Mogą być jeszcze rekordy, ale potem...

Sławomir Koźlarek
opublikowano: 02-05-2006, 00:00

Już od początku ubiegłego tygodnia na warszawskiej giełdzie było widać duże napięcie inwestorów i strach przed kupowaniem akcji po wysokich cenach. Znaczna zmienność cen i wartości indeksów w trakcie sesji wskazywała, że emocje zaczynają odgrywać decydującą rolę. Większość uczestników rynku oczekiwała nadejścia korekty i doskonałym do niej pretekstem okazała się czwartkowa przecena surowców. Nawet zresztą gdyby do niej nie doszło, impuls przyszedłby z innej strony. Na korektę najwyższy czas. Dla kontynuacji trendu wzrostowego to jednak lepiej, że rynek nie wszedł w hiperbolę, bo ta zazwyczaj kończy hossę.

W maju spodziewam się rozpoczęcia korekty, która sprowadzi indeks największych spółek o 200-250 pkt w dół. Nie wykluczam jednak, że w najbliższych dniach indeksy jeszcze wzrosną i być może nawet poprawią rekordy. Mamy do czynienia z najsilniejszą falą wzrostów od sierpnia 2003 r., więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że inwestorzy zdołają jeszcze wykrzesać z siebie wystarczająco dużo optymizmu do takiego odbicia.

Na pewno jednak w budowaniu obrazu rynku nie należy się sugerować tym, co będzie się działo na warszawskim parkiecie w tym tygodniu. Spora grupa nie tylko drobnych inwestorów, ale także zarządzających funduszami zapewne wykorzysta wydłużony weekend do odpoczynku. Stawiałbym na to, że w takich warunkach łatwiej będzie o próby odrabiania strat przy małych obrotach.

Sławomir Koźlarek, analityk DM BZ WBK

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sławomir Koźlarek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu