Turów: Polska prosi do stołu, Czesi chcą rozmawiać

opublikowano: 24-05-2021, 17:53
aktualizacja: 24-05-2021, 19:08

Zamknięcie kopalni Turów i tak oznacza konieczność pompowania wody – to jeden z trzech nowych argumentów, którymi Polska chce przekonać Trybunał Sprawiedliwości.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jaki pomysł na rozwiązanie konfliktu ma polski rząd
  • jak sprawę komentują Czesi
  • co o problemie i jego rozwiązaniu myślą prawnicy.

- Przystąpimy do negocjacji ze stroną czeską oraz przedstawimy nowe argumenty TSUE (Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej – red.) - zapowiedział w poniedziałek premier Mateusz Morawiecki (cytat za PAP).

Wypowiedź premiera odnosi się do decyzji TSUE z 21 maja. Trybunał nakazał Polsce natychmiastowe wstrzymanie wydobycia w kopalni odkrywkowej węgla brunatnego Turów, należącej do grupy PGE. Wstrzymanie ma być środkiem zaradczym na czas rozstrzygania skargi Czech. Nasz sąsiad skarży się, że kopalnia ma negatywny wpływ poziom jego wód gruntowych.

Jeden z trzech.
Jeden z trzech.
Turów to jeden z trzech funkcjonujących w Polsce kompleksów energetycznych opalanych węglem brunatnym. Poza nim jest to Bełchatów i ZE PAK, w okolicach Konina. Turów zaspokoił w 2020 r. 3 proc. krajowego popytu na energię.
Grazyna Myslinska / Gość Niedzielny / Forum

Polska chciała, a Czesi nie

Polska przystępuje do negocjacji odmawiając jednocześnie zastosowania się do decyzji TSUE. Kopalnia Turów działa i będzie działać, ponieważ – jak podkreśla rząd – zapewnia bezpieczeństwo energetyczne Polski i zapewnia pracę 5 tys. pracujących tam osób.

Zapytaliśmy czeskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, czy zamierza reagować na opór Polski w kwestii decyzji Trybunału.

- Sprawy związane z kopalnią Turów wciąż podlegają negocjacjom – odpowiedziała nam Eva Davidová, rzeczniczka prasowa czeskiego MSZ.

Czeskie potwierdzenie, że negocjacje trwają, to dla PGE dobre wieści. Dotychczas ich nie było. W poniedziałek rano, w trakcie posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Suwerenności Energetycznej, dyrektor Michał Wąsowski z Ministerstwa Klimatu i Środowiska przyznał, że w ostatnich miesiącach strona polska podejmowała próby kontaktu z Czechami, ale ci nie byli zainteresowani.

- Teraz, w warunkach kryzysowych, chcemy ten kontakt ponownie nawiązać – mówił Michał Wąsowski.

Czesi chcą rozmawiać o rekompensatach

Co myślą Czesi, kiedy słyszą premiera Mateusza Morawieckiego zapewniającego, że kopalnia Turów działa i będzie działać? Myślą o sankcjach.

“Jeśli polski rząd odmawia wstrzymania wydobycia i rzeczywiście go nie wstrzymuje, to z pewnością oznacza to złamanie prawa Unii Europejskiej. To zaś oznacza sankcje dla Polski, wynikające z prawa UE. Propozycję wysokości tych sankcji zaproponować może Trybunałowi Sprawiedliwości Republika Czeska” - pisze Petra Roubíčková, rzeczniczka czeskiego Ministerstwa Środowiska.

Do rozmów, proponowanych przez polskiego premiera, są chętni.

“Mamy nadzieję, że polski rząd będzie chętny do kontynuowania, lub – bardziej precyzyjnie – odnowienia dyskusji na temat sposobu zminimalizowania negatywnego wpływu kopalni na obywateli czeskich, oraz że będzie gotowy do rekompensat związanych ze spadającym poziomem wód gruntowych. Dysponujemy danymi geologicznymi, a w ciągu roku pozyskamy nawet bardziej dokładne dane, wskazujące, że aktywność górnicza bez żadnych wątpliwości powoduje spadek poziomu wód gruntowych po stronie czeskiej” - tłumaczy Petra Roubíčková.

Kopalnia musi pompować

Mateusz Morawiecki wskazał też, że szykuje się do przedstawienia Trybunałowi trzech nowych i zasadniczych argumentów przemawiających za zmianą decyzji w sprawie Turowa.

Pierwsza to budowa tzw. ekranu, który ma zabezpieczyć wodę u naszych południowych sąsiadów.

- Ten ekran miał być pierwotnie wybudowany do 2023 r., natomiast PGE przystąpiła do szybszej budowy i ten ekran będzie gotowy już we wrześniu tego roku - powiedział premier.

Po drugie, Polska zamierza dowodzić, że nawet hipotetyczne zamknięcie kopalni („czego my nie przewidujemy” – podkreśla Mateusz Morawiecki) i tak oznaczałoby konieczność dalszego pompowania wody, a to jeden z elementów polsko-czeskiego sporu.

- Jeśli wstrzymamy wydobycie, to system odwadniania i tak musi funkcjonować, by wyrobisko zachowało stateczność i nie doszło do katastrofy górniczej. Dlatego można powiedzieć, że decyzja Trybunału nie uwzględnia specyfiki działalności kopalni węgla brunatnego – potwierdza Jacek Kaczorowski, były prezes PGE GiEK.

Trzecia nowa okoliczność to pomysł wydania dla Turowa nowej koncesji, o której „można dyskutować już w oparciu o pełne instrumentarium prawne”.

Okiem prawnika
Najlepiej rozmawiać i nie zatrzymywać
dr hab. Filip Elżanowski
Elżanowski & Partnerzy

Teoretycznie strona polska może zrealizować jeden z dwóch oczywistych scenariuszy – wykonać postanowienie TSUE albo go nie wykonywać. Co istotne, postanowienie nakładające tymczasowy środek jest niezaskarżalne. Oznacza to, że Polska nie może w żaden sposób odwołać się od nałożonego zakazu ani podważać zasadności jego nałożenia.

Pierwszy z tych scenariuszy wydaje się mało prawdopodobny z uwagi na konsekwencje, jakie ze sobą niesie, i jakie mocno podkreśla strona polska. Jak wskazują przedstawiciele rządu, zatrzymanie wydobycia w kopalni w Turowie spowoduje zatrzymanie wytwarzania energii elektrycznej w Elektrowni Turów, również należącej do PGE GiEK i zasilanej węglem brunatnym wydobywanym w Turowie. Zatrzymanie elektrowni w Turowie stanowi zaś realny problem dla polskiego systemu energetycznego, który boryka się z niewystarczającą ilością mocy wytwórczych i koniecznością regulacji niestabilnego wytwarzania energii ze źródeł odnawialnych.

Niewykonanie decyzji TSUE wiąże się natomiast przede wszystkim z ryzykiem nałożenia na Polskę kary pieniężnej. Jeśli strona polska nie zastosuje się do wniosku, wówczas inne państwo członkowskie (w tym przypadku Republika Czeska) lub Komisja Europejska mogą wnieść do TSUE kolejną skargę, tym razem o niewykonanie orzeczenia. Wówczas Trybunał może nałożyć na Polskę karę finansową.

Wariantem scenariusza polegającego na niewykonywaniu postanowienia TSUE jest równoczesne prowadzenie rozmów z Czechami w sprawie opracowania rozwiązania satysfakcjonującego stronę czeską przy jednoczesnym braku konieczności zatrzymywania wydobycia w kopalni w Turowie i właśnie w tym kierunku podąża w tej chwili polski rząd.

Regulamin TSUE dopuszcza zmianę lub uchylenie postanowienia TSUE, na wniosek strony, ze względu na „zmianę okoliczności”. Wypracowanie rozwiązania satysfakcjonującego stronę czeską niewątpliwie może stanowić podstawę do zastosowania przywołanego przepisu i uchylenia postanowienia TSUE, co wydaje się w tym momencie najlepszym rozwiązaniem.

Okiem prawnika
Negocjować i ograniczać wpływ na środowisko
Marcin Menkes
profesor SGH i adwokat w kancelarii Queritius

PGE nie jest stroną postępowania, zatem wyrok formalnie nie wiąże spółki. Jest to jednak spółka skarbu państwa. Rząd ma obowiązek wykonać wyrok. Może to zrobić zarówno w drodze polityczno-biznesowej, jak i w trybie administracyjnym.

Od decyzji o ustanowieniu środków tymczasowych nie przysługuje środek odwoławczy. Możliwe są zatem dwie ścieżki działania.

Po pierwsze, Polska może wypracować kompromis z Czechami i lokalną społecznością. Gdyby do tego doszło i skarga została wycofana, środek zabezpieczający stanie się bezprzedmiotowy.

Po drugie, Trybunał Sprawiedliwości ponownie rozważy zasadność stosowania środka zabezpieczającego w przypadku istotnej zmiany okoliczności. Kluczowe w tym kontekście będą działania ograniczające zagrożenia środowiskowe.

Cała sytuacja wokół Turowa to podwójna porażka Polski. Po pierwsze, w podejściu do samej odkrywki. Polska przedłużyła koncesje wydobywcze ignorując przepisy prawa unijnego. W grudniu ubiegłego roku stwierdziła to już Komisja Europejska, co nie zmieniło polskiego nastawienia.

Po drugie, polska strategia procesowa okazała się błędna. Trybunał uznał, że nie można bronić się przed zarzutem nieodwracalnych szkód środowiskowych poprzez przywołanie argumentów społeczno-ekonomicznych. Pracownikom zamkniętej kopalni można wypłacić odszkodowanie. Wód gruntowych nie można uzupełnić. Polska sugerowała również, że nie ma technicznej możliwości wyłączenia bloków w Turowie z dnia na dzień, jednak nie przedstawiła dokumentów na poparcie tego stwierdzenia.

Środki zastosowane przez Trybunał Sprawiedliwości są zdecydowane. Zarazem Trybunał obszernie uzasadnił konieczność ich zastosowania. Należy wreszcie przypuszczać, że podejście Trybunału stanowi konsekwencję postawy Polski w dotychczasowych postępowaniach. Choćby w sporach dotyczących wycinki puszczy Białowieskiej czy reformy polskiego sądownictwa Polska wybrała postawę konfrontacyjną, ignorując środki zabezpieczające i wyroki. Z tej szerszej perspektywy stanowisko Trybunału nie wydaje się przesadzone ani zaskakujące.

Polska nie pozostawiła ani Czechom ani Trybunałowi wielu innych rozwiązań.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane