McKinsey: Surowcowy supercykl jednak nie dobiegł końca

Bariery dla wzrostu podaży surowców i utrzymujący się duży popyt ze strony rynków wschodzących sprawiają, że za wcześnie jest mówić o końcu supercyklu w cenach surowców, twierdzi firma konsultingowa McKinsey & Co.

Wzrost produkcji większości surowców i spowolnienie wzrostu gospodarczego w Chinach skłoniły m.in. banki Goldman Sachs i Citigroup do ogłoszenia końca supercyklu, który od 2000 r. wyniósł ceny surowców średnio o 100 proc. w górę. W strefie bessy znalazły się notowania złota i pszenicy, które od szczytów straciły już co najmniej 20 proc. Mimo to McKinsey & Co. twierdzi, że wciąż jest przedwcześnie, by odtrąbić koniec supercyklu.

- Zmiany technologiczne i wzrost produktywności wywierają presję na spadek notowań surowców, jednak przeciwny wpływ mają silny popyt ze strony rynków wschodzących oraz ograniczenia podaży – powiedział w rozmowie z agencją Bloomberga Fraser Thompson, starszy specjalista w McKinsey Global Institute.

Jak wyjaśnia, firmy wydobywcze muszą sięgać do złóż coraz trudniej dostępnych lub położonych w coraz bardziej odległych regionach. Wydobycie wymaga bardziej zaawansowanych technologii, a za coraz większą jego część odpowiadają kraje niestabilne politycznie. Zmniejsza się dostępność ziemi rolnej. Dynamiczna urbanizacja w Chinach powoduje zabudowywanie niegdyś uprawianych gruntów. Tymczasem w niektórych regionach Brazylii ziemia rolna podrożała w poprzedniej dekadzie nawet siedmiokrotnie, co miało związek z rosnącym globalnym popytem na żywność, zaostrzeniem przepisów ochrony środowiska i poszerzaniem zasięgu obszarów chronionych.

- Choć nie ma bezpośrednich niedoborów, wyższy koszt wydobycia nowych złóż staje się zjawiskiem powszechnym, a to mocno ogranicza potencjał spadków cen – wynika z raportu McKinsey.

Podaży jest coraz trudniej dostosowywać się do dynamicznych zmian popytu, bo do dostęp do nowych rezerw jest trudniejszy i droższy. Przykładowo, koszt budowy nowego szybu naftowego wzrósł w ciągu poprzedniej dekady dwukrotnie, nawet po uwzględnieniu inflacji. Czas niezbędny do realizacji projektu nowej kopalni rud metali wydłużył się do 20 lat z 6-10 lat w ostatnich dwóch dekadach dwudziestego wieku. Jedynym surowcem, w przypadku którego przełom technologiczny umożliwił obniżenie kosztów, był gaz ziemny.

Tymczasem nadzieje na to, że słabnięcie wzrostu gospodarczego w gospodarce chińskiej zmniejszy presję popytu na ceny surowców, mogą okazać się zbyt optymistyczne. Waga wolniej – ale jednak wciąż dynamicznie – rosnącej gospodarki Państwa Środka w gospodarce światowej stała się tak duża, że jej wpływ na koniunkturę na rynkach surowcowych jest obecnie o wiele większy niż jeszcze kilka lat temu. Napływ ludności do miast zwiększa zapotrzebowanie na surowce używane w budownictwie, a wzrost zamożności społeczeństwa oznacza, że boom budowlany prędko się nie skończy.

- Nawet jeżeli tempo wzrostu gospodarczego w Chinach okaże się niższe od naszych szacunków, wpływ na popyt na surowce może okazać się mniejszy, niż wielu ludzi oczekuje – ocenia Fraser Thompson.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski, Bloomberg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / McKinsey: Surowcowy supercykl jednak nie dobiegł końca