Notowania ropy w 2002 r. raczej nie zagrożą inflacji

Wiktor Krzyżanowski
11-01-2002, 00:00

Z prognoz wynika, że ceny paliw na świecie nie powinny w 2002 r. rosnąć, nie stanowią więc zagrożenia dla polskiej inflacji. Także inne elementy wzrostu cen zdają się być pod kontrolą.

Wbrew przestrogom niektórych ekonomistów prognozy pokazują, że ceny paliw, których spadek był jednym z czynników hamujących inflację w 2001 r., nie powinny wzrosnąć znacząco także przez najbliższych dwanaście miesięcy.

Analitycy banku inwestycyjnego Merrill Lynch w najnowszym raporcie obniżyli prognozę cen ropy naftowej na koniec 2002 r. z 23 USD do 19 USD.

— Redukcja prognoz wynika z faktu, że prawdopodobnie popyt na ropę będzie niższy niż wcześniej zakładano. Obecnie popyt na paliwa jest na poziomie najniższym od dwudziestu lat i będzie się poprawiał raczej powoli — pisze Steve Pfeifer, analityk ML.

Z tezą tą zgadza się Mirosław Gronicki, główny ekonomista BIG BG.

— To prawda, że popyt jest słaby, ceny nie będą więc rosnąć. To jednak efekt spowolnienia gospodarek całego świata. W takiej sytuacji trudno oczekiwać inwestycji w surowce — twierdzi Mirosław Gronicki.

Ekonomista BIG BG dodał, że cena ropy może zacząć szybko rosnąć dopiero na skutek ożywienia gospodarczego, którego oznak na razie nie widać.

Innego zdania są zajmujący się paliwami analitycy ML.

— Naszym zdaniem czynniki strukturalne, które przyczyniły się do wzrostu ceny ropy w 2000 r. do ponad 35 USD za baryłkę, pozostają uśpione. Oczekujemy ich powrotu wraz z początkiem ożywienia, które naszym zdaniem nastąpi pod koniec 2002 r. lub na początku 2003 r. — twierdzi Steve Pfeifer.

Między innymi dlatego analitycy ML nie obniżyli wcześniejszej prognozy ceny ropy w 2003 r.

Największą niepewność ekonomistów jeśli chodzi o prognozy wzrostu cen budzi żywność. Jest to bowiem najbardziej zmienny komponent wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych, czyli inflacji. Choć i tu na razie nie widać większych zagrożeń.

— Jeżeli Polski nie nawiedzi żaden kataklizm, nie należy się spodziewać znacznego wzrostu cen ży-wności. Co pra- wda trudno prognozować, by sytuacja była równie dobra jak w 2001 r., jednak ewentualne wstrząsy podażowe nie powinny być zbyt duże i długotrwałe — prognozuje Mirosław Gronicki.

Ekonomista BIG BG twierdzi, że także inne czynniki powodujące wzrost cen znajdują się pod kontrolą.

— Przy słabym popycie trudno oczekiwać wzrostu cen np. mieszkań. Jedyne zagrożenie to niekontrolowany wzrost cen regulowanych i ewentualne próby manipulacji polityków przy wydatkach budżetu. Miejmy jednak nadzieję, że nic złego się nie stanie, dzięki czemu wciąż będzie miejsce na kolejne obniżki stóp procentowych — mówi Mirosław Gronicki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Krzyżanowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Notowania ropy w 2002 r. raczej nie zagrożą inflacji