May zapowiada dalsze rozmowy ws. gwarancji dla Wielkiej Brytanii

  • PAP
opublikowano: 14-12-2018, 15:28
aktualizacja: 14-12-2018, 16:43

Brytyjska premier Theresa May zapowiedziała w piątek, że zgodnie z ustaleniami ze szczytu UE jej rząd będzie prowadzić dalsze rozmowy z Unią ws. gwarancji dotyczących umowy o wyjściu Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty, których potrzebuje brytyjski parlament.

Jak relacjonowała, w jej rozmowach z liderami pozostałych 27 państw członkowskich UE było "jasne, że oni chcą, aby udało się sfinalizować to porozumienie i będą pracować z Wielką Brytanią, aby zapewnić, że tak się stanie". Dotyczy to m.in. udzielenia dalszych gwarancji dotyczących wzbudzającego kontrowersje mechanizmu awaryjnego (ang. backstop), pozwalającego na uniknięcie powrotu do twardej granicy między Irlandią Północną a Irlandią, potrzebnych dla uzyskania poparcia dla umowy ws. Brexitu wśród posłów w Izbie Gmin.

Theresa May
Zobacz więcej

Theresa May fot. Bloomberg

Jednocześnie May odnotowała, że choć "jest świadoma doniesień medialnych, że Unia Europejska nie jest skłonna rozważyć jakichkolwiek dalszych gwarancji", to jej interpretacja przebiegu szczytu jest zupełnie odmienna i uważa jego wnioski za "krok naprzód".

"To najbardziej jednoznaczne oświadczenie, jakie otrzymaliśmy do tej pory, że jest intencją (UE), aby backstop nigdy nie został użyty, a gdyby jednak kiedykolwiek był wykorzystany - to jedynie tymczasowo" - powiedziała, przypominając, że formalne konkluzje szczytu są wiążące prawnie.

Zapisane w projekcie umowy wyjścia z UE kontrowersyjne rozwiązanie zakłada, że - w razie braku innych ustaleń - Zjednoczone Królestwo byłoby zmuszone do pozostania w unii celnej i elementach wspólnego rynku UE, a także mogłoby dojść do powstania tzw. granic regulacyjnych między Wielką Brytanią a Irlandią Północną. Te zmiany pozwoliłyby na uniknięcie powrotu twardej granicy między Irlandią Północną a Irlandią i kontynuację trwającego od 1998 roku procesu pokojowego.

"Posłowie (w brytyjskim parlamencie) będą wciąż wymagali dalszych zapewnień, o czym rozmawiałam dzisiaj rano z unijnymi partnerami, w tym przewodniczącym (Rady Europejskiej Donaldem) Tuskiem, (szefem KE Jean-Claude'em) Junckerem i innymi. (...) Moje dzisiejsze rozmowy z partnerami pokazały jednak, że dalsze wyjaśnienia i dyskusja na podstawie konkluzji Rady Europejskiej są możliwe" - tłumaczyła.

May powiedziała, że liderzy zapewnili ją także o swojej intencji rozpoczęcia negocjacji przyszłego porozumienia handlowego z Wielką Brytanią najszybciej, jak to możliwe po przyjęciu umowy wyjścia przez brytyjski parlament i PE.

Przyznała jednak, że rząd w Londynie "prowadzi przygotowania na wypadek wyjścia bez umowy ze Wspólnoty", które w ostatnim czasie zostały zintensyfikowane i będą podlegały dalszym dyskusjom.

Jednocześnie zastrzegła, że wciąż uważa, iż "lepiej jest wyjść (ze Wspólnoty) z dobrą umową" i wierzy, że to, co rząd wynegocjował, "jest dobrą umową".

Brytyjska premier odniosła się także do swego krótkiego spięcia słownego z Junckerem.

Zarejestrowana przez kamery tuż przed rozpoczęciem czwartkowych obrad ostra wymiana zdań między liderami jest jednym z głównych tematów w relacjach brytyjskich mediów ze szczytu. Na nagraniu wzburzona May tłumaczy coś przez dłuższy czas Junckerowi, a ten stara się bronić przed jej oskarżeniami.

Telewizja Channel 5 zatrudniła dwie osoby zajmujące się czytaniem z ruchu warg, które oceniły, że szefowa rządu miała do Junckera pretensje o jego słowa na wcześniejszej konferencji prasowej, że oczekiwania Wielkiej Brytanii są "mgliste". Miała go oskarżać, że był to osobisty atak na nią. Szef KE jednak miał stanowczo zaprzeczać, że "tego nie powiedział".

May oceniła tę wymianę zdań jako "stanowczą dyskusję". Powiedziała, że uzyskała od Junckera zapewnienie, iż "kiedy użył tej frazy w swojej wypowiedzi, to miał na myśli ogólny poziom debaty" o Brexicie.

W środę wieczorem, przed wyjazdem do Brukseli, May obroniła się przed udzieleniem jej wotum nieufności jako przewodniczącej Partii Konserwatywnej. Sojusznicy szefowej rządu zgromadzili 200 głosów, podczas gdy 117 posłów poparło wniosek o jej rezygnację.

Wynik głosowania był jednak gorszy od spodziewanego, gdyż posłuszeństwo wypowiedziało May aż 37 proc. posłów jej ugrupowania, co zapowiada brak rozwiązania fundamentalnego problemu szefowej rządu: parlamentarnej arytmetyki, która wskazuje na to, że jej rząd nie jest w stanie uzyskać większości głosów w Izbie Gmin dla proponowanej treści umowy wyjścia Wielkiej Brytanii z UE.

Zdaniem ekspertów szefowa mniejszościowego rządu praktycznie nie ma szans na zwycięstwo, gdy sprzeciw zapowiedziały nie tylko wszystkie partie opozycyjne, ale także ponad 100 deputowanych jej własnej rządzącej Partii Konserwatywnej oraz dziesięciu posłów północnoirlandzkiej Demokratycznej Partii Unionistów (DUP), którzy wspierali dotychczas gabinet May.

Wielka Brytania powinna opuścić Wspólnotę 29 marca 2019 roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu