Na rozprawę do e-sądu

opublikowano: 23-08-2020, 22:00

Niezależnie od formy prowadzenia arbitrażu — na sali lub zdalnie — zainteresowanie nim wciąż nie jest duże.

Pandemia COVID-19 nie zatrzymała prowadzenia postępowań polubownych. Są one prowadzone zarówno w formie online, jak i stacjonarnie. W Sądzie Arbitrażowym przy Krajowej Izbie Gospodarczej (SA KIG) od połowy marca przeprowadzono 12 rozpraw wideo i 13 tradycyjnych. Odbyło się również pięć posiedzeń mieszanych. Arbitrzy zorganizowali również 21 telekonferencji, w czasie których omawiano sprawy organizacyjne dotyczące sporów toczących się przed SA KIG.

Forma do wyboru

W przyszłym miesiącu w tym sądzie odbędzie się 15 tradycyjnych posiedzeń. Ponadto zaplanowano na razie jedno mieszane oraz dwie wideorozprawy. Przedstawiciele izby podkreślają, że w arbitrażu międzynarodowym już dużo wcześniej rozwiązywano wszelkie sprawy organizacyjne za pośrednictwemtele- lub wideokonferencji. Tylko same rozprawy, czyli punkt kulminacyjny procedur arbitrażowych, odbywały się w tradycyjny sposób. Natomiast w czasie pandemii wszystkie duże instytucje arbitrażowe przeniosły całość postępowania do świata wirtualnego.

— Możliwość prowadzenia rozpraw online istnieje w naszym sądzie od 2015 r. Realne zainteresowanie tą formą rozstrzygania sporów pojawiło się jednak dopiero po wybuchu pandemii. Pierwszą e-rozprawę zorganizowaliśmy na początku kwietnia — mówi Agnieszka Durlik, dyrektor generalna SA KIG w Warszawie.

W siedzibie sądu obecny był wówczas tylko sekretarz. Arbitrzy, strony postępowania i ich pełnomocnicy łączyli się za pośrednictwem wideokonferencji. Całą korespondencję prowadzono elektronicznie. Obecnie powrócono także do tradycyjnych posiedzeń i obie formy rozpatrywania sporów cieszą się podobnym zainteresowaniem — mniej więcej połowa odbywa się na sali, a połowa online.

— Chcielibyśmy, aby także po ustaniu pandemii koronawirusaczęść sporów nadal mogła być rozpatrywana na odległość. Dlatego planujemy wprowadzenie rozwiązań, które takie procedowanie jeszcze bardziej ułatwią. Oczywiście tradycyjnych rozpraw całkowicie wyeliminować się nie da. Zawsze pozostaną sprawy, które choćby ze względu na stopień skomplikowania lepiej prowadzić na sali — podkreśla Agnieszka Durlik.

To nie mediacje

Sam arbitraż, jako jedna z dróg do zakończenia spornych spraw, nie wydaje się jednak na razie bardzo popularną formą procesowania się. — Arbitraż może wyręczyć sądy powszechne, szczególnie w sprawach gospodarczych. To dla małych, średnich i dużych firm bardziej wygodny sposób ochrony prawnej zawieranych umów i wystawianych faktur — uważa Robert Szczepanek, radca prawny, współtwórca e-sądu polubownego Ultima Ratio. Niewielka popularność arbitrażu może wynikać z braku świadomości co do jego istoty. Często mylony jest z mediacjami.

— Przedsiębiorcy nie znają arbitrażu. To wielka szkoda, bo wyroki sądów polubownych, w tym działających online, mają taką samą moc prawną jak sądów powszechnych, oczywiście po wcześniejszym stwierdzeniu ich wykonalności, co wynika z art. 1212 kodeksu postępowania cywilnego. Nie ma tu zatem większych różnic. Arbitraż jest przy tym tańszy niż tradycyjne formy rozwiązywania sporów i mniej sformalizowany, więc znacznie szybszy — podkreśla prof. Łukasz Błaszczak z Uniwersytetu Wrocławskiego, członek rady Ultima Ratio

Zwraca przy tym uwagę, że sądy apelacyjne tylko sporadycznie kwestionują wyroki sądów polubownych — ok. 5 proc. wszystkich apelacji spotyka się z decyzją odmowną. Ponadto w razie zastrzeżeń co do orzeczenia zapadłego w arbitrażu sprawa trafia do niego z powrotem, by skorygowano nieprawidłowości. Prawnicy zwracają uwagę, że postępowanie arbitrażowe daje większe szanse na wyegzekwowanie od dłużnika całości należności, dlatego że trwa krócej niż sprawy w sądach powszechnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane