Morawiecki u sterów BZ WBK: jak historyk został bankowcem

opublikowano: 22-06-2015, 00:00

Mateusz Morawiecki prezesem został w wieku inżyniera Karwowskiego. W ciągu 8 lat jego bank urósł cztery razy.

261 mln zł zysku, czyli o 49 proc. więcej niż w I kwartale 2006 r. Kredyty w górę o 29 proc., depozyty 21.proc., aktywa funduszy inwestycyjnych napęczniały aż o 81 proc. W latach 2006-07 w BZ WBK, podobnie jak w całej branży bankowej, trwał karnawał hossy. Jak się miało okazać były to zapusty przed nadciągającym postem. Wydawało się, że kończący misję w „bezecie” Jacek Kseń zostawia następcy bardzo dynamiczny, dochodowy biznes. W maju 2007 r. sukcesorem dość niespodziewanie, bo nie był faworytem, został Mateusz Morawiecki, czterdziestoletni menedżer, związany z BZ WBK od 1998 r.

W ciągu 10 lat polskie banki dały 
akcjonariuszom dobrze zarobić, choć musiały przetrwać tsunami. 
Najlepszym sternikiem okazał się Mateusz Morawiecki, którego BZ WBK 
urósł cztery razy i przyniósł ponad 300 proc. zysku 20-21
Wyświetl galerię [1/2]

Bankowiec dziesięciolecia

W ciągu 10 lat polskie banki dały akcjonariuszom dobrze zarobić, choć musiały przetrwać tsunami. Najlepszym sternikiem okazał się Mateusz Morawiecki, którego BZ WBK urósł cztery razy i przyniósł ponad 300 proc. zysku 20-21 Marek Wiśniewski

Zmiana kursu

W jednym z pierwszych wywiadów pytany, czy będzie zmieniać strategię banku, standardowo odpowiedział, że żadnych zwrotów nie należy się spodziewać. W rzeczywistości mocno zabrał sie za przebudowę biznesu dzięki czemu uniknął podtopienia podczas kryzysowego sztormu, który 18 miesięcy później przetoczył się przez rynek. W przededniu załamania światowych finansów wyniki banku ciągnęła płynąca pod pełnymi żaglami Arka, niezwykle dynamiczne TFI, przynoszące jedną trzecią zysku netto grupy.

Z 49 mld zł oszczędności klientów trzymanych w BZ WBK w marcu 2007 r. aż 20 mld zł przypadało na TFI. Tymczasem hossa na giełdzie kończyła się i nadciągał kryzys. W ciągu 12 miesięcy od I kwartału 2007 r. aktywa funduszy inwestycyjnych banku stopniały o 19 proc. W przeddzień kryzysu BZ WBK miał już jednak zdywersyfikowanybiznes. Ubytki po stronie TFI uzupełniał depozytami, zaczął budować bankowość dla małych i średnich firm, dla klienta zamożnego oraz bancassurance, który z czasem stał się jego znakiem rozpoznawczym. Kolejny znak firmowy banku to reklama utrzymana w humorystycznym tonie z udziałem zagranicznych i krajowych celebrytów. W 2008 r. pojawił się pierwszy spot z tej serii z udziałem Johna Cleese'a, a zaraz potem Leo Beenhakkera. To było mocne i głośne wejście banku w rynek detaliczny.

Finansowe tsunami

2008 r. udało się zakończyć rekordowym zyskiem, ale wtedy, nikogo nie obchodziły historyczne dane. Zaczynał się najgorszy rok polskiej bankowości. W 2008 r. branża zatrudniała rekordową liczbę pracowników — 182 tys. Rok później zaczęły się zwolnienia grupowe. BZ WBK był jednym z kilku banków, które zapowiedziały, że będą chronić miejsca pracy.

Mateusz Morawiecki był jedynym prezesem który obciął swoje wynagrodzenie. Ograniczona została też pensja menedżmentu — nawet o 40 proc. Pierwsze miesiące kryzysu upłynęły pod znakiem cięć kosztów, a po stronie biznesu — na wojnie o depozyty. Po raz pierwszy zdarzyło się, że lokaty były wyżej oprocentowane niż koszt pieniądza na rynku międzybankowym. Tyle że handel między bankami zupełnie zamarł, bo nikt nikomu nie ufał na tyle, żeby pożyczyć pieniądze.

Mateusz Morawiecki wzywał nadzór do regulacyjnego ograniczenia wysokości oprocentowania. Przekonywał, że wojna destabilizuje rynek, a drogo pozyskane depozyty idą na jeszcze droższe, ryzykowne kredyty, co potem zmaterializowało się wysypem dużego odsetka straconych pożyczek konsumpcyjnych. Ostrzegał, że powinniśmy aktywnie reagować na sytuację, bo na rynek nadciąga finansowe tsunami. Później wypominano mu to określenie. Na początku 2010 r. już było wiadomo, że cyklon przeszedł bokiem. Tsunami na szczęście ominęło Polskę, ale niemal zatopiło właściciela BZ WBK — irlandzki AIB. W marcu 2010 r. inwestor wystawił polski biznes na sprzedaż. Po zaciętej walce PKO BP z Santanderem trafił on w ręce Hiszpanów, którzy pozostawili zarząd niemal w niezmienionym składzie.

Trzeci bank w kraju

Na koniec 2010 r. analitycy uznali, że dwa banki: ING oraz BZ WBK najlepiej poradziły sobie w kryzysie. W tym czasie w mediach trwała kolejna odsłona kampanii reklamowej Banku Zachodniego tym razem z Gerardem Depardieu w roli głównej, który rozdawał po 100 zł za otwarcie rachunku osobistego. W trzy lata BZ WBK przekształcił się w mocny bank detaliczny z silnymi kompetencjami w bankowości korporacyjnej, wzmocnionymi przez wejście do grupy Santander. Kiedy w 2013 r. Hiszpanie przejęli Kredyt Bank powstał trzeci co do wielkości bank w kraju. Była to jedna z najsprawniej i najszybciej przeprowadzonych fuzji. W ubiegłym roku do grupy został włączony Santander Consumer Bank. Jej aktywa wzrosły do 130 mld zł. 10 lat wcześniej suma bilansowa BZ WBK wynosiła 29 mld zł.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu