Na celnej wojnie żywność skorzysta

Skoro amerykańskie produkty spożywcze mają być obłożone w Chinach dodatkowymi cłami, to Chińczykom mogą zasmakować polskie.

Stalowo-aluminiowa wojna Amerykanów i Chińczyków ma szerzej nieodkryty smak... spożywczy. Dwie potęgi zmagają się na zapowiedzi kolejnych środków taryfowych — wprowadzenia ceł na wzajemnie importowane produkty. To jednak nie tylko kwestia głośno opisywanych w mediach rur czy złomu. Na opublikowanej przez chiński resort handlu liście 128 produktów, na które w dwóch etapach mają być nałożone cła, jest siedem grup towarowych, a zdecydowana większość z nich to żywność. Od wszelkiego rodzaju orzechów przez świeże owoce cytrusowe, figi, mango, czereśnie czy jabłka, różne mrożone owoce miękkie oraz suszone, wina musujące i gronowe, a także inne alkohole, żeń-szeń pod różnymi postaciami, mrożone, chłodzone i świeże elementy wieprzowe po osławione stalowe rury i inne stalowe elementy oraz złom (aluminium). Przynajmniej w część tych produktów Chińczycy mogliby zaopatrzyć się w Europie, w tym w Polsce.

MILIARDY I RESTRYKCJE:
Zobacz więcej

MILIARDY I RESTRYKCJE:

Donald Trump, prezydent USA, rozpoczął wojnę celną z Chinami. Każdy kolejny tydzień przynosi doniesienia o restrykcjach handlowych dotyczących towarów, których import sięga dziesiątek miliardów dolarów. Fot. Bloomberg

Zwłaszcza że to nasi eksporterzy żywności od wielu lat próbują przetrzeć szlaki w tamtym kierunku. Na pierwszy rzut oka najbardziej oczywiste wydają się jabłka. Coś niecoś do ugrania mogą mieć także dystrybutorzy i producenci alkoholi, a innych producentów owoców niż sadownicy może to zmobilizować do ostrej walki o dopuszczenie do chińskiego rynku. Podobnie jest z wieprzowiną — rozmowy o zniesieniu blokady (spowodowanej wirusem afrykańskiego pomoru świń) trwają już długo. Paradoksalnie — to jednak ta część branży spożywczej wydaje się patrzeć na tę okazję najbardziej optymistycznie, choć wcale nie dlatego, że wyśle towar do Chin. Przedstawiciele innych żywnościowych towarów mówią raczej o dobrym momencie na wykazanie się większą aktywnością w walce o kontrakty na tamtym rynku.

Polski stalowy spokój

Na liście 128 produktów, na które Chińczycy zamierzają nałożyć cła na import z USA, wymienione są 33 produkty stalowe (głównie rury) i aluminium (złom). Przedstawiciele polskiego sektora stalowego i aluminium nie spodziewają się jednak wpływu obłożenia cłami amerykańskiego eksportu tych pozycji do Chin, przynajmniej na razie. Podkreślają jedynie, że wojna stalowa może nieco podnieść ceny.

OKIEM WETERYNARII

Bezpośrednia blokada

KRZYSZTOF JAŻDŻEWSKI, zastępca głównego lekarza weterynarii

Rozmowy z Chinami w sprawie zdjęcia embarga z polskiej wieprzowiny utknęły w martwym punkcie. Chińczycy bardzo boją się afrykańskiego pomoru świń, jesteśmy na etapie wyjaśniania kolejnych wykrywanych ognisk. Obecnie mocniej koncentrujemy się na uzgodnieniu warunków zdjęcia blokady spowodowanej grypą ptaków.

OKIEM BRANŻY

Pośrednia szansa

WITOLD CHOIŃSKI, prezes Związku Polskie Mięso

Wprawdzie nie możemy dzisiaj eksportować wieprzowiny do Chin, ale to i tak dla nas szansa. Jeśli produkcję sprzedadzą tam inne kraje europejskie, to przecież my możemy zaopatrzyć je pod kątem ich wewnętrznego zapotrzebowania. Eksport mięsa wieprzowego z Europy do Chin spadł w zeszłym roku prawie o 30 proc. Z dwóch powodów. Po pierwsze — Chińczycy zaczęli sami odbudowywać pogłowie trzody chlewnej, a po drugie — konkurencja z innych regionów świata, w tym właśnie z USA, spychała europejskich producentów. Nawet więc jeśli nie trafimy bezpośrednio do Chin, to możemy na tej wojnie na cła skorzystać pośrednio. Niezależnie od tego walczymy o odblokowanie naszego eksportu do Chin.

Przejęcie pałeczki

MICHAŁ LACHOWICZ, prezes grupy producentów owoców La-Sad

Obecna sytuacja to szansa, ale to my musimy przejąć pałeczkę. Powinniśmy być szczególnie aktywni, m.in. w pozyskiwaniu certyfikacji na Chiny, a tu niektórzy sadownicy zrezygnowali, a później w walce o klienta. Amerykańskie jabłka są na chińskim rynku od wielu lat, są rozpoznawalne i mają pozycję. Część konsumentów będzie więc prawdopodobnie skłonna je kupić mimo ceł, czyli zapłacić więcej, a część będzie szukać alternatywy. Nie jesteśmy jednak jedyni — na chińskim rynku mocno walczą jabłka nowozelandzkie, chilijskie czy z RPA. Zwrot w stronę polskich jabłek sam na pewno nie nastąpi.

Przetarcie szlaków

MIROSŁAW MALISZEWSKI, prezes Związku Sadowników RP

Chińczycy raz zamykają, raz otwierają drzwi przed amerykańskimi jabłkami. Ostatnio docierało tam ich sporo, więc wprowadzenie ograniczeń oznacza dla nas dużą szansę. Europa ma ciągle nieprzetarte „owocowe” szlaki w Chinach i masowo tam nie sprzedaje wielu owoców. To kwestia otwarcia rynku administracyjnie dla wielu produktów — nie możemy wysyłać wielu produktów, na które — jeśli będą z USA — ma obowiązywać cło. Tak jest np. z mrożonymi malinami. Powinniśmy więc też wykorzystać ten moment na walkę o dopuszczenie na rynku. Nawet jeśli nie sprzedamy do Chin np. gruszek, to sprzedamy je bądź inne owoce do tych krajów europejskich, które swój towar wyślą właśnie tam.

Mocne i limitowane

GRZEGORZ BARTOL, prezes Barteksu

Cła na amerykańskie alkohole mogą nam pomóc coś ugrać. Oczywiście w winach nie będziemy mieć nic do powiedzenia, ale w alkoholach mocniejszych tak. Rozwijamy powoli eksport mocniejszych trunków w limitowanych opakowaniach i próbujemy zaistnieć z lżejszymi alkoholami. To, co widzimy, to wzmożona aktywność chińskich firm w Polsce zainteresowanych centrami logistycznymi. To świadczy o tym, że ewidentnie chcą ruszyć z zaopatrywaniem się właśnie stąd.

 

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Na celnej wojnie żywność skorzysta