym spotkaniu z nim inaczej przedstawił treść ich rozmowy, Wierzejski odparł, że to kolejny dowód na to, iż "premier wpisuje się w grę jątrzenia w pakcie stabilizacyjnym"

    Podkreślił, że Giertych poszedł na spotkanie do Marcinkiewicza, by uzyskać deklarację, czy premier chce dotrzymywać uzgodnień paktu w stu procentach i odpowiedź brzmiała - tak.

    "Potem premier mówi, że przewodniczący Giertych wszystko przekręca, a prezes PiS Jarosław Kaczyński mówi, że LPR czy sam przewodniczący Giertych są zagrożeniem dla paktu. Nie jesteśmy zagrożeniem dla paktu. Wręcz przeciwnie, w imię odpowiedzialności za państwo, w imię umocnienia tego paktu, wskazujemy te złe obszary i nieprawidłowości, które czym prędzej należy naprawić" - oświadczył polityk LPR.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane