Obniżając wydatki — dystansu wobec Europy nie nadrobimy

Stanisław Albinowski
21-07-2000, 00:00

Obniżając wydatki — dystansu wobec Europy nie nadrobimy

Pieniądz idzie za pacjentem — pod takim zawołaniem przystąpiono w zeszłym roku do wdrażania rządowej reformy służby zdrowia. Rzeczywistość zniweczyła to założenie. Pieniądz — zamiast śladami pacjenta — wędruje krętymi ścieżkami biurokracji centralnych urzędów i 17 kas chorych. Nie zaskakuje fakt, że przy spadku wydatków na świadczenia dla ubezpieczonych, jedyna pozycja, która w budżecie kas chorych wydatnie wzrasta — to koszty administracyjne: z 202 mln zł w 1999 roku do 370 mln zł w bieżącym.

PIENIĄDZA jest coraz mniej, a jego niedobór zagradza pacjentowi drogę do lecznictwa. Efekt odwrotny do zakładanego! W 1999 r. publiczne wydatki na ochronę zdrowia wynosiły 4,36 proc. PKB, natomiast w 2000 r. udział ten nie przekroczy 3,9 proc. Nawet w ujęciu nominalnym wydatki na ten cel zostały obniżone z 26,67 do 26,38 mld zł, a więc o 290 mln zł. W cenach 1999 r. przeznacza się zatem w bieżącym roku na ochronę zdrowia tylko 24,89 mld zł, czyli o 6,7 proc. mniej niż w 1999 r.!

ZMNIEJSZANIE kwot na ochronę zdrowia, podczas gdy obiektywnie konieczne jest ich zwiększanie, samo w sobie stanowi polityczny skandal. Jego rozmiary stają się lepiej widoczne w świetle porównań międzynarodowych. Na 29 krajów, wymienionych w cytowanym źródle, Polska zajmuje trzecie od końca miejsce pod względem wielkości odsetka PKB, przeznaczonego w 1997 r. na ochronę zdrowia (tabela). 9/10 kosztów w tej dziedzinie pokrywają u nas fundusze publiczne. W Europie Zachodniej, przy dwukrotnie większym odsetku PKB, fundusze publiczne partycypują w 70-77 proc., a tylko w USA — w 46 proc.

RÓŻNICE TE nie zależą od „ideologii ekonomicznej”. Udziały wydatków publicznych wykazują pod względem wielkości znacznie mniejsze zróżnicowanie niż udziały wydatków ogółem: w gospodarkach rozwiniętych wahają się one w granicach od 5 do 8,3 proc., podczas gdy wydatki ogółem — od 6,8 do 13,9 proc. W Szwecji, uznawanej powszechnie za państwo opiekuńcze, udział wydatków publicznych na zdrowie spadł w latach 1980-1997 z 8,7 do 7,2 proc. PKB, a w USA, w okresie reaganomiki — wzrósł z 3,9 do 5,1 proc., a do 6,5 proc. w 1997 r. W Niemczech na ochronę zdrowia wydaje się z kasy publicznej na mieszkańca pięć razy więcej niż w Polsce, choć różnica w wielkości PKB jest trzykrotna.

DANE WYKRESU nie wymagają komentarza: dobitniej niż cokolwiek innego ukazują nasze miejsce w Europie i dystans, jaki mamy do odrobienia. A więc — chociaż nie cofajmy się!

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Stanisław Albinowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Obniżając wydatki — dystansu wobec Europy nie nadrobimy