Na czerwcowych aukcjach sztuki temperatura jest wyższa niż na termometrach

  • Ewa Bednarz
opublikowano: 25-06-2021, 14:15

Tylko przez dwa tygodnie czerwca padło kilka historycznych rekordów, a wiele obrazów osiągnęło wielokrotne przebicia. Emocji wśród licytujących nie brakowało ani na aukcjach sztuki współczesnej, ani dawnej, a to zawsze podbija ceny.

Józef Pankiewicz, „Martwa natura z owocami, dzbankiem, butelką oraz krzesłem”, 1926 r.:
Józef Pankiewicz, „Martwa natura z owocami, dzbankiem, butelką oraz krzesłem”, 1926 r.:
Martwe natury z lat 30. pierwszego polskiego impresjonisty zdradzają zainteresowanie artysty warsztatem holenderskich mistrzów XVII w. Podobna „Martwa natura z zielonym dzbanem” znajduje się w zbiorach Muzeum Śląskiego w Katowicach. Licytowana w Agrze Art jest rekordem aukcyjnym Pankiewicza.
materiały prasowe

W Domu Aukcyjnym Agra-Art obraz Józefa Pankiewicza „Martwa natura z owocami” z 1926 r. został sprzedany za 876 tys. zł. Poprzedni rekord padł w 2007 r. za „Akt rudowłosej”, który licytowano do 340 tys. zł. Trzy lata temu niewielki olej artysty „Targ na rynku kleparskim w Krakowie” z około 1930 r. został kupiony za 280 tys. zł.

– Olejne dzieła Pankiewicza pojawiają się na naszym rynku rzadko. Najczęściej są to mniejszych formatów pejzaże, które osiągają ceny 150 - 250 tys. zł. Nasza „Martwa natura” jest unikatem. Prezentuje najwyższą maestrię jednego z najbardziej nowatorskich malarzy polskich, jest również dziełem o walorach dekoracyjnych, co jest nie bez znaczenia, jeśli chodzi o wybory kolekcjonerów – mówi Anna Jóźwik, dyrektor DA Agra-Art.

Nowe rekordy dawnych klasyków

Edward Okuń, „Raguza”, 1930 r.:
Edward Okuń, „Raguza”, 1930 r.:
Śródziemnomorskie pejzaże są poszukiwane na rynku międzynarodowym. W Agrze Art można było licytować malowany światłem i kolorem widok Dubrownika Edwarda Okunia. Młotek przybił 310 tys. zł – dwa razy więcej niż wynosiła cena wywoławcza. Z opłatą aukcyjną dało to 372 tys. zł.
materiały prasowe

Eksperci podkreślają, że tzw. ładne obrazy, jeżeli prezentują najwyższą klasę artystyczną, cieszą się niesłabnącym powodzeniem kolekcjonerów. Tylko na czerwcowej aukcji Agry-Art było ich kilka.

– Mieliśmy kompozycję Wyczółkowskiego – kwiaty malowane techniką mieszaną, mieniące się więc feerią kolorów, pejzaż z Bystrej Fałata – bliski nam, bardzo polski, choć jego konwencję artysta wypracował na bazie sztuki japońskiej czy wreszcie pejzaż z Dubrownika Edwarda Okunia – zapis światła i koloru, a jednocześnie wspomnienie beztroski wakacji. Wszystko to są dzieła mogące zawisnąć w muzeum, autorstwa wybitnych twórców, którzy zapisali się w historii sztuki, a jednocześnie obrazy dające wiele zmysłowej przyjemności, wprowadzające w przestrzeni domowej dobry nastrój – podkreśla Monika Bryl z Agry-Art, autorka poradnika dla kolekcjonerów i inwestorów.

„Raguza” Edwarda Okunia – pejzaż z Dubrownika z około 1930 r., który powstał w trakcie podróży malarza do Dalmacji, został sprzedany za rekordowe 372 tys. zł. Poprzedni rekord, 310 tys. zł, padł w 2019 r. – po siedmiu latach oczekiwania – za „Mazurek Chopina” z 1911 r., który powrócił na rynek po 100 latach. Wcześniej był znany tylko z archiwalnych fotografii.

Rekordową cenę 306 tys. zł zapłacił nowy nabywca „Procesji huculskiej” Teodora Axentowicza, która była licytowana od 70 tys. zł.

Od kilkunastu tysięcy do milionów

Teodor Axentowicz, „Procesja huculska”:
Teodor Axentowicz, „Procesja huculska”:
Płótno wielbiciela rodzimego folkloru, a zwłaszcza obrzędów i obyczajów Hucułów, dzieli rekord z „Jesienią”, która w grudniu 2020 r. została wylicytowana w DA Agrze Art. Zarówno wtedy, jak i teraz młotek przybił 255 tys. zł.
materiały prasowe

Rekordowe wyceny zawsze wzbudzają zainteresowanie i zawsze wydaje się, że drożej już być nie może. Wystarczy jednak przypomnieć, że w 2007 r. światowy rekord Wojciecha Fangora wynosił 266,4 tys. zł. To była równowartość w złotych za „M39” sprzedane w nowojorskim Sotheby’s za 96 tys. USD. Była to też najwyższa cena za dzieło polskiego klasyka XX w. – w Polsce nieosiągalna, bo jak pisały media Nowy Jork to nie Warszawa.

W Polsce pięć lat później wstrząsem była sprzedaż „SU1” z 1971 r. za 265 tys. zł. Nikt wtedy nie wierzył, że cena ta zostanie pobita a jednak kilka dni później za olej „M8” z 1969 r. – wystawiony w Desie Unicum za 180 tys. zł – po gorącej licytacji, młotek przybił 440 tys. zł, czyli ponad pół miliona z opłatą aukcyjną. To miał być ostateczny rekord. Zwłaszcza że olej wydawał się wyjątkowy również ze względu na proweniencję. Należał bowiem do Kennetha Battelle’a, znanego fryzjera takich gwiazd jak Audrey Hepburn, Marilyn Monroe, Katherine Hepburn i wielu innych. Kenneth kupił dzieło Fangora w Gallerie Chalette, z którą artysta współpracował od chwili osiedlenia się w Stanach Zjednoczonych w 1966 r.

Trzy lata później padł za Fangora pierwszy milion. Dzisiaj już nikt się nie dziwi licytacjom za kilka milionów – rekord z opłatą aukcyjną wynosi już ponad 7,3 mln zł. Tak się dzieje z wieloma innymi dziełami sztuki, a rekordowe wyceny też pozwalają zarobić, choć nie jest to reguła.

– Wracają do nas obrazy Witkacego, Fałata, Brandta, Malczewskiego kupione 20-30 lat temu, o które właściciele często zacięcie musieli walczyć na aukcji. Kupowane kiedyś po kilkadziesiąt tysięcy są obecnie sprzedawane po kilkaset tysięcy, a nawet za 1-2 mln zł. Kluczowe jest jednak to, jakiej klasy obiekt kupimy – zaznacza Monika Bryl.

– Jeśli programowo budujemy kolekcję, często nie mamy wyjścia, kiedy pojawia się dzieło, będące brakującym w nim elementem. Kolejna okazja do jego zdobycia może się pojawić za kilka, kilkanaście lat, albo wcale. Dlatego, jeśli rozważamy zakup wyjątkowej klasy dzieła i dysponujemy przy tym odpowiednimi funduszami, warto o nie zawalczyć – dodaje ekspertka.

Surrealiści wciąż na topie

Jacek Yerka, „Triumfalny powrót”, 2021 r.:
Jacek Yerka, „Triumfalny powrót”, 2021 r.:
Po Maderze, sprzedanej na kwietniowej aukcji Agry za rekordowe 480 tys. zł, jak mówili marszandzi: „wszystko jest możliwe”. Za „Triumfalny powrót”, który jest jednym z trzech najdrożej sprzedanych na rynku prac artysty, nabywca zapłacił 312 tys. zł.
materiały prasowe

Wprawdzie sopocki rekord Zdzisława Beksińskiego – 960 tys. zł za olej z 1983 r. nie został pobity, lecz ceny cały czas utrzymują się w górnych granicach, a zainteresowanie pracami artysty rośnie. W Agrze Art na Aukcji Sztuki Współczesnej licytowane były prace Beksińskiego pochodzące z kolekcji Muzeum Sztuki Europejskiej w Osace.

– Nigdy wcześniej nazwisko Beksińskiego nie gromadziło tak licznej publiczności. Każde kolejne dzieło, jakie pojawia się w naszej galerii, przyciąga nie tylko zainteresowanych zakupem kolekcjonerów czy inwestorów, ale też liczne grono fanów artysty, którego twórczość w wyjątkowy sposób trafia do współczesnego widza. Wartość malarstwa Beksińskiego leży nie tylko w znakomicie namalowanym cyberpunkowym pejzażu. Jest też piękną metaforą, którą można odczytywać jako postreligijne sacrum, refleksję nad naturą dobra i zła – mówi Monika Bryl.

Olej „RS” z lat 80. XX w. licytowano od 180 tys. zł do 570 tys. zł. Cena z opłatą aukcyjną wyniosła więc 684 tys. zł. To trzeci najdroższym obraz artysty. Tę samą lokatę zajął „Tryumfalny powrót” Jacka Yerki, którego dobra passa wciąż trwa. Akryl licytowany był od 100 tys. zł do 260 tys. zł, co daje z opłatą aukcyjną 312 tys. zł. Jak podkreśla Agra Art – na prace Yerki zwracają uwagę nie tylko kolekcjonerzy, ale również marszandzi.

– Znakomity warsztat i niczym nieograniczona wyobraźnia pozwalają Yerce na kreację własnego świata, za którym tęsknimy, do którego chcemy uciec, poczuć beztroskę dzieciństwa, ale i jakąś tajemnicę. Nic więc dziwnego, że o obrazy Yerki, które tak silnie oddziałują na widza, kolekcjonerzy zacięcie walczą na aukcjach, chcąc mieć ten magiczny świat w swoim domu – mówi Anna Jóźwik.

Rafał Olbiński, „Va pensiero”, 2019 r.:
Rafał Olbiński, „Va pensiero”, 2019 r.:
Licytacje prac artysty przebiły granicę 100 tys. zł zaledwie rok temu. Dzisiaj rekord młotkowy wynosi 200 tys. zł, co oznacza, że za obraz trzeba było zapłacić 240 tys. zł. „Va pensiero” licytowano w Agrze Art do 170 tys. zł.
materiały prasowe

Podobnie jest z pracami Rafała Olbińskiego. Jego „Va Pensiero” znalazło nabywcę za 212,5 tys. zł. To również trzeci najdroższy obraz artysty – po „Randezvous with Poetry” i „Nieskromnej prostocie wielkości", które licytowane były podczas majowej aukcji w Desie Unicum do 200 tys. zł. Za każdy z nich nabywca musiał więc wyłożyć po 240 tys. zł.

Gorący początek lata

Marian Michalik, „Martwa natura z nartami”, 1990 r.:
Marian Michalik, „Martwa natura z nartami”, 1990 r.:
Kolejny rekord aukcyjny. Obraz był zaciekle licytowany od 4 tys. zł do 31 tys. zł, co dało z opłatą aukcyjną 37,2 tys. zł. Poprzedni rekord za pracę w podobnym stylu był bity zaledwie miesiąc wcześniej i był o 4 tys. zł niższy.
materiały prasowe

Rekordy padały również w innych domach aukcyjnych. Pierwszy miesiąc lata rozpoczęła aukcja w Domu Aukcyjnym PolswissArt, podczas której licytowano jedną z ostatnich prac – „1965/1 ∞ Détail 5558756-5564164” Romana Opałki do 3,4 mln zł, co oznacza, że cena z opłatą aukcyjną wyniosła ponad 4 mln zł. Projekt rejestracji upływającego czasu Opałka rozpoczął w 1965 r. „Malując pierwszy detal, świadomie wybrałem jedną drogę na całe życie” – twierdził artysta. Trzy lata później zaczął dołączać do obrazów rejestrację swojego głosu, odliczającego kolejne malowane liczby, a później swoje fotograficzne autoportrety– zawsze w tym samym stroju i w tej samej pozie. Od roku 1972 tło każdego kolejnego detalu zaczęło się rozjaśniać, zbliżając się stopniowo do bieli. Praca licytowana w DA PolswissArt jest prawie całkowicie biała. Płótno powstało niedługo przed śmiercią artysty w 2011 r.

W Desie Unicum 8 czerwca na aukcji „Sztuki współczesnej. Nowego pokolenia po 1989” padł rekord za „Nokturn” Rafała Bujnowskiego. Ponad trzymetrowe dzieło znalazło amatora za 480 tys. zł, to trzykrotnie więcej niż wynosiła dolna estymacja.

W tym roku rekord za rekordem pada również na prace Ewy Juszkiewicz, młodej polskiej artystki reprezentowanej przez galerie Gagosian, która reprezentuje takich artystów jak Jeff Koons i ma powierzchnie wystawiennicze w największych miastach na całym świecie. W marcu olej artystki „Straki” został kupiony za 168 tys. zł, w maju „Oko” za 284 tys. zł, a w czerwcu olej „Bez tytułu” z 2013 r. za 396 tys. zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane