Niemieckie akcje są już w bessie

Wskaźnik DAX stracił już tyle, że można w jego przypadku mówić o bessie, jednak wcale nie musi to być powód do sprzedawania akcji.

W poniedziałek indeks giełdy we Frankfurcie DAX stracił kolejne 1,5 proc., pogłębiając dwuletni dołek. Wskaźnik, który ze względu na wysoki udział eksporterów oraz przedstawicieli branży motoryzacyjnej jest wyjątkowo wrażliwy na wahania globalnej koniunktury, znalazł się w ubiegłym tygodniu w bessie. Choć od kryzysu finansowego DAX zaliczył już jedną bessę, rozumianą jako spadek o co najmniej 20 proc. od szczytu (było to w 2015 r.), to i tak jest na najlepszej drodze, by zakończyć 2018 r. pierwszym spadkiem od sześciu lat oraz najgorszym wynikiem od 2008 r.

- Inwestorzy weszli w 2018 r. z bardzo wysokimi oczekiwaniami. Fundamenty pozostawały w tyle za nastrojami, a rynek w górę przez dłuższy czas ciągnęły spółki o bardziej spekulacyjnym profilu, nawet pomimo niekorzystnych rewizji prognoz wyników. Teraz płacimy za to rachunek – komentuje w rozmowie z Bloombergiem Christian von Engelbrechten, zarządzający funduszem niemieckich akcji w towarzystwie Fidelity.

Ostrzeżenia przed niewykonaniem prognoz w ostatnich miesiącach wydał szereg spółek, począwszy od motoryzacyjnego Daimlera, a skończywszy na producencie cukru Suedzucker. Trudności sektora bankowego widać po zachowaniu akcji Deutsche Banku, które po spadku notowań od początku roku o ponad połowę wypadły z głównego indeksu. Frankfurt należy do najsłabiej radzących sobie parkietów pośród wyprzedaży na globalnych rynkach akcji oraz napięć politycznych w Niemczech i w UE (koalicja kanclerz Angeli Merkel trzeszczy w szwach, a UE cierpi na obawach związanych z negocjacjami brexitowymi, kwestią budżetu Włoch i napięciami handlowymi).

Pocieszeniem w tej sytuacji może być fakt, że kiedy ostatnio DAX wszedł w bessę, na sprzedawanie akcji było już dużo za późno. Kiedy w czasie rynku niedźwiedzia drugiej połowy 2015 r. i początku 2016 r. DAX przekraczał granicę 20 proc. spadku od szczytu, za każdym razem powracał powyżej niej nie później niż po dwóch miesiącach. Nastroje tonuje Andre Koppers, zarządzający towarzystwa Oberbanscheidt & Cie, który w momentach dekoniunktury spogląda na 25-letni wykres DAXa.

- Ciężkie okresy się zdarzają – w latach 2007, 2008 i 2015 nie było łatwo, ale inwestorom udało się przetrwać – zauważa Andre Koppers w rozmowie z Bloombergiem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski, Bloomberg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy