Medort jedzie na podbój USA

opublikowano: 09-09-2014, 00:00

Producent sprzętu medycznego szykuje transakcję wartą nawet 200 mln EUR, by wziąć amerykański rynek szturmem

„Koniec koszmaru, a może początek?” — pytała niemiecka prasa, gdy niespełna rok temu polski Medort przy wsparciu funduszu Avallon przejął Meyrę, lidera na rynku sprzętu rehabilitacyjnego i ortopedycznego. Branża dziwiła się, że polski podmiot jest gotowy organizacyjnie i finansowo na akwizycje nad Renem. Teraz Michał Perner, wiceprezes Medortu, po miesiącach spędzonych w Nadrenii Północnej-Westfalii i reperowaniu struktury i finansów Meyry deklaruje: — Meyra odzyskuje rynek zgodnie z założeniami. Podtrzymujemy cel, jakim jest 0,5 mld zł przychodów grupy w 2015 r. — mówi Michał Perner. Jednak zaraz dodaje jeden istotny fakt: właśnie negocjuje kolejne, jeszcze okazalsze przejęcie. Spółka, którą Perner wziął na celownik, jest dużo większa niż Meyra i Medort razem wzięte.

GŁÓWNE DANIE
GŁÓWNE DANIE
Michał Perner, wiceprezes Medortu, jest pełen optymizmu. Postawił na nogi niemiecką Meyrę i nabrał apetytu na USA. Do inwestycyjnej uczty zaprosi potężny fundusz inwestycyjny.
[FOT. WM]

Mobilny Dawid

Zapowiada się powtórka z zeszłorocznej transakcji, gdy Dawid połknął osłabionego Goliata. Tym razem gra toczy się o podmiot mający około 0,7 mld zł przychodów.

— Meyra to świetna marka, która przez 80 lat zdobyła uznanie na niemal całym świecie, poza Ameryką Północną. A my chcemy sprzedawać niemieckie i polskie produkty właśnie w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Dlatego szukałem spółki, która da nam synergie produktowe, a jednocześnie wprowadzi naszą grupę w nowy segment — wózków inwalidzkich i wszelkich pomocy do poruszania się oraz rehabilitacji — tłumaczy Michał Perner.

Według informacji „PB”, na celowników Meyry jest jeden z amerykańskich liderów w produkcji wózków inwalidzkich, także tych elektronicznych. W tym segmencie gigantem jest Invacare, notowana na NYSE spółka o kapitalizacji sięgającej 0,45 mld USD. Invacare kontroluje niemal 30 proc. sprzedaży wózków na świecie i nie jest do kupienia. Natomiast inne aspirujące spółki, mające do 10 proc. rynku, są bardziej otwarte na rozmowy o przejęciach. Do tej ligi zaliczane są m.in. Pride Mobility, Drive Medical czy Sunrise Medical. Obecnie Meyra ma kilkuprocentowe udziały w globalnej sprzedaży wózków.

— Zakładam, że uda się zrealizować przejęcie do połowy 2015 r. Wówczas jako grupa odpowiadalibyśmy nawet za 15 proc. kategorii na świecie — twierdzi Michał Perner, którego ojciec budował zręby Medortu.

Cicha polskość

Medort prowadzi grę na niemałe kwoty i na bardzo lukratywnym rynku. Według danych Global Industry Analysts, rynek wózków inwalidzkich w 2017 r. wart będzie 5,5 mld USD. Coroczne, średnie zwyżki sprzedaży w branży mają wynosić ponad 20 proc. Nic zatem dziwnego, że nowym rozdaniem w Medorcie interesuje się kilka potężnych funduszy, gotowych wesprzeć transakcję wartą nawet 200 mln EUR. Nie ma na razie w tym gronie Avallonu, który jest większościowym akcjonariuszem Medortu i inwestuje w niego od 7 lat.

— Nic mi nie wiadomo o takich planach spółki, nie bierzemy w nich udziału — dziwi się jeden z menedżerów funduszu w rozmowie z „PB”. Obecnie polska grupa uruchamia montownię w Kazachstanie i negocjuje przejęcie zakładu produkcyjnego w Indiach. Tu inwestycje sięgną kilku milionów euro i pomogą zwiększyć marżę. Jednak trzon firmy (także produkcyjny) pozostanie w Niemczech, konotacje z niemiecką precyzją, solidnością mają być nie tylko marketingowym trikiem Meyry z Medortem. Polskość? Nie będzie eksponowana. Nie tylko w branży wyrobów rehabilitacyjnych wciąż nie jest atutem.

— Na rynkach anglojęzycznych made in Poland nie otwiera drzwi. Dlatego konsekwentnie powtarzamy, że w Easypack mamy brytyjski zarząd i amerykańskiego inwestora — mówi Rafał Brzoska, prezes Integera.

Rafał Han, który w USA zdobywa finansowanie dla różnych projektów technologicznych, przekonuje jednak, że Amerykanie doceniają polskich inżynierów pracujących w Polsce. Także przez pryzmat stabilności zespołów, które w Krzemowej Dolinie są regularnie podkupywane przez konkurencję.

— Jednak marketing, sprzedaż musi mieć mocne przedstawicielstwo w USA. W ten sposób spółka staje się wiarygodnym partnerem — uważa Rafał Han.

Polskie spółki śnią american dream

W ostatnich latach doczekaliśmy się kilkudziesięciu spółek z Polski, inwestujących za oceanem poważniejsze kwoty. Coraz częściej są to firmy opierające swój sukces na technologii. Tym tropem poszli menedżerowie w przedsiębiorstwach takich jak m.in.: CD Projekt, BL Stream, Estimote, Fido Intelligence, Globlotto, Inteli Wise, Mobica, T Komp LLC, Tohightapp, UXPIN, Artifex Mundi czy Incuvo. Jednak rosnące biznesy w USA prowadzą też restauracyjny Amrest i producent okien Fakro.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane