Miecz wciąż wisi

Jacek Zalewski
opublikowano: 10-06-2008, 00:00

Intensyfikacja debat na temat GMO (Genetically Modified Organisms), czyli organizmów genetycznie zmodyfikowanych — wczoraj konferencja w Krajowej Izbie Gospodarczej, jutro w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego — nie jest przypadkowa. Ich dalekosiężne, teoretyczne przesłanie brzmi: czy w XXI wieku rolnictwo może produkować bez GMO. Wątkiem doraźnym jest natomiast wchodzenie w życie 12 sierpnia, po dwóch latach vacatio legis, art. 15 ust. 1 pkt 4 ustawy o paszach, który zabrania wytwarzania, wprowadzania i stosowania w żywieniu zwierząt pasz z GMO. Polscy producenci wszelkiego mięsa uważają ten przepis za wyrok. W najbliższych tygodniach rozstrzygnie się, czy miecz spadnie, czy zostanie schowany do pochwy.

Alarmującej polityków branży mięsnej chodzi o to, że: po pierwsze — pasze bez GMO są zdecydowanie droższe, po drugie — polski rynek zaleje zagraniczne mięso i tak produkowane z wykorzystaniem GMO; po trzecie — restrykcyjny przepis jest w Unii Europejskiej nielegalny. Unijne prawo w 2003 r. wykluczyło ustanawianie jednostronnych zakazów stosowania modyfikowanych pasz, wchodząc zaś 1 maja 2004 r. do wspólnoty Polska zobowiązała się do stosowania całego dorobku prawnego UE, bez wyjątków. Notabene dwa lata temu wspomniany punkt ustawy paszowej przeforsowany został głosami PiS i Samoobrony

z pogwałceniem konstytucyjnych zasad

stanowienia prawa — z zaskoczenia wstawiony w Senacie i po 48 godzinach zatwierdzony przez Sejm.

Jedynym zgodnym z prawem unijnym oraz polityczną logiką — dwa lata temu przeciw zakazowi GMO były ówczesne opozycyjne kluby PO, PSL i SLD, a nawet LPR — byłoby natychmiastowe uchylenie feralnego przepisu. Rząd Donalda Tuska przyobiecał to Komisji Europejskiej pismem ministra rolnictwa z 21 stycznia. Gdy jednak przyszło do konkretów, Rada Ministrów złamała własną obietnicę oraz przekonania obu koalicjantów z roku 2006. Przyjęła 12 maja liczącą dwa zdania nowelizację ustawy, jedynie przesuwającą termin wejścia zakazu w życie z 12 sierpnia 2008 r. na 1 stycznia 2012 r., a przy okazji unieważniającą 31 grudnia 2011 r. zezwolenia na wprowadzanie pasz z GMO do obrotu — choć część z nich ma dłuższy okres ważności.

Polskim producentom żywności w tej chwili chodzi o to, aby przynajmniej ta 3,5-letnia prowizorka została terminowo uchwalona. Z moich wyliczeń wynika, że z ledwością — bo kilka tygodni już roztrwoniono — ale proces legislacyjny zostanie do przerwy wakacyjnej ukończony: 13 czerwca — pierwsze czytanie w komisji i przyjęcie sprawozdania; 25-27 czerwca — drugie i ewentualnie trzecie czytanie, uchwalenie przez Sejm; 23-24 lipca — rozpatrzenie przez Senat i albo puszczenie ustawy bez poprawek, albo zwrot do Sejmu; 24-25 lipca — błyskawiczne rozpatrzenie ewentualnych poprawek przez Sejm; do 12 sierpnia — podpisanie ustawy w przyspieszonym trybie przez prezydenta i niezwłoczny druk w Dzienniku Ustaw. Życzliwość głowy państwa dla interesów krajowych producentów jest znana, zatem branża mięsna raczej nie będzie musiała od 12 sierpnia obchodzić prawa.

Wypada wyrazić nadzieję, że problem pasz z GMO zostanie rozwiązany docelowo wcześniej niż ponownie w alarmowym trybie jesienią 2011 r., gdy Polska akurat będzie przewodniczyć Unii.

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Miecz wciąż wisi