Rzecznik rządu: Trwa spisywanie umowy dotyczącej Turowa

opublikowano: 25-05-2021, 05:54
aktualizacja: 25-05-2021, 10:15

Jesteśmy bliscy porozumienia; Republika Czeska zgodziła się wycofać wniosek skierowany do TSUE - poinformował w Brukseli premier Mateusz Morawiecki. Słowom tym zaprzeczył Andrej Babisz, premier Czech. Nieporozumienie wyjaśnia teraz Piotr Muller, rzecznik rządu.

Należąca do koncernu PGE, Kopalnia Węgla Brunatnego Turów
Należąca do koncernu PGE, Kopalnia Węgla Brunatnego Turów
fot. Krzysztof Zatycki / Forum

Nieporozumienie wokół słów polskiego i czeskiego premiera Piotr Muller, rzecznik rządu, wyjaśnił na konferencji w Brukseli

“Dzisiaj w mediach doszło do nieporozumienia. Wczoraj przyjęto umowę ramową - wytyczne do umowy, która ma zostać podpisana między Polską a Czechami. Sfinalizowanie tej umowy jest warunkiem wycofania skargi do TSUE. Umowa powinna być w tej chwili spisywana w dłuższej formie i przedstawiona do właściwego zaakceptowania w procedurach krajowych” - tak rzecznika zacytowała na Twitterze Kancelaria premiera.

Piotr Muller wskazał też, że Polska przeznaczy między 40 a 45 mln euro na współfinansowanie wieloletnich projektów w zakresie tematów środowiskowych, dotyczących kopalni Turów.

Babisz zaprzeczał

Wcześniej głos zabierał premier Mateusz Morawiecki.

"Dzisiaj spotkałem się z premierem Republiki Czeskiej, panem Andrejem Babiszem, wcześniej byłem już na Dolnym Śląsku i ustaliłem, w jaki sposób można prowadzić negocjacje ze stroną czeską. Potwierdziłem kierunek tych negocjacji z panem premierem Babiszem i te negocjacje dzisiejszego wieczoru się odbyły" - powiedział szef polskiego rządu.

"Mając na uwadze zacieśnienie transgranicznej współpracy z Republiką Czeską wydaje się, że jesteśmy już bardzo bliscy porozumienia. W wyniku tego porozumienia Republika Czeska zgodziła się wycofać wniosek do TSUE. To porozumienie przede wszystkim zakłada wieloletnie projekty z udziałem strony polskiej w wysokości do 45 mln euro - współfinansowanie tych projektów przez stronę polską" - dodał Morawiecki.

Tymczasem słowom polskiego premiera zaprzeczył Andrej Babisz, który powiedział, że nie ma planów wycofania wniosku do TSUE, informuje .

Kurs PGE oddał po tej wypowiedzi część wcześniejszych zysków.

Będzie ekran

Szef polskiego rządu podkreślił, że współfinansowanie ze strony polskiej oznacza udział środków z budżetu państwa, samorządów oraz spółki PGE, która jest właścicielem kopalni i elektrowni Turów.

"Zgodziliśmy się na powołanie komisji eksperckiej, która będzie badała środowiskowe kwestie związane z odkrywką" - mówił premier.

"Również PGE przeprowadzi do końca inwestycje ekranu doziemnego, który będzie do pewnego stopnia przynajmniej eliminował odpływ wody, a z drugiej strony będzie prowadziła prace przy wałach, które mają zabezpieczać przed pyłkami, które przenikają na stronę czeską" - dodał.

Morawiecki zaznaczył, że strona czeska będzie w najbliższych dniach "operacjonalizowała" po swojej stronie poniedziałkowe ustalenia.

"Jestem dobrej myśli, że uda się je doprowadzić do końca. W wyniku realizacji takiego planu będziemy mogli powiedzieć o tym, że cała sprawa zostaje zamknięta i elektrownia oraz kopalnia Turów dalej będą pracowały bez przeszkód" - podkreślił.

"Kopalnia i elektrownia pracują dzisiaj i będą pracowały, ale zależy nam na tym również, żeby ten spór w sposób polubowny z Republiką Czeską doprowadzić do pomyślnego końca i jestem dobrej myśli, że uda się taki plan zrealizować" - zapewnił szef polskiego rządu.

Tuż przed wylotem do Brukseli szef polskiego rządu zapowiedział, że na marginesie szczytu UE będzie także rozmawiał z premierem Czech o decyzji Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który w ubiegły piątek nakazał Polsce natychmiastowe wstrzymanie wydobycia w kopalni odkrywkowej węgla brunatnego Turów, należącej do spółki PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, do czasu merytorycznego rozstrzygnięcia skargi Czech w tej sprawie, czyli wydania wyroku.

Czechy uważają, że kopalnia Turów ma negatywny wpływ na regiony przygraniczne, gdzie zmniejszył się poziom wód gruntowych.

Wydaje się, że to kończy sprawę i ryzyko zawirowań operacyjnych/finansowych w PGE zostaje zneutralizowane. Takie konsensualne rozwiązanie jest również korzystne dla przyszłych negocjacji w sprawie polskiego planu transformacji energetycznej, ponieważ naszym zdaniem zignorowanie orzeczenia Europejskiego Trybunału skomplikowałoby te rozmowy.” - komentuje Kamil Kliszcz, analityk z Biura Maklerskiego mBanku.

Zobacz, jak reaguje kurs PGE

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane