Najpierw z usług 3G skorzysta biznes

Jarosław Wawer
opublikowano: 07-09-2005, 00:00

Wizje rozwoju UMTS w Polsce są wielce obiecujące, jednak na masowe usługi 3G przyjdzie poczekać nawet 3 lata.

Wszyscy wiedzą, jak zawodne bywają przewidywania analityków dotyczące rynku telefonii komórkowej. Przyczyna jest prosta — żaden sektor tak nie zaskakuje dynamiką rozwoju jak właśnie branża telekomunikacyjna. Czy będzie tak samo i w przypadku sieci UMTS? Prognozy są bardzo obiecujące. Według TelecomView już od roku 2007 liczba abonentów sieci 2G ma zacząć gwałtownie spadać, ponieważ użytkownicy będą migrować właśnie w stronę usług 3G. Dzięki temu za 4 lata usługi tego typu będą mieć przeszło 300 mln abonentów. Także i na naszym rynku, który dopiero raczkuje w technologii 3G, można zauważyć bardzo pozytywne sygnały. Jednym z nich są ostatnie badania TNS OBOP, według których już 42 proc. Polaków chciałoby korzystać z nowych usług oferowanych przez standard UMTS. W 2001 r. odsetek ten wynosił zaledwie 27 proc.

Mimo dobrych zapowiedzi

Takie dane powinny napawać rodzimych operatorów optymizmem, jednak na razie oferują oni UMTS dość ostrożnie. W ofercie ma je Era i Plus. Zaś zasięg 3G jest obecnie jedynie w Warszawie. W ciągu najbliższych miesięcy planowane jest rozszerzenie usługi na kolejne metropolie.

— Naszą sieć UMTS będziemy budować w pierwszej kolejności tam, gdzie są klienci biznesowi i w ośrodkach licznie odwiedzanych przez zagranicznych turystów. Drugim czynnikiem, który będziemy brać pod uwagę przy rozwoju sieci UMTS, będzie stopień wykorzystywania przez naszych klientów technologii GPRS i EDGE do transmisji danych. Nasza strategia zakłada budowanie sieci UMTS jako „wysp w morzu EDGE” — mówi Dariusz Boduch, dyrektor departamentu rozwoju produktu i usług w Polkomtelu.

Trudno się dziwić tak ostrożnym deklaracjom. Budowa sieci UMTS jest bardzo kosztowna, więc na operatorów działają stymulująco głównie wymogi koncesyjne. Są do tego bowiem zobligowani decyzją URTiP, która nałożyła na nich obowiązek uzyskania 20 proc. pokrycia kraju zasięgiem sieci UMTS do końca 2007 r.

Wszystko można przesłać

W usługach opartych na technologii UMTS operatorzy skupili się głównie na przesyle danych. Pobudzające wyobraźnię konsumentów wideokonferencje są pokazywane głównie w reklamach, mniej w rzeczywistych cennikach.

— Sprowadzenie usług 3G do oferowania urządzeń do transmisji danych podłączanych do laptopów to dobra strategia na początek. Prawdziwy biznes jednak to rozwijanie usług multimedialnych dla rynku masowego — mówi Dariusz Boduch.

Z drugiej strony, takie zachowanie operatorów świadczy o tym, że starannie przygotowują się do uruchomienia pełnego spektrum usług 3G. Zdają sobie sprawę z problemów technicznych. Klienci są w stanie w większym stopniu zaakceptować przerwy w tego typu usłudze, niż zrywanie połączeń wideo.

— Powolniejsze tempo wdrażania może okazać się dla odbiorców korzystne. Dostaną produkt dojrzalszy, pozbawiony tzw. chorób wieku dziecięcego — prognozuje Piotr Laube, konsultant w dziale IBM Business Consulting Services.

Taką drogę obrała Era, która przez pierwsze miesiące działania UMTS oferowała go jedynie testowo. Zdobyte doświadczenia wykorzystała później przy reklamowanej obecnie ofercie blueconnect.

— To pierwsza tego typu komercyjnie wprowadzona usługa w naszej części Europy. Jest stale rozwijana i rozszerzana. Co prawda, obecnie UMTS pokrywa jedynie teren Warszawy i okolic, jednak w niedługim czasie usługa powinna być dostępna w kolejnych aglomeracjach — przekonuje Andrzej Ochocki, szef projektu blueconnect Polskiej Telefonii Cyfrowej

Dalszy rozwój

Z tego, że UMTS jest bardzo kosztowną technologią, zdają sobie sprawę wszyscy. Zarówno z punktu widzenia dostawcy usług, gdzie mniejszy zasięg wymaga stosowania większej liczby stacji bazowych, jak i klienta, dla którego ceny terminali zaczynają się od 1,2 tys. zł.

— Na tym nie koniec. Operator musi poczynić ogromne inwestycje związane z unowocześnieniem systemów rozliczeniowych, które muszą pozwalać na jeszcze szybsze i bardziej elastyczne zmiany oferty. Ze względu na rozwiązania, które mają znaleźć się w ofercie 3G, modyfikacji wymagają nawet takie systemy jak poczta głosowa. Wraz z wprowadzeniem technologii UMTS, musi być ona przygotowana na obsługę nie tylko głosu, ale i obrazu — przewiduje Piotr Laube.

Biorąc pod uwagę właśnie duże nakłady finansowe, jakie niesie rozbudowa infrastruktury UTMS, ważnym elementem będzie ewentualne przejęcie kontroli nad naszymi operatorami przez zagranicznych udziałowców. Paneuropejscy operatorzy — T-Mobile, Orange czy Vodafone — z dużymi zasobami i doświadczeniem w technologiach 3G mogliby doprowadzić do znaczącego przyspieszenia rynku 3G w Polsce.

— Szerokie wejście technologii UMTS zmodyfikuje dostęp do usług multimedialnych, w których dużą rolę odgrywają oferowane treści, rodzaj zastosowanej aplikacji oraz jej funkcjonalność, a nie wyłącznie cena. Należy się spodziewać więc, że operatorzy będą starać się rozwijać wachlarz usług, aby nie konkurować tylko ceną — mówi Dariusz Boduch.

Jak w reklamach

Jak przewidują analitycy, wiele sprawdzonych na Zachodzie usług opartych na przesyle danych w technologii 3G zostanie po prostu przeniesionych na polski rynek. Dla indywidualnych klientów będą to aplikacje z dziedziny mobilnej rozrywki, obejmujące wideotelefonię, transmisję obrazów, interaktywną pocztę, dostęp do stron WWW, nawigację i lokalizację wraz z interaktywnymi mapami oraz wszelkie gry prowadzone w czasie rzeczywistym. Natomiast oferta dla sektora biznesowego to przede wszystkim usługi związane z szybkim transferem plików, czyli bezpieczny dostęp do internetu w czasie rzeczywistym, usługi bankowe i ubezpieczeniowe oraz aplikacje wspomagające proces sprzedaży. Taki szybki przesył danych pozwoli firmom na przeniesienie do urządzeń mobilnych wielu indywidualnych, firmowych rozwiązań IT.

Jeszcze nie teraz

Patrząc na perspektywy rozwoju 3G w Polsce można być optymistą. Niestety, nawet niskie ceny i bogata oferta usług nie zapewnią na razie jej upowszechnienia na rynku konsumenckim. Problem leży w braku tanich, niezawodnych telefonów.

— Prawdziwy boom trzeciej generacji zależy od różnorodności i dostępności urządzeń pracujących w technologii UMTS. Teraz podstawowym urządzeniem są karty do przesyłu danych. To też warunkuje usługi — ocenia Andrzej Ochocki.

Obecne nie tylko nadal są drogie, ale nie zapewniają komfortu, do jakiego przyzwyczailiśmy się w przypadku aparatów GSM. Mowa tu oczywiście o wymiarach oraz o ciągle zbyt słabych akumulatorkach.

— Proces rozwoju terminali 3G rozpoczął się względnie niedawno. Na razie telefony, a także karty PC zgodne z sieciami 3G kierowane są głównie do wymagającego segmentu biznesowego. Wraz z upowszechnieniem samej technologii i zwiększeniem zasięgu UMTS terminale trafią na bardziej masowy rynek. Jednak należy liczyć się z tym, że nastąpi to dopiero w ciągu najbliższych 2-3 lat — przewiduje Jacek Koba, menedżer produktu w Siemensie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Wawer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Telekomunikacja / Najpierw z usług 3G skorzysta biznes