LUG chce wykorzystać hossę

We wrześniu firma złoży prospekt w KNF, a na rynek główny chce przejść na przełomie listopada i grudnia. Emisji nie ma w planach.

Giełdowa historia lubi się powtarzać, więc kto wie, czy zamiary wejścia spółki LUG na główny parkiet warszawskiej giełdy nie należy traktować jako sygnału nadchodzącego krachu. Kiedy przed niemal równo dziesięcioma laty zielonogórski producent opraw oświetleniowych nosił się z zamiarem giełdowego debiutu, indeks małych i średnich spółek ustanawiał szczyt, a jesienią 2007 r. krach zaliczył WIG20. Na rynku głównym nie było już czego szukać, ale mimo to LUG postanowił wejść na NewConnect. Z notowaniami przez ostatnią dekadę różnie bywało, ale dopiero z początkiem tego roku sytuacja zmieniła się radykalnie: kurs urósł o ponad 320 proc., choć poprawa wyników równie radykalna nie była. Nie stali też za tym możni inwestorzy instytucjonalni, bo jak przyznaje Ryszard Wtorkowski, główny akcjonariusz spółki i jej prezes, rozmowy z zarządzającymi rozbijają się o to, na którym rynku notowane są akcje.

— Zarządzający mówią bez ogródek, że przeszkadza im obecność na NewConnect. Dla nas, jako spółki już rozwiniętej i dojrzałej, utrzymywanie notowań na alternatywnym rynku też już nie jest dobrym rozwiązaniem. Stąd decyzja o rozpoczęciu procesu przenosin na rynek regulowany. Nie planujemy emisji akcji, ponieważ nie mamy potrzeb kapitałowych — mówi Ryszard Wtorkowski.

Jego zdaniem, za dynamiczną zwyżką notowań odpowiedzialni są inwestorzy indywidualni, którzy zwrócili uwagę na firmę i tempo jej rozwoju w obszarze opraw oświetleniowych typu LED. W pierwszym półroczu LUG zwiększył przychody o 20 proc., do 63,8 mln zł, EBITDA zwiększyła się o 66 proc., do 4,3 mln zł, a zysk netto o 311 proc., do 2,14 mln zł. Ryszard Wtorkowski przekonuje, że mimo tendencji spadkowej w cenach produktów w technologii LED marże nie ucierpią. W przychodach LUG tego typu oprawy mają już 95-procentowy udział.

— Skupiamy się na badaniach i rozwoju opraw, które mogą spełniać wiele funkcji, poza oświetleniem. To może być np. zbieranie przez latarnie uliczne informacji o zanieczyszczeniu powietrza, natężeniu ruchu czy komunikacji. Pracujemy także nad inteligentnym zasilaniem — mówi prezes LUG. Ryszard Wtorkowski wiąże duże nadzieje z obecnością na rynku argentyńskim. W pierwszym kwartale 2018 r. ruszy produkcja w fabryce, która ma zagwarantowany dwuletni kontrakt z rządem prowincji Misiones.

— W Argentynie nie ma zbyt dużej konkurencji, dlatego są szanse na nowe kontrakty w innych prowincjach, zwłaszcza że rząd Argentyny wspiera lokalnych producentów. Szybkie zwiększenie mocy produkcyjnych nie powinno stanowić problemu — zapewnia Ryszard Wtorkowski. Biznesem w kraju Leo Messiego zajmuje się spółka LUG Argentina, w której 50-procentowy udział ma LUG, a drugim udziałowcem jest lokalny partner, który ma kontakty handlowe i będzie odpowiadać za dystrybucję. Celem grupy na lata 2017-21 jest średnioroczny wzrost przychodów o 10 proc. i wzrost udziału eksportu do 75 proc. z obecnych 58 proc. Prognoz zysków spółka nie publikuje. Nie ma też sformułowanej polityki dywidendowej, choć zyskiem za 2016 r. się podzieli — dywidenda wyniesie 14 groszy na akcję i zostanie wypłacona we wrześniu. Na GPW notowani są dwaj konkurencji — Lena Lighting i ES-System.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / LUG chce wykorzystać hossę