Małymi kubkami do wielkiego celu

opublikowano: 26-03-2021, 14:30

Zamawiając napój w wielorazowym kubku Take!Cup, klient zostawia 5 zł kaucji. Pusty kubek zwraca w dowolnym punkcie partnerskim i tam odbiera swoje 5 zł. System kaucyjny opracowany przez trójkę rodzeństwa z Limanowej działa od roku i może się pochwalić ponad 70 partnerami w kilku miastach.

Pij na zdrowie:
Pij na zdrowie:
Adrian Golonka, współzałożyciel start-upu Take!Cup, wyjaśnia, że ich wielorazowy kubek jest wykonany z polipropylenu dopuszczonego do kontaktu z żywnością. To tworzywo nie przenosi smaku ani zapachu i nie zawiera szkodliwego BPA, pod wpływem wysokiej temperatury nie wytwarza się melamina.
Marek Wiśniewski

Wszyscy członkowie jedenastoosobowej rodziny Golonków – rodzice i dziewięcioro dzieci – noszą imiona rozpoczynające się na literę A. Troje z nich ma ambicję przywrócenia nieco już w Polsce zapomnianego systemu kaucyjnego.

– Stosowano go w naszym kraju przez dziesięciolecia. Pokolenia Polaków kupowały mleko i inne napoje w szklanych butelkach zwrotnych. Kto nie chciał płacić w sklepie kaucji np. za lemoniadę, mógł ją wypić na miejscu i od razu oddać butelkę – przypomina Adrian Golonka, współzałożyciel start-upu Take!Cup, który odpowiada za rozwój projektu, promocję i komunikację.

Wspierają go brat Adam, do którego należą sprawy związane z logistyką i IT, oraz siostra Angelika odpowiedzialna za kontakt z producentami i współtworzenie strategii.

Pandemia śmieci

Ekorewolucja:
Ekorewolucja:
Twórcy Take!Cup mają nadzieję, że systemu kaucyjny zatrzyma falę jednorazowych odpadów, która jeszcze wezbrała w pandemii.
Marek Wiśniewski

Projekt Take!Cup promuje obieg zamknięty wielorazowych kubków do napojów (nie tylko) gorących na wynos. Celem przedsięwzięcia jest systematyczne eliminowanie jednorazowych naczyń na rzecz trwałych. Dla tej idei młodzi ludzie poświęcili lata pracy i swoje oszczędności. Ekorewolucja, którą rozpoczęli u progu pandemii – w lutym 2020 r., ma powstrzymać nadprodukcję śmieci. Problem staje się tym bardziej palący, że przez COVID-19 zalewająca nas fala odpadów jeszcze wezbrała.

– Nasz pomysł z pewnością wynika z wychowania w wielodzietnej rodzinie. Rodzice wpoili nam szacunek do rzeczy, z których korzystamy. To dla nas naturalne, że można ich używać wielokrotnie, np. nosić ubrania po starszym rodzeństwie – podkreśla Adrian Golonka.

Limanowianin od 2009 r. mieszka w Krakowie i jest związany z branżą gastronomiczną. Kiedy prowadził restaurację, z przerażeniem obserwował rosnące stosy kartonów po pizzy i inne jednorazowe opakowania wylewające się ze śmietników przy jego lokalu.

– To był dla mnie niewyobrażalny stres, kiedy myślałem o odpadach zanieczyszczających środowisko i… pieniądzach zmarnowanych na opakowania, które i tak zaraz wylądują w śmietniku. Zainspirowało mnie to do prac nad stworzeniem rozwiązania zastępującego jednorazowe opakowania na wynos, jednak dziewięć lat temu nie znalazłem dostępnej technologii – przyznaje przedsiębiorca.

Odłożył więc pomysł na półkę, jednak nie na długo. Kiedy cztery lata temu do jego restauracji wpadł znajomy kelnerki, zamówił kawę na wynos, lecz wypił ją przy kontuarze, a kubek wyrzucił, Adrian Golonka przypomniał sobie plany eliminacji jednorazowych kartonów.

– Pomyślałem, że z kubkami po prostu musi się udać. Opracowaliśmy plan systemu kaucyjnego na kubki do napojów na wynos i objęcia nim całej Polski, ponieważ ludzie kupują np. kawę także na dworcach i lotniskach, więc ważna była możliwość zwrotu kubka w innym mieście – mówi współzałożyciel Take!Cup.

Przybij piątkę dla planety

Powrót do dobrych praktyk:
Powrót do dobrych praktyk:
System kaucyjny stosowano w naszym kraju przez dziesięciolecia. Pokolenia Polaków kupowały mleko i inne napoje w szklanych butelkach zwrotnych – przypomina Adrian Golonka.
Marek Wiśniewski

Wbrew powszechnej opinii wyścielone folią papierowe kubki nie są ekologiczne. Ich produkcja oznacza wycinanie drzew i marnotrawstwo wody, a przetworzenie zużytych jest nieopłacalne ze względu na wysoki koszt oddzielenia folii od papieru. Ponadto pod wpływem temperatury folia w kubkach oddaje wiele szkodliwych związków chemicznych.

Młodzi przedsiębiorcy nie znaleźli informacji, ile w Polsce zużywa się takich kubków, dysponują jednak danymi z Niemiec: 320 tys. zużytych kubków na godzinę, co oznacza ponad 2,8 mld rocznie. W tym kraju, podobnie jak w Szwajcarii, Austrii i Irlandii, systemy kaucyjne działają od kilku lat – w Austrii wielorazowe kubki można też zwracać w specjalnych automatach.

– Nad polskim systemem kaucyjnym pracowaliśmy ponad trzy lata. Przede wszystkim chcieliśmy wdrożyć kubek, który spełniałby nasze wymagania, czyli: lekki, poręczny, trwały, bezpieczny, ekologiczny, higieniczny i estetyczny – zanim jednak połączyliśmy te zalety w projekcie Take!Cup, musieliśmy zapukać do wielu drzwi. W Polsce niestety pukaliśmy bez skutku. Po dwóch latach poszukiwań znaleźliśmy producenta w innym kraju unijnym. Przygotował kubek i logo firmy na podstawie naszych rysunków i projektów – wspomina Adrian Golonka.

Wielorazowy kubek Take!Cup jest wykonany z polipropylenu dopuszczonego do kontaktu z żywnością. To tworzywo nie przenosi smaku ani zapachu i nie zawiera szkodliwego BPA, pod wpływem wysokiej temperatury nie wytwarza się melamina. Kubek się nie tłucze, można go myć w zmywarce i jest wyjątkowo żywotny – zastępuje do 1000 jednorazowych kubków, a może i więcej: rodzeństwo Golonków od dwóch lat testuje kubek z polipropylenu, myjąc go bez przerwy zmywarce. Atutem naczyń z tego tworzywa jest też odnawialność: po zużyciu można je przetworzyć np. na doniczkę lub otwieracz do butelek.

Kubki mają pojemność 300 i 400 ml. Powstały dwie serie: uniwersalna dla całej Polski i regionalna dla Krakowa. Kubki uniwersalne są ozdobione tylko hasztagiem i informacją o projekcie, natomiast na regionalnych można podziwiać rysunki krakowskich zabytków.

– To autorski projekt Patryka Marszałka, członka naszej rodziny, od początku zaangażowanego w rozwój projektu. Jego wkładem jest rysunek skyline dla Krakowa. W przyszłości powstaną edycje dla innych miast. Marzymy, by nasze kubki krążyły od gór po Pomorze. Fajnie byłoby, gdyby np. klient w Krakowie dostał kubek z Trójmiasta. Byłaby to zarazem promocja regionu – uważa Adrian Golonka.

Zasada działania systemu jest prosta: klient kupuje napój w lokalu partnerskim, zostawiając 5 zł kaucji. Pustego kubka nie wyrzuca do śmietnika, lecz zwraca w dowolnym lokalu należącym do systemu Take!Cup i odzyskuje 5 zł. Wraz z napojem dostaje serwetkę, która informuje, jak działa system, i zachęca do korzystania z niego autorskim hasłem: High 5 for the planet – przybij piątkę dla planety.

– Małymi kubkami osiągniemy wielkie cele! To nasze kolejne hasło, które mogło się wydawać nieco infantylne, lecz nabiera nowego wymiaru. Ma aspekt promocyjny i co szczególnie ważne – dydaktyczny – cieszy się Adrian Golonka.

Korzyści nie tylko ekologiczne

Wymierne zyski:
Wymierne zyski:
Cena papierowego kubka do napojów gorących waha się od 50 gr do nawet 1,20 zł, a według naszych wyliczeń punkt, który kupuje kubek papierowy za 0,50 zł, po przystąpieniu do systemu kaucyjnego zaczyna oszczędzać już od trzeciej sprzedanej kawy – twierdzi współzałożyciel Take!Cup
Marek Wiśniewski

W Ogólnopolskim Systemie Kaucyjnym Take!Cup znalazło się już ponad 70 kawiarni, cukierni, piekarni – z Krakowa, m.in. Manana, Cynamon, Przystanek Pierogarnia, Żywe Muzeum Obwarzanka, Urban Coffee, Słodki Kazimierz, Przestrzeń Pełna Czasu, Soho Caffe, Oliwki Etc, Michell Fuzzy Coffee; z Trójmiasta – m.in. cieKawa w Gdańsku; z Opola – m.in. Kofeina 2.0, Bezcukrowa Cafe, Atelier; z Wrocławia, Mysłowic, Łodzi, Lublina, Limanowej, Krynicy-Zdroju, Katowic i Warszawy – m.in. Stor, Relax na Wilczej, Relax Cafe Bar, Waszyngton, Żona Krawca, U Krawca, Androny, Roślina Cafe.

– Chciałbym wspomnieć o zaangażowaniu Krzysztofa Skrzypskiego, który prowadzi kawiarnię cieKawą w Gdańsku wspólnie z osobami z niepełnosprawnością intelektualną. To oni swoim zaangażowaniem spopularyzowali system Take!Cup na Pomorzu – mówi Adrian Golonka.

Założyciele Take!Cup chcieliby zachęcić do członkostwa w systemie także sieci sklepów i stacji benzynowych, które sprzedają napoje gorące na wynos.

Adrian Golonka podkreśla korzyści finansowe i wizerunkowe dla partnerów Take!Cup.

– Kubki wysypujące się z miejskich koszy na śmieci są brandowane, więc wiadomo, z jakiego miejsca pochodzą. Dlatego redukcja odpadów przekłada się także na postrzeganie firmy jako dbającej o środowisko. Rezygnacja z zakupu papierowych kubków przynosi też oszczędności: cena takiego naczynia waha się od 50 gr do nawet 1,20 zł, a według naszych wyliczeń punkt, który kupuje kubek papierowy za 0,50 zł, po przystąpieniu do systemu kaucyjnego zaczyna oszczędzać już od trzeciej sprzedanej kawy. Zyskują też inni, m.in. galerie handlowe w wyniku zmniejszenia kosztów administracji odpadami – wymienia współzałożyciel Take!Cup.

Ze względu na pandemię wprowadzono bezpłatne członkostwo w systemie przez pierwsze pół roku i obniżono opłatę ze 150 do 99 zł miesięcznie. Liczba kubków nie jest limitowana – Take!Cup przysyła nową partię naczyń w razie potrzeby. Kaucja za kubek wynosi 5 zł (taką samą kwotę zostawiają potem klienci). Partnerzy otrzymują też materiały promocyjne, reklamowe, wsparcie szkoleniowe i techniczne. Naklejka z logo Take!Cup na drzwiach informuje kawoszy, że lokal działa w systemie.

Partnerzy mogą się reklamować na pokrywkach – np. zamieszczać logo, numer telefonu czy adres strony w mediach społecznościowych. W przeciwieństwie do kubka wieczko (także wielorazowe) nie podlega zwrotowi – za 5 zł przechodzi na własność klienta. Partnerom to się opłaca, bo pokrywki kupują od Take!Cup po cenach hurtowych.

Rozwój z misją

Będzie apka:
Będzie apka:
Zespół Take!Cup pracuje m.in. nad aplikacją mobilną, która umożliwi klientom szybką lokalizację partnerów systemu.
Marek Wiśniewski

Dotychczas rodzeństwo zainwestowało ponad 100 tys. zł w projekt Take!Cup.

– Staramy się zainteresować naszą firmą samorządowców, bo to miasta ponoszą finansowy ciężar wywozu odpadów. Nasza działalność minimalizuje ich ilość, a więc i koszty – zapowiada Adrian Golonka.

Take!Cup na razie nie przynosi zysków, przedsiębiorcy nie porzucili więc dotychczasowych zajęć, choć nie ukrywają, że to start-up pochłania najwięcej ich czasu i energii.

– W pandemii sytuacja gastronomii jest szczególnie trudna, więc nie spodziewamy się szybko zysków. W nasz projekt zainwestowaliśmy jednak mnóstwo energii i… poczuliśmy misję. Mamy realny wpływ na zmianę sposobu picia napojów na wynos w Polsce. Cieszy nas, że również partnerzy doceniają potencjał projektu i bardzo się angażują. Właściwie każdy, z kim rozmawiamy, odnosi się pozytywnie do naszej inicjatywy – twierdzi przedsiębiorca.

Pracują już nad aplikacją mobilną, która umożliwi klientom szybką lokalizację partnerów Take!Cup, i nad włączeniem do systemu kolejnych opakowań. Przed dziewięcioma laty to się nie udało? Cóż, czasy się zmieniają – plastikowe słomki do napojów są wypierane przez biodegradowalne, a jeszcze dwa lata temu mało kto się zastanawiał nad ich szkodliwością dla środowiska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane