Mimo że najtańszy kapitał wciąż jest w USA, hossa na rynkach obligacji korporacyjnych wcale nie ogranicza się do tego kraju. Dotarła także do Polski

MWIE
12-03-2012, 00:00

Z danych banku JP Morgan wynika, że przeciętne rentowności obligacji przedsiębiorstw z rynków wschodzących spadły do 8,27 proc. W październiku zbliżały się do 12 proc. Ich posiadacze dobrze zarobili. Coraz bardziej przychylnie rynki patrzą również na emitentów z Europy. Podobnie jak w przypadku korporacji amerykańskich, koszt ubezpieczenia przed niewypłacalnością długu firm europejskich spadł od września o blisko 40 proc. Koszt ubezpieczenia papierów o wartości nominalnej 1 mln EUR sięga 13 tys. EUR.

— To kolejny etap otwierania się rynków po ostatnim uderzeniu kryzysu — komentuje Aziz Sunderji, strateg obligacji banku Barclays Capital. Jak podkreśla, na początku możliwość zdobywania kapitału na rynku odzyskały rządy, potem emitenci dysponujący rządowymi gwarancjami, a po nich korporacje o najwyższej wiarygodności. Dopiero teraz nadszedł czas na przedsiębiorstwa o niższych ratingach.

— Zyski spółek są bardzo solidne, a ryzyko bankructw — niewielkie. Dlatego inwestorzy dostrzegają atrakcyjność wyżej oprocentowanych papierów spekulacyjnych — tłumaczy Leland Hart, zarządzający w nowojorskim oddziale towarzystwa Blackrock.

Dzięki temu od początku roku wartość emisji obligacji spekulacyjnych wyniosła już 43,6 mld USD. To aż pięciokrotnie więcej niż w tym samym okresie 2011 r. Ożywienie widać również w Polsce. Tylko w tym roku do kieszeni inwestorów sięgnęły Getin Noble Bank, GPW, giełdowe PRESCO Group i Centrozap oraz sieć pizzerii Dominium [patrz tabela]. Terminy wykupu sięgają od dwóch do sześciu lat. Do inwestycji zachęca fakt, że w większości przypadków oprocentowanie papierów przekracza 10 proc. rocznie. Dają więc zarobić ponaddwukrotnie więcej niż papiery skarbowe o podobnych terminach wykupu. Mają jednak wadę. Jeżeli chcemy zbudować zdywersyfikowany portfel, to jest to raczej oferta skierowana do inwestorów dysponujących bardziej zasobnymi portfelami.

— Aby myśleć o portfelu opartym wyłącznie na tego rodzaju papierach, inwestor powinien dysponować kwotą kilkuset tysięcy złotych — ocenia Paweł Mizerski, zarządzający AXA.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MWIE

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Obligacje / Mimo że najtańszy kapitał wciąż jest w USA, hossa na rynkach obligacji korporacyjnych wcale nie ogranicza się do tego kraju. Dotarła także do Polski