Najlepsze narty na świecie są z... Gdyni

opublikowano: 06-12-2018, 22:00

Z miłości do sportu, deski i jeżdżenia poza trasą powstała marka Majesty. O drodze do sukcesu i rywalizacji z gigantami opowiada jej twórca,Janusz Borowiec, jeden z bohaterów podcastu "Tak się robi biznes na śniegu".

„PB”: Skąd pomysł, żeby w Polsce, która nie ma wysokich gór, produkować narty? Na dodatek robić to w Gdyni?

Janusz Borowiec: Sporty deskowe: narty, snowboard, windsurfing od zawsze były mi bliskie. W 2007 r., kiedy zaczynaliśmy, segment narciarstwa freeski dopiero się kształtował. To był to dobry moment, żeby zacząć. Duże marki ten segment traktowały po macoszemu, wszystkie siły były kładzione na narciarstwo zjazdowe.

Co było najtrudniejsze?

Przekonanie, że firma z Polski może zaistnieć na tym rynku. Francja, Austria mają bardzo długą historię funkcjonowania w branży narciarskiej, więc pod tym względem takie kraje jak Polska czy Czechy są dla nich mocno egzotyczne. Wchodziliśmy jednak z nową siłą, z nowym spojrzeniem na skostniałe narciarstwo. Niesamowitym kopniakiem dla narciarstwa było pojawienie się snowboardu, który wprowadził taki luz i pociągającą wizję aktywności zimowej. Z jednej strony mieliśmy narciarstwo trasowe, skostniałe, z drugiej — snowboard jako taki zew wolności. Narciarstwo freeski też jest tworzeniem narciarstwa na nowo, jako przygody w górach.

Klientów od razu szukaliście za granicą...

Na początku eksport to była jedyna droga. Nasze narty może nie są najdroższe, kosztują od 1,5 tys. do 3 tys. zł, ale też nie należą do najtańszych. Na rynkach rozwiniętych przyjęto je jako coś nowego i ciekawego. Zaczynaliśmy od Norwegii i Francji. Nadal są naszymi najmocniejszymi rynkami, doszła Japonia, bardzo interesujący jest rynek rosyjski i powoli zaczynamy myśleć o Niemczech i Austrii. To największe wyzwanie, bo to rynki zdominowane przez gigantów.

Narty produkowane w Polsce mogą być lepsze?

Nie wypada mówić, że są lepsze, więc powiem tylko o nagrodach — w tym sezonie otrzymaliśmy nagrodę w prestiżowym teście austriackim — nasza narta została uznana za najlepszą nartę freetourową. Ponieważ w szranki stanęli czołowi producenci, to teraz patrzy na nas świat, i może właśnie dzięki nagrodom zostaniemy szerzej dostrzeżeni przez odbiorców, czyli sklepy, dystrybutorów, którzy do tej pory traktowali nas trochę jako kuriozum.

Wygrywacie, bo…

…to wynik wielu czynników. W Majesty naprawdę jesteśmy pasjonatami — wkładamy dużo serca w to, co robimy, więc produkt nie jest kolejną pozycją w katalogu. Rozwój ma charakter bardzo ewolucyjny, nie zarzucamy projektów, żeby robić nowe, tylko cały czas staramy się je ulepszać, modyfikując technicznie i materiałowo. W naszych nartach jest bardzo duży pierwiastek wkładu osobistego. To bardzo ważne, bo w masowych markach inaczej myśli technolog, inaczej zawodnik, a inaczej konstruktor, a u nas szeroka wiedza o produkcie i jego użytkowaniu pozwala na stworzenie czegoś bardzo dobrego.

To fragment podcastu "Tak się robi biznes na  śniegu" - posłuchaj całości:

Ile nart sprzedajecie rocznie?

Około 3 tys. par. Freestyle nie jest już tak popularny, ale skitour i freeride to jest coś, co mocno zaczęło się rozwijać.

W ubiegłym roku zaczęliście produkować także narty zjazdowe? Szukacie większego rynku?

Są dwa powody. Po pierwsze, bardzo dużo osób zgłaszało się do nas, mówiąc, że chciałoby jeździć na naszych nartach, ale nie czują się jeszcze takimi profesjonalistami i to był dla nas impuls, żeby pomyśleć o ludziach średnio zaawansowanych, którzy chcą zobaczyć, czym jest jazda poza trasą. Po drugie, narciarstwo zjazdowe znacznie się zbliżyło, jeśli chodzi o parametry produktów — narty stały się troszeczkę szersze, narciarze chcą mieć bardziej wszechstronne produkty, a to jest właśnie to, na co zawsze stawialiśmy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Najlepsze narty na świecie są z... Gdyni