Nie ma Przemysłu 4.0 bez chmury?

Niemal co trzecia firma z branży przemysłowej w Polsce już dzisiaj prowadzi projekty związane z cyfrową transformacją. Niemniej wiele przedsiębiorstw produkcyjnych nadal stoi przed pierwszym krokiem w kierunku cyfryzacji. I o ile przed pandemią część z nich nie traktowało jej priorytetowo, obecnie muszą w przyspieszonym trybie nadrabiać zaległości. Jak efektywnie mogą to zrobić? Wg Marcina Gwoździa odpowiedzią jest cloud computing, który jest swego rodzaju game changerem, pozwalającym na wyrównanie szans w wyścigu w stronę Przemysłu 4.0 oraz budowaniu konkurencyjności na rynku.

Marcin Gwoźdź, prezes zarządu Polcom

Nie ma Przemysłu 4.0 bez chmury?

  • Materiał partnera
opublikowano: 24-03-2021, 16:19

Niemal co trzecia firma z branży przemysłowej w Polsce już dzisiaj prowadzi projekty związane z cyfrową transformacją. Niemniej wiele przedsiębiorstw produkcyjnych nadal stoi przed pierwszym krokiem w kierunku cyfryzacji. I o ile przed pandemią część z nich nie traktowało jej priorytetowo, obecnie muszą w przyspieszonym trybie nadrabiać zaległości. Jak efektywnie mogą to zrobić? Wg Marcina Gwoździa odpowiedzią jest cloud computing, który jest swego rodzaju game changerem, pozwalającym na wyrównanie szans w wyścigu w stronę Przemysłu 4.0 oraz budowaniu konkurencyjności na rynku.

Marcin Gwoźdź, prezes zarządu Polcom
Marcin Gwoźdź, prezes zarządu Polcom

Czy na przestrzeni lat zauważa Pan zmiany w zainteresowaniu firm z sektora przemysłu i produkcji tematyką cyfryzacji?

Moja odpowiedź nie będzie do końca jednolita, bo nie mamy jednolitego rynku. Już od ponad dekady widzę rosnące zainteresowanie tego sektora cyfryzacją, natomiast rzeczywiście od kilku lat jest on zdominowany narracją Przemysłu 4.0. I o ile wg mnie można już stwierdzić, że w Polsce firmy przemysłowe są na zaawansowanym etapie transformacji cyfrowej – widać to zdecydowanie na przykładzie rynkowych danych i analiz – to do prawdziwej rewolucji w tym zakresie jeszcze daleko.

O jakim poziomie zainteresowania możemy więc mówić? Czy może Pan podać jakieś przykłady?

Według badania, które przeprowadziliśmy wspólnie z Intelem, niemal co trzecia firma z branży przemysłowej w Polsce już dzisiaj prowadzi projekty związane z cyfrową transformacją. Aż 46 proc. podmiotów sektora produkcyjnego cyfryzuje wybrane obszary lub jest w trakcie wdrożeń. To, co jednak powinno dawać do myślenia to fakt, że o ile wcześniej przodowały w tym głównie największe firmy, tak obecnie zauważamy trend, w którym coraz częściej to małe i średnie firmy prowadzą zaawansowane projekty z tego obszaru. Oczywiście nadal wiele firm zupełnie pomija niektóre składowe procesu cyfryzacji, jak choćby digitalizację zasobów firmy, która nie ma bezpośredniego przełożenia na produkcję. Niemniej na pewno zaawansowany stopień transformacji cyfrowej wśród firm produkcyjnych stanowi bardzo dobry fundament technologiczny do tego, by w dalszym ciągu usprawniać procesy wytwarzania. Moim zdaniem to dobra prognoza dla rynku.

Polcom to czołowy dostawca infrastruktury w modelu cloudowym w Polsce. Obsługujecie praktycznie wszystkie obszary gospodarki, w tym sektor produkcyjno-przemysłowy. Czy porównując go do innych, można zauważyć jakieś specyficzne potrzeby?

Firmy produkcyjne, podobnie jak podmioty z innych branż, chcą przede wszystkim skupić się na własnej działalności, stąd towarzyszące temu potrzeby są podobne. Należy do nich zazwyczaj m.in. zarządzanie bezpieczeństwem – zarówno na poziomie procedur, jak i cybersecurity – zapewnienie ciągłości działania, szybszy time to market, zgodność z regulacjami. Do specyficznych potrzeb branży należy natomiast automatyzacja procesów produkcyjnych czy potrzeba ochrony danych, stanowiących podstawę innowacji rynkowej firmy, jak np. ochrona receptur czy sposobów wytwarzania. Szczególnie ciekawym przypadkiem jest tutaj ochrona wartości intelektualnej rozumianej jako zabezpieczenie technik produkcji. Dzieje się tak, ponieważ firmy często opierają swoją działalność właśnie na unikalnych procedurach, patentach czy projektach – tak jest na przykład w przypadku branży automotive czy biur projektowych. Utrata takich danych przez daną organizację niesie za sobą trudne do oszacowania straty, stąd ich szczególne zainteresowanie zabezpieczeniem infrastruktury.

Jaka w tym procesie jest rola wewnętrznych działów IT?

Biorąc pod uwagę te cele, IT staje się środkiem, a nie celem samym w sobie. Właściwie powiem więcej: IT w przedsiębiorstwach produkcyjnych musi pełnić „służebną” rolę w stosunku do celów i procesów biznesowych. Co ważne, również inne procesy – w tym nawet transformacja w kierunku Przemysłu 4.0, czyli stworzenie jednego ekosystemu zarówno dla obszarów produkcji, jak i administracji, logistyki, sprzedaży itd. – powinny zostać im podporządkowane.

Czy to znaczy, że tradycyjny model IT w firmach produkcyjnych już się nie sprawdza?

Nie mam na myśli tego, że taki model jest nieodpowiedni. Wszystko zależy od tego, jak zaawansowane środowisko IT ma już firma oraz jakie ma potrzeby i priorytety. Inny będzie zakres cyfryzacji dla firm, które dopiero „wchodzą” do Internetu, a inny dla podmiotów, które muszą np. w efekcie zmian w gospodarce wywołanych pandemią zweryfikować swój model biznesowy. Decyzje o zakresie samej transformacji muszą być na pewno poprzedzone szczegółową analizą dotychczasowej strategii oraz otoczenia rynkowego i user experience klientów. Dzięki temu zmiana będzie nie tylko efektowna, ale i efektywna biznesowo.

Niemniej jednak, wybór tradycyjnego modelu IT w przypadku rozwiniętych biznesowo podmiotów powinien wiązać się ze świadomością, że skupienie się na budowaniu kompetencji w obszarze twardej infrastruktury IT – niezależnie od celów biznesowych – może doprowadzić do tego, że ominą nas niewątpliwe korzyści, np. te, które wynikają z idei Przemysłu 4.0, czyli m.in. możliwość sięgania po innowacje w celu budowania przewag rynkowych w czasie rzeczywistym. Możemy to zaakceptować, pytanie jednak czy pozwoli nam to na pozostanie konkurencyjnym na rynku?

Biorąc pod uwagę zasadę business first, o której przed chwilą rozmawialiśmy, cloud computing pozwala na koncentrację na kluczowych wyzwaniach biznesu.

Zasada business first, o której Pan wspomina, pozwala na koncentrację na kluczowych wyzwaniach firm produkcyjnych, które mogłyby zostać nieco odciążone od procesów związanych z infrastrukturą IT czy ciągłością jej działania. Dlaczego to właśnie cyfryzacja jest właściwą drogą? Skąd Pana zdaniem tak duże zainteresowanie wśród firm produkcyjnych tym obszarem?

Przeprowadziliśmy rozmowy z ponad 100 przedstawicielami średnich i dużych firm produkcyjnych na poziomie CXO i managerów wyższego szczebla. Zgodnie z zebranymi przez nas danymi okazuje się, że wielkość firm nie różnicuje chęci wprowadzenia cyfrowej zmiany. Wszystkie organizacje oczekują, że głównym jej efektem będzie wzrost bezpieczeństwa i większa pewność ciągłości działania (89 – 92 proc. odpowiedzi). Kolejnym pożądanym jej skutkiem ma być większa sprawność przetwarzania danych i optymalizacja procesów (85 proc. wskazań). Uczestniczące w badaniu firmy zgodnie uważają, że zasadniczą kwestią w całym procesie jest dla nich możliwość wykorzystywania usług chmurowych.

Dlaczego? Jako powód wskazują właśnie to, że umożliwią im one skupienie się na swoim biznesie i zarazem uwolnią od trosk związanych m.in. z budową własnej infrastruktury IT. Ponadto biorąc pod uwagę dynamikę biznesu i potrzebę szybkiej reakcji na zmiany, jest to rozwiązanie, które pozwala na elastyczność infrastruktury IT. Trzeba też pamiętać, że jeszcze cenione, ale już coraz bardziej tradycyjne przewagi konkurencyjne są systematycznie wypierane przez nowe czynniki, kreowane przez zmiany w technologiach. W efekcie czego sukcesywnie pojawiają się nowe podmioty na rynku, które ze względu na swój dynamiczny rozwój mogą stanowić dla wielu firm bezpośrednią konkurencję. Przykładem są tutaj np. chińskie marki, które z uwagi na wykorzystywanie nowoczesnych technologii niwelują w wielu branżach bariery wejścia i szybko zwiększają swój zasięg działalności – z lokalnego na globalny.

Skoro wspomniał Pan już o usługach chmurowych. Według tego, co Pan mówi, przyjęcie ich jako fundamentu cyfrowej zmiany, jest kluczem do jej skutecznej realizacji. Czy rzeczywiście można zoptymalizować przemysł dzięki chmurze, skoro pełni ona „służebną” rolę względem organizacji?

Myślę, że w dużym stopniu zależy to od konkretnych celów firmy. Przy czym klienci korzystający z naszych usług chmurowych przyznają, że dzięki chmurze wspomniany proces cyfryzacji postępuje szybciej i daje bardziej przewidywalne efekty. Dostrzegają to zwłaszcza w dobie pandemii, ponieważ cyfryzacja umożliwiła im komfort stabilniejszego prowadzenia działalności. Co ważne, nie można tego nazwać pełnym przygotowaniem do sytuacji wywołanej przez Covid-19. Byłoby to niezwykle aroganckie stwierdzenie tym bardziej, że nikt na świecie nie był i nie będzie w stanie przewidzieć zmian w gospodarce wywołanych pandemią. Niemniej, jak podkreślają nasi klienci, dzięki temu, że podejmowane przez nich decyzje nie były wymuszone sytuacją – np. nagłym przeniesieniem zespołów na pracę zdalną – tylko realnym planem popartym celami biznesowymi, w pandemii mogli skupić się na doskonaleniu procesów. W efekcie organizacje, które już od dawna dążyły do realizacji idei Przemysłu 4.0 i przechodziły proces cyfryzacji, mogą mówić dziś o sukcesie – są lepiej przystosowane do niespodziewanych zmian, w tym tych związanych z obecną sytuacją. Natomiast firmy, dla których przed zamknięciem gospodarki cyfryzacja nie była priorytetem, teraz muszą – w zależności od modelu biznesowego – w przyspieszonym trybie nadrabiać ewentualne zaległości.

Dlatego - biorąc pod uwagę nasze badania rynku, rozmowy z klientami i moją wiedzę na temat takich wdrożeń – myślę, że chmura może być tutaj czymś w rodzaju game changera, co pozwali wyrównać te szanse.

Jak więc zmiana modelu IT może wpływać na firmy z sektora produkcji? Czy może Pan wymienić jakieś konkretne przykłady?

Jako jeden z czołowych dostawców chmury dla biznesu w Polsce od wielu lat wspieramy firmy, m.in. poprzez utrzymanie nawet najbardziej krytycznych systemów IT, kluczowych pod kątem zarządzania, logistyki, finansów czy produkcji. W tym modelu udostępniamy wielu klientom z sektora przemysłu i produkcji systemy klasy ERP i inne aplikacje biznesowe – dostarczane np. przez takich dostawców jak SAP czy IFS – które wspierają kontakty firm z rynkiem. Oprócz optymalizacji nawet do 40 proc. kosztów inwestycyjnych, związanych z zakupem i utrzymaniem infrastruktury IT, wprost przekłada się to na ciągłość działania i bezpieczeństwo ich danych. Wartość biznesowa takich projektów jest więc ogromna.

Czy w skali międzynarodowej występuje podobna zależność?

Na podstawie naszych rozmów z dostawcami usług chmurowych z Francji czy Irlandii widzimy, że polskie firmy przemysłowe nieco szybciej i odważniej migrowały systemy SAP czy IFS do chmury, niż ich odpowiednicy na zachodzie. Obecnie większość firm rozważa taki model IT. Dzieje się to nie tylko ze względu na optymalizację kosztów, ale właśnie z uwagi na wcześniej wspominane bezpieczeństwo danych i ciągłość działania aplikacji uznawanych za krytyczne dla działalności biznesowej.

Jakie firmy decydują się więc dziś na cyfryzację, w tym na migrację do chmury?

Ze wspomnianych badań wynika, że 87 proc. największych firm sięga po chmurę, aby wzmocnić wsparcie istniejących procesów biznesowych. Jednak bardzo silnym motywem wyboru chmury, szczególnie prywatnej, jest chęć zapewnienia szeroko rozumianego bezpieczeństwa IT – nie tylko ochrony danych przed kradzieżą czy włamaniami, ale też sprawne przywracanie systemów do działania po awarii. Ten czynnik o wiele więcej waży niż pozostałe, tradycyjne argumenty, nad którymi przechodzi się do porządku dziennego. Mam tu na myśli optymalizację kosztowa IT w modelu chmurowym czy wyższą skuteczność wspierania biznesu w ten sposób.

Po migracji systemów do chmury zespoły IT w firmach zmieniają swoją dotychczasową rolę, redefiniują swoje funkcje. Jednocześnie likwidowane są silosy, które w minionych latach dostarczały firmom wiele zmartwień.

Czy jest jakiś kluczowy czynnik, który firmy biorą pod uwagę podejmując decyzję o przejściu do chmury?

W Polcom Cloud swoje systemy utrzymują m.in. Synthos, Nowy Styl. Każda z tych firm przed podjęciem decyzji odbyła jednak wizytę referencyjną w naszych ośrodkach data center oraz dokładnie sprawdziła poziom ich bezpieczeństwa. Myślę, że dla wielu przedsiębiorstw z tego sektora istotne jest po prostu to, że korzystają z prywatnej chmury, opartej na infrastrukturze w konkretnym data center zlokalizowanym w Polsce. Tym bardziej, że przed podjęciem współpracy mogą przyjechać do takiego ośrodka, żeby sprawdzić poziom bezpieczeństwa i zakres usług oferowanych przez potencjalnego partnera. W projektach outsourcingowych jest to niezwykle ważne.

Rozumiem więc, że firmy zainteresowane zmianą modelu IT nadal dopytują o to, gdzie faktycznie będą przechowywane ich dane?

Zawsze pojawia się pytanie o miejsce, w którym znajduje się infrastruktura IT, w oparciu o którą udostępniane są zasoby chmury. Widać tutaj, że w obliczu wielu aktów prawnych, które obowiązują globalnych dostawców chmury – jak choćby Cloud Act ułatwiający dostęp amerykańskim organom ścigania do prywatnych danych, europejskie regulacje takie jak RODO czy też wyrok TSUE w sprawie transferu danych osobowych do USA jak Schrems II – ta kwestia staje się jeszcze bardziej istotna. Wprawdzie globalizacja postępuje, ale firmy dostrzegają, że bezpieczniej jest migrować dane do chmury, która funkcjonuje w tym samym systemie prawnym, co one. Stąd też firmy działające w Polsce chętniej nawiązują współpracę z Polcom, niż podmiotami globalnymi. Wiedzą, że jesteśmy partnerem lokalnym i ich dane nie będą wysyłane do kraju na innym kontynencie, gdzie obowiązują zupełnie inne regulacje. Ponadto jak wiadomo, rodzime firmy podlegają różnym zewnętrznym regulatorom, a co za tym idzie audytom, a w nich często powraca m.in. kwestia lokalizacji centrum, w którym przetwarzane są ich dane. Łatwiej jest więc sprostać wszystkim takim wymaganiom, gdy korzysta się z infrastruktury chmury, która podlega tym samym przepisom prawa.

A co ze wspomnianym aspektem bezpieczeństwa? Czy nadal pokutuje mit, że migracja do chmury wiąże się ze wzrostem ryzyka napaści hakerów?

Firmy przemysłowe i produkcyjne, od kiedy otworzyły się cyfrowo, były narażone na cyberataki. Obecnie jednak, z uwagi na pandemię, ten proceder bardzo przybrał na sile i różnorodności. W oparciu o zebrane dane możemy stwierdzić, że najwięcej uwagi szefowie IT poświęcają ochronie danych przed kradzieżą lub inwigilacją (72 proc. wskazań) oraz ochronie przed ich utratą lub uszkodzeniem (66 proc.). Stąd też widzimy bardzo duże zainteresowanie firm produkcyjnych rozwiązaniami pozwalającymi na stały monitoring bezpieczeństwa danych oraz anomalii w tym obszarze.

O ile przed pandemią prowadziliśmy z przedsiębiorstwami wiele rozmów dotyczących implementacji takich rozwiązań, to w ciągu ostatniego roku widzimy wyraźny trend związany z pilną potrzebą wdrażania usług z zakresu security, a w szczególności monitoringu incydentów.

Nie dziwi to wcale, ponieważ każda godzina przestoju wywołana atakiem na infrastrukturę IT generuje ogromne straty finansowe. Należy zaznaczyć, że dla wielu firm wsparcie w postaci zewnętrznego, wyspecjalizowanego w zakresie security partnera jest łatwiejszą i korzystniejszą opcją, niż budowanie własnego zespołu i know-how w zakresie cyberbezpieczeństwa.

Zmieniło się więc podejście firm do kwestii cyberbezpieczeństwa w chmurze?

Pandemia przyspieszyła cyfryzację, ale spowodowała też nasilenie cyberataków, których ofiarami padają nie tylko firmy, ale i instytucje publiczne. To z kolei spowodowało nasilenie migracji do chmury, co motywowane jest chęcią uzyskania większego bezpieczeństwa IT. Wśród decydentów w wielu firmach, którzy nie mieli wcześniej styczności z chmurą, wyraźnie zwiększyło się zaufanie do takiego modelu IT. Przy czym nie chodzi tylko o infrastrukturę, ale cały szereg pozytywnych doświadczeń. W ich efekcie widzą, że koncentracja profesjonalnego dostawcy usług cloudowych na zabezpieczaniu danych jest dużo większa i opiera się na certyfikowanych rozwiązaniach i wieloletniemu doświadczeniu zespołów. Klienci szukają obecnie partnerów , którzy są w stanie szybko zidentyfikować atak i skutecznie mu przeciwdziałać. To właśnie szybkość i skuteczność reakcji oraz umiejętność zarządzania incydentami bezpieczeństwa powodują, że sukcesywnie rośnie zaufanie do chmury jako bezpiecznego i odpornego na ataki środowiska. Właśnie dlatego rozwinęliśmy własne centrum bezpieczeństwa (Security Operations Center), które w trybie ciągłym monitoruje funkcje usług chmurowych świadczonych poszczególnym firmom. Jestem przekonany, że to najlepsza odpowiedź na aktualne potrzeby tego sektora.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane