Michał Handzlik buduje fintech

opublikowano: 27-01-2021, 20:00

PaySense zajmie się transferami krajowymi. Ale to na początek. Michał Handzlik chce zajść dalej niż Azimo, Trasnferwise, a może i Revolut

Z artykułu dowiesz się:

1 Z kim Michał Handzlik zakłada nowy biznes

2 Kogo zaprosił do rady nadzorczej

3 Jaki pomysł na rozwój fintechu

Michał Handzlik to nazwisko znane na rynku finansowym, choć trzeba mieć nieco dłuższą pamięć, żeby skojarzyć go z bankowością. Jesienią 2009 r. dobiegała końca fuzja Getin Banku z Noble Bankiem. Ze spraw do załatwienia została obsada stanowiska prezesa połączonej instytucji. Szefem Getinu, większego z łączących się banków od roku był Michał Handzlik, homo novum w grupie Leszka Czarneckiego. Noble kierował Jarosław Augustyniak, wtedy jeden z ulubieńców wrocławskiego inwestora. Michał Handzlik licytował wysoko: chciał być szefem i samemu dobrać sobie skład zarządu. Leszek Czarnecki gotów był przystać na pierwsze, ale było oczywiste, że w kierownictwie musi znaleźć się miejsce dla jego złotej młodzieży, z którą od kilku lat budował z sukcesami finansowe imperium.

Michał Handzlik odszedł z grupy. Po upływie półrocznego okresu zakazu konkurowania, przebranżowił się i zajął windykacją. W rozmowie z „PB” powiedział wtedy, że nie odchodzi z rynku bankowego i gotów jest wrócić w każdej chwili. Na powrót przyszło mu czekać 11 lat.

Powrót do bankowości:
Powrót do bankowości:
Michał Handzlik, były prezes Getin Banku, wcześniej dyrektor zarządzający PKO BP, po 10-letniej przygodzie w windykacji wraca na macierzysty rynek. Ale nie do banku. Buduje własny fintech.
Marek Wiśniewski

Doborowa rada

5 stycznia tego roku w KRS została zarejestrowana spółka PaySense. Prezes: Michał Handzlik. Uwagę zwraca wysokość kapitału spółki. Nie jest to zwyczajowe 5 tys. zł, jak to bywa w przypadku nowo powstałych biznesów, a 600 tys. zł. W całości opłacił go fundusz Cardison Holdings. Niewiele wiadomo o inwestorze, oprócz tego, że zarejestrowany jest na Cyprze.

Znacznie więcej można powiedzieć o radzie nadzorczej spółki, bo są to nazwiska wobec których nie można przejść obojętnie. Jest tu Piotr Tutak, od marca 2016 r. prezes Europol Gazu. Dalej Stanisław Kolasiński, wieloletni, jak na standardy państwowej bankowości, członek zarządu BOŚ - od 2009 r. do 2017 r. Kolejne nazwisko nie wymaga specjalnie prezentacji - Tomasz Siemiątkowski, prawnik z kancelarii Głuchowski, Siemiątkowski, Zawara. I wreszcie Michał Weinzieher, też prawnik z dużym doświadczeniem w branży bankowej, przez kilkanaście ostatnich lat pracownik mBanku.

Prawie wszyscy członkowie znają się z Michałem Handzlikiem sprzed lat, z czasów pracy w PKO BP. Znajomość przetrwała i później, kiedy odszedł z bankowości zapraszał ich do rad nadzorczych kolejnych spółek, które zakładał.

Przed ostatnie 11 lat Michał Handzlik postawił na nogi i sprzedał dwie spółki windykacyjne. Do DT Partners wszedł w 2010 r., kupił udziały i został prezesem. Do maleńkiej firmy ściągnął inwestora, Daniela Mzyka i przekształcił ją w spółkę giełdową. W 2015 r. DT Partners kupił duży amerykański gracz na rynku wierzytelności, PRA Group.

Po upływie zakazu konkurowania w 2017 r. Michał Handzlik założył i zbudował od zera spółkę Vindix i po dwóch latach sprzedał większość udziałów grupie Zygmunta Solorza. Jesienią ubiegłego roku Cyfrowy Polsat spłacił go w całości.

Międzynarodowe rozwiązanie masowe

Michał Handzlik od kilku lat mieszka w Polsce i na Cyprze, i tam właśnie zarejestrował Cardison Holdings. PaySense jest w całości jego biznesem. Na czym on polega? Na stronie internetowej (w budowie) czytamy, że PaySense to „szybki i tani sposób wysyłania pieniędzy za granicę”, że jest to oferta „dla ludzi daleko od domu”, a transfer jest łatwy i zawsze po atrakcyjnym kursie i wreszcie, że wkrótce będzie dostępna aplikacja do wysyłania pieniędzy „o każdej porze i z każdego miejsca”.

Tyle. Linki są jeszcze nieaktywne, ale prezentacja dostępna jest w trzech językach: polskim, angielskim i ukraińskim.

- W pierwszej fazie skoncentrujemy się na transferach krajowych. To, co pokazujemy na stronie, wskazuje kierunki dalszego rozwoju – mówi Michał Handzlik.

Czy to oznacza, że chce zbudować polską wersję Transferwise, czy Azimo? Założyciel PaySense mocno waży słowa, kiedy opowiada o biznesplanie. Mówi, że spółka wkrótce wystąpi do KNF o licencję małej instytucji płatniczej. Operacyjnie planuje ruszyć za pół roku tylko z transferami krajowymi. Za 12 miesięcy chce być tam, gdzie są obecnie operatorzy przelewów, a nawet dalej.

- Budujemy biznes krok po kroku. Najpierw dogonimy rynek, czyli dążymy do tego, żeby zaoferować to, co konkurenci. Później wyjdziemy z własną ofertą – zapowiada Michał Handzlik.

Specjalnie dla “PB”
Dobre perspektywy fintechów. Niektórych
Wiktor Witkowski
ekspert PwC
Dobre perspektywy fintechów. Niektórych

Pandemia negatywnie wpłynęła na polskie fintechy. Inwestorzy ograniczyli finansowanie – 10 proc. fintechów deklaruje spadek inwestycji w 2020 r., a blisko połowa miała mniejsze przychody. Sytuacja w sektorze pogorszyła się, ale są segmenty, które radzą sobie bardzo dobrze i mogą być motorami wzrost w przyszłości: płatności, szczególnie w obszarze e-commerce oraz zdalna obsługa i weryfikacja/autentykacja klienta.

Globalnie 2020 r. był nieudanym rokiem dla fintechów, co widać po spadku wolumenu finansowania, który wyniósł 20 proc. Ale znowu: są rynki, gdzie sytuacja wcale nie była taka zła. W Azji mamy 40-procentowy spadek finansowania, natomiast w Europie i Ameryce Południowej dynamiki były dodatnie.

Pandemia zmieniła kierunki inwestowania i nastawienie inwestorów, ponieważ biorą oni pod uwagę głównie bezpieczeństwo inwestycji. Wyraża się to w trzech sferach:

1.Więcej finansowania trafia do pewnych graczy, oferujących sprawdzone rozwiązania. Przykład: Revolut, który w ubiegłym roku pozyskał od inwestorów 500 mln USD. W inwestycjach przeważają więc megarundy, które stanowią już 60 proc. całego rynku nowych inwestycji.

2.W Europie zmieniła się struktura finansowania z przewagą dla fintechów z segmentu B2B. One rosną wolniej, ale szybciej osiągają rentowność. W 2019 r. i wcześniej pieniądze płynęły głównie do firm B2C.

3.Zmieniły się też preferencje co do konkretnych specjalizacji na rynku: więcej inwestycji trafia do segmentu płatności w e-commerce, onboarding, paperless, mniej do kredytowania, czy asset management. Przykład: Twisto, w które ING zainwestował spore pieniądze oraz Autenti, które współpracuje z BNP Paribas, PKO BP i Aliorem.

Potencjał rozwoju fintechów w Polsce jest duży ze względu na rozmiary rynku i relatywnie dobre wskaźniki makro. Jest też kapitał zainteresowany inwestowaniem w fintechy. Pytanie, czy jest podaż firm odpowiadających na popyt pieniędzy? Powodem, dla które ten rynek nie rośnie tak szybko, jakby mógł, jest właśnie brak ciekawych rozwiązań. Są zarówno inwestorzy jak i przestrzeń na rynku. W moim przekonaniu bardzo perspektywiczne są segmenty związane z:

1.Płatnościami online oraz całą sferą finansowania w e-commerce.

2.Widzę też potencjał w segmencie płatności offline. Obecnie promowane są płatności bezgotówkowe ze względu na ich antyseptyczny charakter. Sądzę, że płatności bezgotówkowe mają duży potencjał innowacji i rozwoju fintechów, związany chociażby z wdrażanym elektronicznym paragonem.

3.Powstające ekosystemy banków. Przykład: moje usługi ING, czyli agregat do gromadzenia faktur i płatności. Banki powoli otwierają się na otwartą bankowość. Przyświeca im jeden duży cel - sprawić, żeby klient częściej wchodził do aplikacji, serwisu w internecie, bo im więcej kontaktów, tym wyższa sprzedaż. Wszystkie oferowane przez fintechy dodatkowe, dodane usługi w tym obszarze, które można wdrożyć na zasadzie plug and play, będą cieszyły się dużym zainteresowaniem banków.

Z jaką? Tu szef PaySense nabiera wody w ustach. Ogólnikowo mówi o niewykorzystanych jeszcze możliwościach, jakie otwierają przed bankowością media społecznościowe. W szczegóły na razie wchodzić nie chce. Stwierdza tylko, że nie po to wchodzi na konkurencyjny rynek, żeby wyważać otwarte drzwi i walczyć o udziały z zasiedziałymi tu już graczami, lecz by poszukać własnej ścieżki rozwoju. Nie interesują go jednak rozwiązania niszowe, a raczej takie z widokami na masowe zastosowanie.

Michał Handzlik w przypadku windykacji również wchodził na podzielony już rynek, jednak wtedy znalazł miejsce dla siebie w niewielkim segmencie, poza zainteresowaniem głównych graczy – długi firmowe. Jak się okazało, dało się tu poskładać dochodowy biznes.

Nie udałoby mu się tego dokonać bez inwestorów. Wszystko wskazuje na to, że podobnie będzie z PaySense. Jeśli Michałowi Handzlikowi marzą się rynki zagraniczne, to inwestorów będzie musiał poszukać odpowiednich do skali swoich planów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane