Trump zagęścił atmosferę, ale…

Mateusz Wojtala
25-03-2018, 22:00

Rynki finansowe drżą przed wojną handlową między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Ale z czasem sprawa może się rozejść po kościach

Indeksy giełd na całym świecie zanurkowały po tym, jak w czwartek prezydent Donald Trump podpisał memorandum zezwalające amerykańskiej administracji na nałożenie ceł na chińskie produkty. Lista towarów objętymi restrykcjami ma zostać opublikowana najpóźniej 15 dni po decyzji prezydenta, ale już wiadomo, że mają one objąć dobra o wartości 50 mld USD. W odpowiedzi chińskie ministerstwo handlu ogłosiło zamiar obłożenia cłem 120 amerykańskich produktów, odpowiadających za 3 mld USD rocznego importu ze Stanów Zjednoczonych do Chin.

Zobacz więcej

Donald Trump i Xi Jinping fot. Bloomberg

— To jeszcze nie wojna handlowa, wciąż mamy do czynienia wyłącznie z prężeniem muskułów. W ostatnich tygodniach tematem przewodnim w Stanach Zjednoczonych były demony protekcjonizmu oraz Rezerwa Federalna i rosnące rentowności amerykańskich obligacji. Jednak po danych płynących z tamtejszej gospodarki, sugerujących brak przyspieszenia inflacji w nadchodzących miesiącach oraz fakcie, że Jerome Powell do złudzenia przypomina Janet Yellen w kwestii ścieżki podwyżki stóp procentowych, stało się jasne, że motywem przewodnim stanie się polityka handlowa administracji Donalda Trumpa. To bez znaczenia, czy nazwiemy to wojną handlową czy nie, inwestorzy się tym przejmują, więc turbulencje na rynkach będą — komentuje Bartosz Sawicki, kierownik departamentu analiz w Domu Maklerskim TMS Brokers.

Zdaniem Ryszarda Miodońskiego, zarządzającego funduszami w Noble Funds, memorandum to raczej wstęp do renegocjacji warunków, na których odbywa się handel między Chinami a Stanami Zjednoczonymi. Do tej pory Państwo Środka było beneficjentem w obustronnych relacjach i miało świadomość tego, że obecny status quo jest nie do utrzymania. Za scenariuszem negocjacji przemawia też fakt, że po ogłoszeniu listy produktów objętych restrykcjami celnymi kolejne dni mają być przeznaczone na rozmowy między zainteresowanymi stronami. Biorąc pod uwagę, jak wyglądał proces wprowadzania ceł na stal i aluminium, również w tym przypadku można oczekiwać negatywnego wydźwięku tuż po podaniu informacji i powolnego łagodzenia nastrojów w kolejnych dniach.

Silne fundamenty

Mimo wszystko rynki finansowe nie przyjęły dobrze tych zapowiedzi, a parkiety na całym świecie świeciły na czerwono.

— Fundamenty giełdy amerykańskiej są wciąż bardzo dobre, a dane makroekonomiczne płynące z tamtejszej gospodarki są świetne. Co najważniejsze, ze wzrostu zysków cieszą się firmy.Nastawienie inwestorów może być podszyte obawą, że szczyt cyklu mamy już za sobą i teraz będzie tylko gorzej. W dużej mierze jest to jednak spowodowane zbyt wygórowanymi oczekiwaniami. Sytuacja powinna się normalizować w najbliższych miesięcach. Analitycy jak zwykle będą teraz obniżali prognozy, aż dojdą do takiego momentu, że kolejne odczyty makroekonomiczne będą mogły już tylko pozytywnie zaskakiwać. Wtedy też, o ile fundamenty nie ulegną istotnemu pogorszeniu, inwestorzy zaczną ponownie zauważać, że cykle gospodarcze nie kończą się tylko dlatego, że trwają już zbyt długo — uważa Ryszard Miodoński. W podobnym tonie wypowiada się Bartosz Sawicki. Jego zdaniem, szczyt cyklu mamy już za sobą, ale nie należy się spodziewać załamania rynku byka. Chociaż przykręcanie śruby jest widoczne po obu stronach Pacyfiku, to pozostaje ono jeszcze bez większego znaczenia dla gospodarki. Wszystko będzie zależeć od ostatecznej listy produktów obłożonych taryfami celnymi, bo na razie to tylko wzajemne podszczypywanie się Stanów Zjednoczonych i Chin.

Niedobór kapitału

Niestety, analitycy najbliższą przyszłość giełdy w Warszawie widzą w ciemniejszych barwach. Kapitał zagraniczny, decydujący dla notowań polskich spółek, nie chce napływać nad Wisłę. Stoją za tym przede wszystkim tendencje globalne, ale również polityczna niepewność, która przejawia się m.in. niejasnościami dotyczącymi fuzji Orlenu i Lotosu, konsolidacji w energetyce czy inwestycji w energię atomową oraz roszadami w zarządach spółek skarbu państwa.

— Na GPW jest coraz taniej i jeśliby odłożyć ryzyko polityczne na bok, to wygląda atrakcyjnie pod kątem wycen. Niestety, koniunktura jest bardzo uzależniona od kapitału zagranicznego, bez którego nie ma szansy na zwyżki. Zwłaszcza teraz, gdy nie widać napływów na giełdę od krajowych inwestorów. Teoretycznie pod względem gospodarczym jesteśmy świetnym miejscem na ulokowanie kapitału, ale tendencje globalne i ryzyko polityczne zniechęcają zagranicznych graczy. Wydaje się więc, że polskie akcje muszą jeszcze potanieć (relatywnie lub absolutnie) lub też ryzyko lokalne musi się choćby częściowo wyjaśnić, żeby zdecydowali się oni do nas wrócić — uważa Ryszard Miodoński.

 

PRĘŻENIE MUSKUŁÓW:

Chociaż zarówno Donald Trump, jak i Xi Jinping straszą się wzajemnie restrykcjami celnymi, to wojna handlowa nie jest na rękę żadnemu z nich.

[FOT. BLOOMBERG]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mateusz Wojtala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Trump zagęścił atmosferę, ale…