Muły węglowe jawią się jako eldorado Mo-Bruku

opublikowano: 18-08-2022, 15:32
aktualizacja: 18-08-2022, 17:16
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Brak bomb ekologicznych obniżył wyniki spółki, ale odpady górnicze jakimi dysponuje w Wałbrzychu urastają do statusu góry złota.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego wyniki MoBruku były gorsze niż rok temu
  • jak firma ocenia potencjał dalszego zarabiania na bombach ekologicznych
  • ile chce wydać na inwestycje w latach 20222024
  • kiedy chce podjąć ważną decyzję odnośnie eksploatacji mułów węglowych
  • jak ten projekt oceniają analitycy

O 17,35 proc. wzrósł kurs Mo-Bruku po publikacji wyników za pierwsze półrocze 2022 r. Tymczasem przychody spółki wyniosły 111,6 mln zł, czyli o 15,1 proc. mniej niż rok wcześniej. Jeszcze bardziej spadł zysk netto. Erozja o 18,2 proc. sprowadziła go do 45,6 mln zł. EBITDA zmalał jeszcze bardziej – 58,7 mln zł wyniku na tym poziomie to 20,8 proc. mniej niż w pierwszych sześciu miesiącach 2021 r.

Spółce udało się przy tym utrzymać marżę EBITDA powyżej 50 proc. Wyniosła 52,5 proc.

- To jest fenomenalny wynik porównując do innych firm działających w naszej branży, czy też generalnie na rynku. Co prawda jest to mniej niż w pierwszym półroczy 2021 r., ale jest to spowodowane właściwie jednym zdarzeniem, czyli przesunięciem w czasie realizacji kontraktu w Gorlicach – komentuje Wiktor Mokrzycki, wiceprezes Mo-Bruku.

Bomb nie było, ale będą

Kontrakt w Gorlicach to tzw. bomba ekologiczna. Wiktor Mokrzycki podkreśla zaś, że w pierwszym półroczu 2022 r. spółka uzyskała wysoką marżę nie pozyskując takich kontraktów, które co do zasady są wysokomarżowe. Menedżer przypomina, że w 2021 r. bomby ekologiczne dostarczyły spółce 53,4 mln zł przychodów, z czego w pierwszym półroczu 30,8 mln zł. W pierwszym półroczu 2022 r. było to 5,8 mln zł. Zakłada, że do końca roku przychody z tego tytułu przekroczą 23 mln zł, co wynika z przesunięcia finansowania z Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Wiktor Mokrzycki zapewnia też, że po kilkumiesięcznym zastoju z powrotem rośnie zainteresowanie samorządów tego typu projektami.

- Bomby ekologiczne są fajnymi kontraktami, ale nie są kluczowe dla osiąganych rentowności. Bardzo dobrą rentowność potrafimy osiągnąć z rynku podstawowego – zaznacza wiceprezes Mo-Bruku.

Podstawowy biznes Mo-Bruku to spalanie odpadów przemysłowych i medycznych, zestalanie i stabilizacja odpadów oraz produkcja paliwa alternatywnego do węgla (RDF).

- Co prawda wzrost kosztów operacyjnych jest widoczny, ale wynika wyłącznie ze wzrostu cen zakupu paliwa na stacje paliw, czyli naszą marginalną działalność – zastrzega Wiktor Mokrzycki.

Spółka nie ma długu netto, a w kasie trzyma 42 mln zł gotówki. Podtrzymuje strategię wypłacani dywidendy, ale zarazem planuje zainwestować w podstawową działalność 210 mln zł w latach 2022-2024.

Biznes na pięć-sześć lat

Poza rozwojem trzech podstawowych segmentów biznesu Mo-Bruk zapowiada sprzedaż mułów węglowych jakimi dysponuje w Wałbrzychu. Rozważa wydobycie i wzbogacanie ich samodzielnie albo przez firmę zewnętrzną.

- Myślę, że w ciągu dwóch-trzech miesięcy zakomunikujemy ostateczne rozwiązanie – mówi Henryk Siodmok, prezes Mo-Bruku.

Potencjał złoża:
Potencjał złoża:
Henryk Siodmok, prezes Mo-Bruku, twierdzi, że ilość węgla jaki można uzyskać z mułu to, 25-35 proc. wagi mułu. Zasoby mułu jakimi dysponuje Mo-Bruk są zaś nie do końca jasne, bo nie są znane dokładne parametry osadnika, w którym zalega.
Marek Wiśniewski

Dodaje, że firma ma zapytania o dostawy tych mułów z kraju i zagranicy rzędu 2-3 tys. ton na dobę.

- Zdajemy sobie sprawę, że wałbrzyskie warunki nie pozwalają na taką logistykę, ale będziemy się starali ten biznes prowadzić przez pięć-sześć lat, by te złoża wyeksploatować i korzystnie sprzedać – deklaruje prezes Mo-Bruku.

- Działalność związana z mułami węglowymi mogłaby wesprzeć EBITDA grupy w 2022 r. o 5,9 mln zł, a w 2023 roku o 22,5 mln zł – uważa Jakub Szkopek, analityk Erste Securities Polska.

Jego zdaniem w obliczu kryzysu energetycznego poprawiają się też perspektywy segmentu RDF. Henryk Siodmok twierdzi jednak, że tylko cementownie i być może jedna elektrociepłownia są przygotowane do spalania RDF, a więc w krótkim terminie wzrost cen węgla nie pociągnie za sobą wzrostu cen RDF.

- Wierzę, że popyt na RDF z czasem się zwiększy. Żeby cementowanie odebrały RDF Mo-Bruk dopłaca obecnie 200 zł do każdej tony, podczas gdy węgiel kosztuje 2-3 tys. zł za tonę. Jest to możliwe gdyż Mo-Bruk dostaje opłatę za przyjęcie odpadów, z których produkuje RDF. W dłuższej perspektywie ta sytuacja się jednak nie utrzyma. Dużo elektrociepłowni skusi się na dostosowanie swoich instalacji do spalania RDF. W pierwszym etapie skończą się więc dopłaty dla odbiorców. Przy sprzedaży rzędu 95-105 tys. ton rocznie przyniosłoby to Mo-Brukowi 19-21 mln zł dodatkowej EBITDA. A pytanie, czy za pięć lat RDF nie stanie się paliwem, którym się normalnie handluje i za które normalnie się płaci. Jego spalanie nie wymaga bowiem kupowania certyfikatów do emisji CO2 – mówi Jakub Szkopek.

Dariusz Dadej, analityk Noble Securities, nacisk kładzie na muły węglowe.

- O ile wyniki za 2022 r. nie będą najlepsze, to perspektywy wyglądają dużo lepiej. W obliczu kryzysu energetycznego ciekawym tematem są muły węglowe w Wałbrzychu. Spółka szacuje ich wagę na 3 mln ton, ale trzeba zaznaczyć, że w prospekcie podawała, że jest to 4,4 mln ton. Także ta ilość, jakkolwiek olbrzymia, nie jest do końca pewna. Według prezesa obecna cena mułów węglowych to 230-300 zł za tonę co – licząc po średniej cenie 265 zł – dawałoby blisko 800 mln zł. Jest to wartość olbrzymia w porównaniu do przychodów spółki. Mo-Bruk zakłada przerób tych mułów przez okres pięciu-sześciu lat i wydaje się, że mogłoby do tego dojść bezinwestycyjnie, gdyż Mo-Bruk zamierza zlecić to firmie zewnętrznej w zamian za określony procent z tej działalności. Wzbogacone muły to 250-280 EUR za tonę. Przy czym mniej więcej jedną czwartą tych wzbogacanych mułów można by potraktować jako surowiec lepszej jakości. Nawet ostrożne szacunki wskazują, że byłoby to duże wsparcie dla spółki. Oczywiście nie wiemy, jakie będą ceny mułów węglowych za dwa-trzy lata. Jeżeli by spadły, to oczywiście trzeba by skorygować te rachunki, jeżeli by urosły - byłoby jeszcze lepiej – komentuje Dariusz Dadej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane