Marcinkiewicz: równowaga umożliwi wykorzystanie siły PiS i PO

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 28-09-2005, 08:44

Tylko równowaga między partnerami koalicyjnymi umożliwi wykorzystanie siły, jaką mają wspólnie zwycięskie w wyborach parlamentarnych partie: Prawo i Sprawiedliwość oraz Platforma Obywatelska - uważa desygnowany przez PiS na premiera Kazimierz Marcinkiewicz.

Tylko równowaga między partnerami koalicyjnymi umożliwi wykorzystanie siły, jaką mają wspólnie zwycięskie w wyborach parlamentarnych partie: Prawo i Sprawiedliwość oraz Platforma Obywatelska - uważa desygnowany przez PiS na premiera Kazimierz Marcinkiewicz.

      "Obecnie najważniejsze jest ustalenie z Platformą Obywatelską wspólnego, koalicyjnego programu" - podkreślił w środę Marcinkiewicz, gość radiowych "Sygnałów dnia".

     Wyjaśnił, że program rządu będzie zbiorem wspólnych i najlepszych elementów programów obydwu ugrupowań. "Najpierw program, a potem dobranie ludzi, którzy będą ten program realizowali i wszystko na zasadzie równowagi, bo tylko to da sukces" - mówił.

     Powtórzył też, że ma nadzieję, iż w skład jego rządu wejdzie Jan Rokita. Dodał, że chciałby, aby został on wicepremierem z teką ministerialną, oraz by brał udział w formowaniu rządu i w rozmowach programowych.

     Odnosząc się do projektu przyszłorocznego budżetu, przygotowanego przez odchodzący rząd Marka Belki, Marcinkiewicz powiedział, że jest to budżet stagnacji, w którym brakuje środków na inwestycje. Zapowiedział zmiany w tym budżecie zgodne z programem PiS. Wyjaśnił, że będą one polegać na zwiększeniu środków przeznaczonych na inwestycje i na lekkim obniżeniu deficytu budżetowego

     Marcinkiewicz powiedział, że nie był zaskoczony propozycją Jarosława Kaczyńskiego, by to właśnie on podjął się misji sformowania nowego rządu. "Rozmowy trwały już od pewnego czasu, zwłaszcza wczorajszy cały dzień. To był wybór drogi, żeby doprowadzić do jak najszybszego powołania rządu, do jak najszybszego ustalenia z Platformą Obywatelską wspólnego koalicyjnego programu" - powiedział.

       Według niego, decyzja kierownictwa PiS oznacza też oddzielenie spraw związanych z formowaniem rządu od trwającej kampanii prezydenckiej. Zapewnił, że nie podjąłby się tego zadania, gdyby nie był pewien, iż nie dojdzie do kierowania rządem z "tylnego siedzenia", ani też, że będzie premierem na kilka tygodni, co sugerowano w niektórych mediach.

    "Podjąłem się tego zadania, żeby stworzyć rząd na cztery lata, rząd silny i stabilny" - podkreślił. "Z takim hasłem szliśmy do wyborów, taki cel postawiliśmy my Prawo i Sprawiedliwość, jak i Platforma Obywatelska. To był cel naprawy państwa. Ten cel jest wspólny;  za nim opowiedziało się ponad 50 proc. wyborców" - dodał.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane