Nawet 115 tysięcy złotych odprawy dla bankowca

Najwięcej na odprawy zarezerwował Bank BPH, co nie znaczy, że tyle wyda. Handlowy już wypłacił 32 mln zł, Nordea przekaże 13,9 mln zł

Kurczy się rynek pracy dla bankowców. KNF podaje, że na koniec marca w branży bankowej było 176 tys. etatów — najmniej od marca 2010 r. Sektor po raz kolejny w ostatnich latach tnie koszty osobowe. Kuracja odchudzająca nie jest tak dotkliwa jak w 2009 r. i 2010 r., kiedy liczba etatów w bankach spadła do 174 tys. — w szczytowym momencie, czyli w grudniu 2008 r., czyli w przededniu kryzysu, zatrudniały one 181 tys. osób.

Niemniej przez rynek przetacza się kolejna fala zwolnień grupowych, które objęły załogi Citi Handlowego, Banku BPH i Nordei. Łącznie prawie 1,5 tys. osób. Po wczorajszym raporcie Banku BPH można oszacować, jakie są koszty restrukturyzacji zatrudnienia oraz jakie w przybliżeniu odprawy dostaną pracownicy.

Hojny program

Z prostego zestawienia wynika, że najhojniej z pracownikami pożegna się właśnie Bank BPH. Rezerwa na koszty restrukturyzacji, ujęta w wyniku za II kwartał, wyniosła 68,6 mln zł, co po podzieleniu na około 600 osób przewidzianych do zwolnienia (ostatecznaliczba nie została jeszcze ustalona) daje 115 tys. zł na pracownika. Sporo. BPH uchodzi od dawna za bank, który w sposób „fair” rozstaje się z pracownikami. Ma w tym już spore doświadczenie. Poza tym zwolnienia obejmują pracowników centrali, lepiej uposażonych niż obsada placówek.

— Wysokość odpraw uzależniona jest od stażu pracy, a wśród zwalnianych są pracownicy, którzy w banku przepracowali po kilkanaście lat — wyjaśnia Katarzyna Ewert z biura prasowego banku. W biurze relacji inwestorskich dowiedzieliśmy się natomiast, że kwota rezerwy oprócz wydatków na odprawy obejmuje również inne koszty związane z restrukturyzacją zatrudnienia, jak np. szkolenia. Poza tym wydatki na zwolnienia zwykle planowane są „z górką”, ponieważ dopiero po zakończeniu negocjacji ze związkami zawodowymi znana jest ostateczna wartość odpraw.

Doświadczenia z poprzedniej tury zwolnień z 2010 r. pokazują, że ostateczne koszty mogą być mniejsze od zakładanych. Bank rozstał się wtedy z 1514 osobami, co kosztowało go 105 mln zł, zamiast planowanych 122 mln zł. W przeliczeniu na zwolnionego wypadło wtedy 69 tys. zł. Rok wcześniej, czyli w 2009 r., kiedy bank po połączeniu z GE Money zredukował liczbę etatów o 950, koszty restrukturyzacji zamknęły się kwotą 77 mln zł, co dawało 81,9 tys. zł na osobę.

Pomimo hojnego programu zwolnień, na razie na dobrowolne rozstanie z bankiem zdecydowało się 200 pracowników BPH. Restrukturyzacja zatrudnienia zakończy się w listopadzie tego roku. Program zwolnień zakończył się natomiast w Citi Handlowym, gdzie pod nóż poszło 584 etatów, głównie w sieci, która została zredukowana o 50 placówek.

Koszty odpraw wyniosły 32,4 mln zł, co daje 54 tys. zł na zwolnionego. Kiedy poprzednim razem bank zwalniał pracowników, a było to w 2008 r., tuż przed wybuchem kryzysu, kosztowało go to nieco mniej, bo 30 mln zł, ale per capita wypadało więcej, bo 61 tys. zł „na głowę”.

Liczba ściętych etatów była też mniejsza — 490. Najmniejsze koszty zwolnień poniosła Nordea — 13,9 mln zł, ale odczuła go najmocniej, ponieważ w II kwartale bank zanotował stratę, właśnie ze względu na koszty restrukturyzacji zatrudnienia i sieci (zamkniętych zostało 60 placówek). Pracę straciło około 400 osób, co oznacza, że przeciętnie jeden były pracownik Nordei może liczyć na około 34,7 tys. zł.

— W BPH zwolnienia dotyczą centrali, stąd koszty odpraw mogą być wyższe niż w Nordei, gdzie zwolnienia obejmują pracowników sieci. W Handlowym, który również ogranicza sieć, wynagrodzenia były wyższe niż w reszcie branży — wyjaśnia Marcin Materna, szef analityków DM Millennium.

Koszty pod presją

Na BPH, Handlowym i Nordei zwolnienia się nie kończą. Na wypowiedzenia czekają pracownicy BNP Paribas i DnB Nord. Iza Rokicka, analityk DI BRE Banku, przewiduje, że to nie koniec.

— Nie można wykluczyć, że banki będą restrukturyzować wybrane segmenty biznesowe, np. obszar kredytów hipotecznych, szczególnie w bankach, które aktywnie udzielały kredytów walutowych — mówi Iza Rokicka.

Nadciąga spowolnienie i koszty w bankach znajdą się pod presją. Niektóre z nich twierdzą, że jest jeszcze miejsce na kolejne cięcia, ale pole manewru jest ograniczone.

— Pewnie niektóre umowy, np. z dostawcami mediów, za wynajem, można jeszcze renegocjować, ale najprostsze oszczędności daje restrukturyzacja zatrudnienia i sieci placówek, szczególnie w większych bankach. Otwarte jest pytanie o to, jak spowolnienie mocno przyciśnie sektor bankowy — mówi Iza Rokicka.

Marcin Materna zwraca uwagę, że ubywa pracy dla bankowców, bo coraz więcej czynności outsource’owanych jest do zagranicznych centrali banków, natomiast osłabienie tempa PKB przekłada się na spadek liczby wniosków do przeanalizowania.

584

Tylu pracowników opuściło Citi Handlowy, którym kieruje Sławomir Sikora. Koszt restrukturyzacji zatrudnienia to 32 mln zł.

600

Tyle osób zwolni Bank BPH, któremu szefuje Richard Gaskin. Zarezerwował na ten cel 69 mln zł.

400

O tyle etatów będzie mniej w Nordei. Bank kierowany przez Sławomira Żygowskiego wyda na ten cel 13,9 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Nawet 115 tysięcy złotych odprawy dla bankowca