Nieuczciwym agentom lotniczym ZA IATA mówi „nie”

opublikowano: 06-04-2012, 00:00

Urzędnicy zawiedli, więc zrzeszenie wzięło sprawę w swoje ręce. Przewoźnicy pomagają walczyć z agentami zawyżającymi ceny biletów

Przetargi publiczne to klątwa większości agentów IATA, którzy sprzedają bilety lotnicze. Bardzo istotnym kryterium wyboru oferty jest rabat, a tego — zgodnie z prawem IATA — agent dać nie może, bo to przywilej linii lotniczej. W przetargach bierze udział stała grupa kilkunastu agentów IATA, którzy mimo wszystko dają upusty, a za wystawienie biletu biorą symboliczne opłaty. Wygrywają przetargi, a rzekome zniżki odbijają sobie albo zawyżonymi fakturami, albo opłatami dopisywanymi na przesyłanych klientom biletach elektronicznych. Klienci — instytucje publiczne — nie mają pojęcia, że zamiast oszczędzać, przepłacają. O sprawie „PB” informował jako pierwszy w maju 2010 r.

— Nie startujemy w przetargach. To nie ma sensu. Nie jesteśmy w stanie zaproponować warunków konkurencyjnych wobec oferowanych przez nieuczciwe firmy — przyznaje Paweł Rek, szef Carslon Wagonlit i sekretarz Zrzeszenia Agentów IATA (ZA IATA) w Polsce.

Linia obrony

Zrzeszenie już dwa lata temu interweniowało w Urzędzie Zamówień Publicznych (UZP). Proponowało, by bilety lotnicze traktować tak jak książki zamawiane przez biblioteki. Nie obejmuje ich prawo zamówień publicznych, bo nie można z góry przewidzieć, ile będą kosztowały książki, które w ciągu roku zdecyduje się kupić biblioteka.

— Odbyło się kilka spotkań z przedstawicielami UZP, ostatnie latem. Wciąż czekamy na odpowiedź — mówi Paweł Rek. Ponieważ urzędnicy wykazali się brakiem dobrej woli, zrzeszenie wybrało inną drogę.

— Na początku tego roku wysłaliśmy do wszystkich linii lotniczych prośbę o umieszczanie w rocznych umowach o współpracy zapisów zobowiązujących agentów do przestrzegania rezolucji IATA — mówi Stanisław Modliński, prezes biura Air Club i członek ZA IATA w Polsce. Są pierwsze sukcesy.

— Przedstawiciele PLL LOT rozszerzą zapisy w umowach i zwrócą szczególną uwagę na przestrzeganie rezolucji 824. Zapowiadają kontrolę poprawności rozliczania z klientami, a w razie wykrycia nieprawidłowości będą kierować wniosek do światowego IATA — mówi Stanisław Modliński.

Podobnie postąpiły już holenderskie linie KLM, zapowiada to także Lufthansa.

O co zatem chodzi

Gorzej idzie ZA IATA zachęcanie instytucji publicznych do zmiany warunków przetargów.

— Gdy znajdujemy przetarg, w którym głównym kryterium jest rabat i cena za wystawienie biletu lotniczego, wysyłamy pismo do ogłaszającego. Tłumaczymy, że agentowi IATA nie wolno dawać rabatu. Dotąd wysłaliśmy 11 takich pism: do Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, Telewizji Polskiej, Agencji Rozwoju Przemysłu, Instytutu Adama Mickiewicza, Polskiej Organizacji Turystycznej (POT), Urzędu ds. Cudzoziemców, Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, Instytutu Badań Systemowych PAN, Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Ministerstwa Środowiska i Urzędu Zamówień Publicznych. Kilka odpowiedziało, ale tylko POT i Instytut Adama Mickiewicza obiecały rozważyć nasze uwagi — relacjonuje Paweł Rek. Pozostałe instytucje uważają, że dopóki przetargi odbywają się zgodnie z przepisami UZP, wszystko jest w najlepszym porządku.

To rozmowa ze ślepym o kolorach. Mówiliśmy przedstawicielom tych instytucji, że powinni sprawdzać, czy agent dostarcza to, co obiecał. Odpowiedzieli, że skoro ktoś coś obiecał, to na pewno tak robi. Podpowiadaliśmy, że mogą zwrócić się do linii lotniczej i sprawdzić, czy bilet kosztował tyle, ile widnieje na fakturze. A oni pytali, kto by miał to sprawdzać — rozkłada ręce Westyna Kulczycka, prezes ZA IATA w Polsce.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu