Nie uwarzysz dobrego piwa bez dobrej wody

Bartłomiej Rabij
14-08-2008, 00:00

Letnie popołudnie bez piwa to dla wielu Polaków sprawa wręcz niewyobrażalna.

Letnie popołudnie bez piwa to dla wielu Polaków sprawa wręcz niewyobrażalna.

Podstawa produkcji to chmiel, drożdże, jęczmień, pszenica i… woda. Najlepiej z samiuśkich gór, ze źródełka nikomu niedostępnego. Ale skąd tyle tych źródeł w Polsce wziąć?

Myślę, że nie jestem pierwszym ani ostatnim amatorem piwa, który ze zdumieniem dowiaduje się, iż woda użyta do produkcji tego trunku równie dobrze może nadać się do coca-coli czy fanty. Zdecydowana większość browarów korzysta z wód ze studni głębinowych. Następnie woda przechodzi proces uzdatniania. A to musi mieć odpowiednią twardość (proces dekarbonizacji), a to trzeba pozbawić ją mikroelementów. Rezultat? Niedawno Carlsberg-Okocim dostał propozycję dostawy wody do jednego ze znanych producentów… wody źródlanej.

Kiedy naiwnie zagajam w Carlsbergu-Okocimiu o braku czystej wody jako głównej przyczynie wychodzenia browarów z dużych miast, słyszę:

— Woda nie jest decydującym powodem. Wprawdzie jest tendencja do likwidacji browarów w dużych miastach, ale przede wszystkim chodzi o ochronę środowiska i ścieki. Produkcja spożywcza w centrach miast to spore koszty i uciążliwość. Innym poważnym problemem są… tiry. Stare browary w dużych miastach stały w centrach, jak np. browar Piast. Tworzyły się uciążliwe korki samochodów zaopatrzenia — wyjaśnia Melania Popiel, rzeczniczka Carlsberga-Okocmia.

Rzeczywiście — Warka, Żubr, Żywiec, Okocim to piwa produkowane w małych ośrodkach. Łatwiej tam o współpracę z samorządem w sprawie oczyszczania ścieków. A i browar, będący często najważniejszym pracodawcą w mieście, może liczyć na większą przychylność dla swoich pomysłów.

Nieopodal Żywca można spotkać ochroniarzy pilnujących, przepływającej w okolicy Leśni rzeki. Browar nie ograniczył się jednak do tego, ale zaangażował się też w działalność społeczną i dydaktyczną!

— Dostajemy pięć różnokolorowych worków. Każdy na inny typ odpadów. Raz w miesiącu są odbierane. A za wywóz „zwykłych śmieci” płacimy tylko 10,5 zł. Ci, którzy zbierają najwięcej posegregowanych śmieci, dostają nagrody. W ten sposób rzeka, która przed laty nosiła mnóstwo śmieci, dziś jest czysta. A ludzie przyzwyczaili się do segregowania śmieci. Sam pamiętam, jak przed laty worki stały przed kilkoma domami, a dziś w zasadzie przed wszystkimi — relacjonuje Stanisław Ciuruś z Leśni.

Oczywiście na wodzie działania proekologiczne się nie kończą. Przemysł browarniczy szuka na różne sposoby jakby tu zaoszczędzić, a w ten sposób zmniejszyć koszty produkcji piwa.

Browarnicy oddają zatem drożdże przemysłowi mleczarskiemu, a przegotowany słód wykorzystywany jest w ponad 90 proc. do produkcji pasz dla zwierząt.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Rabij

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Branża spożywcza / Nie uwarzysz dobrego piwa bez dobrej wody